Nowy Seat Mii Electric

Świat elektrycznej motoryzacji nabiera rozpędu, a do gry wkraczają kolejne marki. Chociażby Seat, dla którego Mii Electric jest pierwszym seryjnie produkowanym modelem na prąd.

Każdy rodzaj napędu ma swoją specyfikę. Silnik benzynowy szybko osiąga temperaturę roboczą i rozwija wysokie moce. Efektywne diesle najlepiej czują się na długich trasach. Z kolei żywiołem jednostek elektrycznych jest cykl miejski – niewielkie prędkości ograniczają zużycie energii, natomiast regularnie powtarzane hamowania pozwalają na odzyskanie części prądu. W efekcie auto elektryczne ma większy zasięg w mieście niż na trasie, co w przypadku innych źródeł napędu jest nie do pomyślenia.

Elektryczny Seat Mii - doplaty
Mii Electric ma naklejki na drzwiach. Rozmiar opon czy prześwit nie odbiegają od znanych ze spalinowej wersji.

Według danych technicznych Seat Mii Electric powinien być w stanie przejechać na jednym ładowaniu do 250 km w cyklu mieszanym i aż do 358 km po mieście. Oczywiście w drugim przypadku konieczne jest bardzo delikatne operowanie gazem, korzystanie z maksymalnego poziomu odzyskiwania energii po zdjęciu nogi z gazu oraz włączenie trybu Eco+, który m.in. wyłącza klimatyzację oraz ogrzewanie.

Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika znacznie ważniejsze wydaje się przełamanie bariery 200 km zasięgu na jednym ładowaniu. Jeżdżąc z domu do pracy nie trzeba więc codziennie podłączać auta do sieci. W rezultacie o „elektryku” mogą bez obaw myśleć osoby, które nie posiadają garażu z gniazdkiem czy chociażby mieszkańcy polskich miast, gdzie sieć miejskich stacji ładowania dopiero się kształtuje.

Seat Mii - silnik elektryczny
Osprzęt szczelnie wypełnił małą przestrzeń pod maską. Akumulator trakcyjny umieszczono pod podłogą oraz w tunelu środkowym.

Silnik Seata Mii Electric rozwija 83 KM i 212 Nm. W samochodzie ważącym na pusto niecałe 1,2 tony do sprawnej jazdy więcej nie potrzeba. Rozpędzanie do 100 km/h trwa 12,3 s, co oznacza, że Mii na prąd jest bardziej dynamiczny od spalinowych wersji. Największe wrażenie robi jednak elastyczność. Po dodaniu gazu, bez względu na prędkość, Mii zaczyna sprawnie przyspieszać. To zasługa wysokiego momentu obrotowego, jak również napędu z przełożeniem bezpośrednim – brak skrzyni biegów to także brak konieczności redukowania. Niezła dynamika utrzymuje się nawet przy prędkościach typowych dla dróg ekspresowych i spada dopiero w zakresie 120-130 km/h.

Seat Mii Electric deska rozdzielcza
Jednym z wyróżników Mii Electric są dekoracyjne panele na desce rozdzielczej z motywem obwodów drukowanych i miedzianymi wstawkami – jednoznacznie kojarzące się z elektroniką.

Podawane przez Seata zużycie energii mierzone według cyklu WLTP (14,4-14,9 kWh/100 km) idealnie pokrywa się z wynikami możliwymi do uzyskania w cyklu mieszanym. Oznacza też, że na jednym ładowaniu akumulatora o pojemności 32,3 kWh można pokonać bez wyrzeczeń ponad 220 km. Unikając tras szybkiego ruchu czy głębokiego dociskania gazu wynik ten można poprawić. Po skorzystaniu z trybu jazdy Eco+, który wyłącza klimatyzację oraz ogrzewanie, w cyklu miejskim osiągalne powinno być ponad 350 km. Kierowca ma do dyspozycji także ograniczający osiągi tryb Eco. Domyślnie Mii uruchamia się w programie Normal.

Seat Mii electric - doplaty do aut elektrycznych
Selektor kierunku jazdy służy także do ustawiania poziomu odzyskiwania energii. W trybie D do wyboru trzy poziomy rekuperacji, natomiast czwarty, najbardziej intensywny, można włączyć po ustawieniu dźwigni w położeniu B.

Z zewnątrz trudno rozpoznać, że ma się do czynienia z samochodem elektrycznym. O rodzaju napędu świadczą tylko napisy na drzwiach i tylnej klapie. Równie mało zmian zaszło w kabinie – w panelu wskaźników pojawił się wskaźnik wykorzystania mocy, klimatyzacja jest automatyczna, a listę wyposażenia standardowego wzbogacił asystent utrzymywania pasa ruchu.

Elektryczny Seat Mii - kokpit
Projekt wnętrza przedstawionego w 2011 r. niespecjalnie się zestarzał. Tworzywa są twarde, ale ich spasowanie czy montaż nie budzą najmniejszych zastrzeżeń.

