PoradyPoradyDlaczego nie warto kupować nowego auta?

Dlaczego nie warto kupować nowego auta?

Ceny nawet najtańszych samochodów w salonach są nieprzyzwoicie wysokie. Warto odpowiedzieć więc sobie szczerze na pytanie, dlaczego nie warto kupować nowego auta. Powodów jest wiele!

Każdego roku na drogi całego świata wyjeżdżają dziesiątki milionów nowych samochodów. Czy ich nabywcy mogą się mylić? A może nie warto przepłacać? Opinie na temat zasadności zakupu nowego auta chyba od początku motoryzacji są oczywiście podzielone. Nikogo nie zniechęcamy do zakupu pachnącego nowością samochodu. Dla wielu kierowców jest to jeden z ważniejszych momentów w życiu. W końcu auto nierzadko kupuje się na długie lata, a więc w takiej sytuacji okazji do zmiany modelu na nowszy w życiu jest kilka, może kilkanaście.

Warto jednak znać argumenty, które podważają sens zakupu nowego samochodu. Pamiętajmy, że na szali są nasze ciężko zarobione pieniądze!

Marketingowo wymuszona potrzeba

Porsche z rowerami na dachuW reklamach nowych aut wszyscy są wysportowani, uśmiechnięci, nierzadko wożą na dachu rowery albo kajak, chodzą na górskie wycieczki czy latają szybowcem. Czy zakup nowego samochodu zmieni Twoje życie na lepsze? Tak, jeżeli dotychczasowym autem musiałeś regularnie jeździć do mechanika. Na poprawę swojego osobistego życia lepiej nie liczyć – tu wszystko jest w naszych rękach. Można być szczęśliwszym człowiekiem, jeżdżąc wciąż przyjemnym w prowadzeniu, nieźle wykończonym i względnie trwałym, a wartym najwyżej kilkanaście tysięcy złotych Focusem II i wydawać zarabiane pieniądze na rozwój własnych pasji, niż oszczędności życia czy dużą część miesięcznego budżetu przeznaczyć na zakup nowoczesnego SUV-a. Czy warto? niech każdy odpowie sobie sam. Czy mając starsze auto będziemy gorzej postrzegani? Ten czas już chyba powoli przemija.

Rachunek ekonomiczny

Auto i rachunek ekonomicznyIle może posłużyć rzetelnie serwisowane auto? Trudno powiedzieć, ale 20 czy 30 lat jest jak najbardziej w zasięgu. Oczywiście w pewnej chwili rachunki za serwis mogą okazać się nieproporcjonalnie wysokie do rynkowej wartości auta. Do sprawy można jednak podejść inaczej. Nawet jeżeli warty np. 15 tys. zł Opel Astra H będzie wymagał zainwestowania kolejnych 15 tys. zł, to jest spora szansa, że z serwisu wyjedziemy samochodem, który przez kolejne kilka lat nie będzie wymagał już jakiegokolwiek wkładu finansowego. W przypadku nowego auta wspomniane 15 tys. zł wystarczy może na zakup pakietu z bardziej rozbudowanym systemem multimedialnym i asystentami kierowcy. Czy warto? Niech każdy policzy sam. A jeżeli twierdzi, że stać go na nowe auto i nie musi oszczędzać, to może bardziej przekonująca byłaby wizja rocznych wakacji i podróży dookoła świata?

Ekologia

AutokasacjaSamochody trzeba wymieniać na nowe, bo stare trują. Czy to prawda? Poziom czystości spalin w nowych pojazdach faktycznie jest niezwykle wyśrubowany. Nawet kilkunastoletnie, zadbane auto ze wszystkimi sprawnymi systemami oczyszczania spalin również nie musi być ekstremalnym trucicielem. Wiele mówi się o tlenkach azotu, a mniej o pyle ze ścieranych hamulców i opon. Nowoczesne auta są ciężkie, mocne, a do tego mają szerokie opony. Bynajmniej nie ogranicza to pylenia… Co z emisją dwutlenku węgla? Ta wynika ze zużycia paliwa. Agresywnie użytkowane nowe auto z małym silnikiem może emitować do atmosfery więcej tego gazu cieplarnianego od delikatnie traktowanego, starszego auta. Emisja dwutlenku węgla towarzyszy także produkcji i utylizacji pojazdu. Serwis Autokult.pl podał, że w przypadku elektrycznego Volvo EX30 produkcja generuje 18 ton dwutlenku węgla, a przy naszym sposobie wytwarzania prądu jazda na dystansie 200 tys. km – kolejne 12 ton. Najlepszy sposób na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla to więc możliwie długie użytkowanie auta (w danej jednostce czasu zajdzie w nim mniej cykli produkcji i utylizacji) oraz jazda nim w efektywny sposób.

Utrata wartości

Utrata wartosciObecna sytuacja rynkowa jest specyficzna. Niedobory używanych aut, stale drożejące nowe samochody i inflacja zatrzymały spadek cen na rynku wtórnym. Po roku czy dwóch eksploatacji ubezpieczenie AC samochodu może być droższe niż poprzednio, co wynika z rosnącej ceny pojazdu. Jak długo sytuacja się utrzyma? Nie wiadomo. Kwestię utraty wartości odczujemy też, jeżeli wybierzemy usługę wynajmu pojazdu lub weźmiemy auto na abonament czy w leasingu z wysokim wykupem. Ideą takich programów jest zwrot pojazdu przy jednoczesnym wpłacaniu na konto jego właściciela rat, które są kalkulowane z uwzględnieniem marży i prognozowanej utraty wartości. Gdy sytuacja na świecie nie była jeszcze skrajnie zdestabilizowana, oznaczało to, że w trzy lata mogliśmy spłacić połowę rynkowej wartości auta. Właściciel sprzedawał je za drugie tyle, a samochód długo nie czekał na nabywcę – dotychczasowy użytkownik umową był zobligowany do dbałości o pojazd (za tzw. ponadnormatywne uszkodzenia naliczane są kary), a do tego musiał zmieścić się w zadeklarowanym na starcie przebiegu. Przedsiębiorcy zakup nowego auta mogą „wrzucić w koszty”. Warto jednak pamiętać, że dokładnie to samo można zrobić w przypadku używanego samochodu, a jeżeli mniej straci on na wartości, to więcej zostanie w naszej kieszeni.

