Myślisz, że amerykańskie muscle cars są szybkie tylko na prostej? Zobacz, jak poradził sobie Ford Mustang Shelby GT500 na torze Hockenheim.

Shelby GT500 zadebiutował w ubiegłym roku i jest najmocniejszym Mustangiem w historii. Pod jego maską drzemie doładowany kompresorem silnik V8 o pojemności 5,2 litra, który rozwija aż 771 KM i 847 Nm. Te parametry robią wrażenie, zwłaszcza że mówimy o aucie tylnonapędowym. Superauta o podobnej mocy prawie zawsze mają już napęd na cztery koła.

W przekazywaniu siły napędowej na asfalt pomaga 7-biegowa przekładnia dwusprzęgłowa. W optymalnych warunkach (czyt. na odpowiednio przyczepnej nawierzchni) Shelby GT500 potrafi rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 3,5 sekundy, a maksymalnie może pojechać 290 km/h.

Z powyższych danych wynika, że ten samochód to bez wątpienia „król prostej”, jednak na podstawie utartych opinii na temat aut amerykańskich można przypuszczać, że w zakrętach nie radzi sobie już tak dobrze. Nic bardziej mylnego. Nie zapominajmy, że nowy Mustang otrzymał niezależne tylne zawieszenie zamiast sztywnego mostu stosowanego w poprzednikach, a poza tym duże znaczenie ma także to, kto siedzi za jego sterami.

W tym przypadku był to doświadczony kierowca Uwe Sener, który przetestował Shelby’ego GT500 na niemieckim torze Hockenheim i wykręcił świetny czas – 1 min 54,6 s. Dla porównania, identyczny czas wykręciło Porsche Cayman GT4, z kolei Cayman GTS 4.0 okazał się wolniejszy o ponad 2 sekundy. Pełne nagranie z przejazdu możecie obejrzeć poniżej:

Zobacz również:

Ford Mustang (2020) – opis wersji i cennik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here