Crash test auta elektrycznego

Szybkie, zrywne i ciche auta z napędem elektrycznym uczestniczą w wypadkach częściej niż samochody z konwencjonalnym napędem. Z crash testu AXA wynika, że dobrze chronią podróżnych.

Na polskich drogach samochody elektryczne są rzadkim widokiem. Znacznie inaczej wygląda sytuacja na drogach zachodniej Europy. W Norwegii jest już zarejestrowanych 200 tys. aut na prąd. To świetny wynik. Przypomnijmy, że mowa o 5,5-milionowym kraju, w którym użytkowanych jest 2,8 mln samochodów osobowych. W Szwajcarii jest obecnie zarejestrowanych 25 tys. aut elektrycznych. Ich liczba będzie szybko rosła, gdyż osoby w wieku 18-24 lat wyrażają większą chęć zakupu tego typu pojazdu od starszych kierowców. Nie od dzisiaj wiadomo, że początkujący powodują więcej zdarzeń drogowych.

Crash test auta elektrycznego
Samochody elektryczne dobrze wypadły w testach zderzeniowych AXA. Zwrócono jednak uwagę na ryzyko związane z pożarem akumulatora – jeżeli do niego dojdzie, trzeba jak najszybciej ewakuować osoby z pojazdu, gdyż litowo-jonowe palą się bardzo szybko i są trudne do ugaszenia. (fot: AXA / Melanie Duchene)

Towarzystwo ubezpieczeniowe AXA postanowiło wziąć pod lupę „elektryki”. Samochody z alternatywnym napędem poddano próbom zderzeniowym, by sprawdzić jak chronią pasażerów oraz czy nie dochodzi do pożarów, o co nie jest trudno przy ogniwach o ogromnej pojemności na pokładzie. Nie zdecydowano się jednak na próby w typowo  laboratoryjnych warunkach – starano się oddać prawdziwe zdarzenia, w tym najechanie na barierę energochłonną przy 100 km/h oraz czołową kolizję przy 70 km/h.

Okazało się, że biorące udział w próbach auta (Mitsubishi iMIEV i Renault Zoe) dobrze chronią pasażerów. Potencjalne wysokie ryzyko wiąże się z pożarem akumulatora, który płonie szybko i intensywnie. Priorytetem jest więc szybka ewakuacja osób z rozbitego auta. Warto także wozić w nim kartę ratunkową, co ułatwi służbom ratunkowym pracę.

Redakcja poleca: Realny zasięg samochodów elektrycznych na jednym ładowaniu

Ryzyko zdarzeń z udziałem aut elektrycznych jest skorelowane z ich osiągami. Kierowcy mikrosamochodów i małych pojazdów powodują o 10% mniej zdarzeń niż użytkownicy samochodów z konwencjonalnym napędem. Aż o 40% zdarzeń generują natomiast użytkownicy aut z wyższej półki i SUV-ów. Zasugerowano, że ma to bezpośredni związek z osiągami. Droższe auta elektryczne błyskawicznie nabierają prędkości. Wystarczy wspomnieć o BMW i3s, które 100 km/h jest w stanie osiągnąć po 6,9 s. Tymczasem kultowe BMW 2002 Turbo z 1973 r. potrzebowało na to 7,1 s!

Oczywiście na przestrzeni lat udało się znacząco poprawić właściwości jezdne, a temperament silnika kontroluje rozbudowana elektronika. Nie można jednak zapominać, że w realnych warunkach drogowych auta elektryczne są znacznie szybsze niż mogłoby wynikać z suchych danych technicznych. Nie występuje w nich turbodziura czy konieczność dobrania właściwego biegu – każdemu trąceniu gazu towarzyszy ostra reakcja ze strony samochodu. Auta elektryczne hamują jednak inaczej niż klasyczne odpowiedniki. Wiele modeli ma opony o obniżonych oporach toczenia, wysoka masa oznacza bezwładność, a przy niezbyt zdecydowanym nacisku na hamulec najpierw rozpoczyna się hamowanie poprzez odzyskiwanie energii. Klocki do tarcz zostają dociśnięcie dopiero po zdecydowanym wciśnięciu pedału.

Czy samochód elektryczny może dawać radość z jazdy?

Eksperci AXA zwrócili uwagę również na niemal bezszelestne poruszanie się samochodów elektrycznych przy niskich prędkościach. Aby uniknąć potrącenia pieszego, co staje się bardzo prawdopodobne przy manewrowaniu na biegu wstecznym, warto pomyśleć o doposażeniu pojazdu w dźwiękowy sygnał ostrzegawczy – nie przypadkowo jest on już wymagany prawem w autach sprzedawanych w UE od połowy 2019 r.

Zobacz także: Ile kosztuje jazda elektrykiem? Koszt ładowania akumulatorów

AXA przestrzega też przed nadmiernym zaufaniem do sposobu działania systemów wsparcia kierowcy, z funkcją jazdy automatycznej. W wielu modelach działają świetnie, jednak nawet najlepsze rozwiązania popełniają błędy. Kierowca, który pokonuje dłuższą trasę „na autopilocie” jest mniej skupiony, więc najprawdopodobniej wolniej zareaguje na nieprzewidziany rozwój wydarzeń, co może zakończyć się kolizją.

Oceny czytelników
[Głosów: 0 Średnia: 0]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here