Tworzywa użyte do wykończenia kabiny są wyłącznie twarde. Poskąpiono plastiku na górne boczki drzwiowe. Wnętrze elektrycznej wersji ożywia natomiast deska rozdzielcza z panelem z motywem obwodu drukowanego, wyświetlacz automatycznej klimatyzacji, jak również system multimedialny, którego wyświetlaczem jest montowany na szczycie kokpitu smartfon z przygotowaną przez Seata aplikacją. Po sparowaniu z samochodem telefon zaczyna współpracować ze znajdującymi się na desce klawiszami skrótu, które pozwalają na szybkie wywołanie nawigacji, komputera pokładowego czy odtwarzacza plików audio. Wysoka rozdzielczość i efektowna kolorystyka systemu multimedialnego jest przeciwwagą dla wyświetlacza znajdującego się na panelu wskaźników – znalazł się tam ciekłokrystaliczny wyświetlacz, jaki grupa VAG stosuje od lat. Sporym zaskoczeniem jest brak kamery cofania.

Seat Mii electric - system multimedialny
Kabinę elektrycznego Mii uszlachetnia panel seryjnej automatycznej klimatyzacji, jak również ekran systemu multimedialnego – jego funkcje rozszerza montowany na szczycie kokpitu smartfon z aplikacją.

Wnętrze samochodu zostało dobrze rozplanowane. W rezultacie w całkiem niezłych warunkach, biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary zewnętrzne Seata Mii, mogą nim podróżować cztery dorosłe osoby. Plus za bagażnik – wciąż mieści 251 litrów, ma podwójną podłogę i wnękę na koło zapasowe.

Redakcja poleca: Zasięg na jednym ładowaniu. Testowe dane dla aut elektrycznych i hybryd plug-in

Koszty eksploatacji samochodu istotnie obniżają także małe rachunki za przeglądy. Nie trzeba wymieniać oleju, filtrów, sprzęgła czy klocków i tarcz hamulcowych, których trwałość radykalnie wydłuża funkcja odzyskiwania energii po zdjęciu nogi z pedału gazu. Po ustawieniu rekuperacji na poziomie 2,3 lub 4 elektrycznym Seatem Mii można jeździć właściwie bez korzystania z hamulca. Prąd zużywany na pokonanie 100 km kosztuje ok. 8 zł. W Polsce wciąż jest też łatwo o darmową energię z miejskich stacji ładowania. I zapewne sytuacja nie ulegnie zmianie do znaczącego wzrostu popularności aut elektrycznych.

Seat Mii elektryczny
W przeciwieństwie do innych aut elektrycznych Mii ma halogenowe reflektory. Diodowe są jedynie światła do jazdy dziennej.

Czas ładowania akumulatorów jest uzależniony od mocy źródła prądu. Pełne ładowanie z domowego gniazda 230V prądem o mocy 2,3 kW potrwa 13-16 godzin. Osoby, które zamontują w swoim garażu tzw. wallbox (7,2 kW), czas ładowania ulegnie skróceniu do 4 godzin. Stacje CSS o mocy 40 kW na odbudowanie zapasu prądu w Mii Electric zajmie godzinę.

Elektryczny Seat Mii - wskazniki
Niebieskie pola przypominają o zakresie najbardziej ekonomicznej prędkości, a także optymalnym poziomie wykorzystania mocy silnika (lewy wskaźnik obrazuje poziom wykorzystania mocy/stopień odzyskiwania energii, a nie obroty). Na wyświetlaczu komputera pojawiają się informacje o aktualnie wybranym poziomie rekuperacji.

Za sprawą napędu elektrycznego Seat Mii stał się bardziej komfortowy od spalinowego odpowiednika. Kabina jest wolna od hałasu czy wibracji trzycylindrowego silnika, a dodatkowe 300 kg masy własnej zwiększyło stabilność auta czy sposób filtrowania poprzecznych nierówności, który stał się bardziej wysublimowany. Wyższa masa ograniczyła zwinność samochodu, ale w ruchu miejskim nie ma to większego znaczenia. Bardziej liczy się niewielka, 9,8-metrowa średnica zawracania.

Seat Mii Electric, wraz z bliźniaczymi modelami, czyli Skodą Citigo e iV oraz Volkswagenen e-up!, będzie zabiegał o klientów niską ceną. Polska nie jest jeszcze znana. W Niemczech auto kosztuje niecałe 21 tysięcy euro. Oznacza to, że nad Wisłą nabywca Seata na pewno będzie mógł liczyć na rządową dopłatę w wysokości 30%. Nawet jeżeli przyjmiemy orientacyjnie, że elektryczne Mii będzie kosztowało w Polsce w granicach 60 tys. zł, nie ulega wątpliwości, że auto stanie się atrakcyjną propozycją dla mieszkańców dużych miast – jeżeli wybiorą auto na prąd, będą mogli korzystać z bus-pasów, a także zostaną zwolnieni z opłat za parkowanie oraz wjazdu do tzw. stref czystego transportu, które mają zacząć obowiązywać w najbliższych latach.

Seat Mii electric - tył
Z tyłu jedynie dopisek przy nazwie modelu zdradza, że pod maską Mii nie pracuje trzycylindrowy silnik 1.0 MPI.
Oceny czytelników
[Głosów: 3 Średnia: 5]

1 KOMENTARZ

  1. Jak to ladnie i pieknie jest napisane
    Ale…
    Np. w moim przypadku gdzie nie mam dostepu do gniazdka (mieszkam w kamienicy)w miescie(miasto do 20tys mieszkancow) brak ladowarek takie auto dlugo nie bedzie w moim zasiegu,i nie chodzi tu okszt zakupu ale wlasnie podlaczen do ladowania
    Jeszcze auta u nas spala duzo ropy/benzyny zanim takim autem bedzie mozna sie poruszac podobnie jak dotychczasowym autem

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here