Drogie AC

Polisa ubezpieczeniowaStawka polisy AC jest wyliczana na podstawie rynkowej wartości pojazdu. Nawet osoby mające zniżki powinny przygotować się na wydatki liczone w tysiącach złotych. Na przestrzeni kilku lat użytkowania samochodu robią się z tego spore pieniądze, które wystarczyłyby na zakup jakiegoś auta z rynku wtórnego. Oczywiście – nie będzie nowe, a zapewne tak stare, że nikt nie zaproponuje nam na nie ubezpieczenia Auto Casco. Z drugiej strony – mamy auto, które możemy sprzedać. A jak ukradną? Pieniądze przepadną. Tak samo, jak przepadły na ubezpieczenie AC nowego auta, jeżeli nam go nie ukradli, ani nie doszło do jego uszkodzenia z powodu naszej winy czy czynników zewnętrznych. Na kwestie ubezpieczenia warto zwrócić uwagę, gdy wybieramy auto w leasingu czy wynajmie. Składka za pierwszy rok może być opłacona, ale za kolejny uderzy w nas.

Wyższe koszty obsługi serwisowej

Nowoczesny samochodKiedy auto trafia na rynek, nie zawsze jest dobrze zaopatrzone w zamienniki. Brakuje także używanych elementów. Jeżeli dodamy do tego wysoki stopień skomplikowania elektronicznego oraz mechanicznego (zwłaszcza w zakresie systemów oczyszczania spalin), to otrzymamy idealny przepis na auto drogie w serwisowaniu. Im nowszy model, tym mniejsza szansa, że w pełnym zakresie uda się go obsłużyć poza autoryzowaną siecią. Nawet, jeżeli uda się znaleźć taki punkt, to może być on odległy od naszego miejsca zamieszkania. Nie można też zapominać o oponach. W przypadku nowoczesnych aut, zwłaszcza elektrycznych, na porządku dziennym są monstrualne, a do tego nietypowe rozmiary. Kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy złotych za komplet markowych zimówek? To jak najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Coraz mniej atrakcyjna paleta silników

Silnik V6Kompakt albo roadster z silnikiem V6? Na rynku wtórnym na pewno je znajdziemy. Diesel w miejskim aucie? Przez lata była to oczywistość. Dążenie do uproszczenia cyklu produkcyjnego, walka o zmniejszenie emisji dwutlenku węgla oraz konieczność sprostania coraz surowszym normom toksyczności spalin dużo jednak zmieniała, żeby nie powiedzieć – „zaorała” motoryzację w dotychczasowym wydaniu. Coraz częściej paleta silników jest ograniczana do trzech cylindrów. Czterocylindrowe motory stają się wyróżnikiem mocniejszych wersji, a „szóstka” to już rarytas. Przybywa natomiast „elektryków” i hybryd. Oczywiście – nowoczesne 2.0 R4 czy nawet 1.5 R3 na papierze może nie odstawać znacząco nawet od starszych 3.0 czy 3.5 V6. Nowoczesna konstrukcja, także ze względu na udoskonalenie skrzyni biegów, może być górą w sprincie ze startu zatrzymanego. W kwestii kultury pracy, reakcji na gaz czy trwałości stare wolnossące silniki bywają jednak górą. Szkoda, że kolejne, zwłaszcza popularne marki, odbierają możliwość wyboru. Gdyby paleta silników była tak rozpięta, jak kiedyś, decyzje zakupowe mogłyby być inne niż 1.2 R3 z turbo…

Postępujące uproszczenia konstrukcyjne

Uproszenia konstrukcyjneDo świata motoryzacji przebojem wdarły się cyfrowe ekrany. Mogą być konfigurowane i wyświetlać wskazówki nawigacji. Z drugiej jednak strony nie zawsze są czytelne. Podpięty do komputera wyświetlacz konstrukcyjnie jest znacznie prostszy od zestawu analogowych wskaźników. Nie tylko na tym oszczędzają producenci aut. Dobrym przykładem są Golfy siódmej i ósmej generacji. „Ósemka” straciła m.in. siłownik maski, flokowanie schowka czy tapicerowane przednie słupki dachu na rzecz plastikowych. Zmiany z pozoru niewielkie, ale skoro auto jest droższe do dlaczego jego detale mają być gorzej wykonane?

Ograniczona ergonomia

Ograniczona ergonomiaDotykowe suwaki, cyfrowe przyciski, funkcje pochowane w różnych zakładkach menu, obsługa głosowa lub gestami – wszystko to robi się codziennością w świecie współczesnej motoryzacji. Czy jest wygodne i intuicyjne w obsłudze? Raczej nie. Dużo wygodniejsze i szybsze było użycie fizycznego przycisku lub pokrętła. Ale z modą i optymalizacją kosztów wygrać nie sposób – każdy „przerzucony” do menu systemu multimedialnego przycisk to dla producenta oszczędność. Niewielka, ale po przemnożeniu przez setki tysięcy produkowanych aut staje się wymierna.

Czas oczekiwania

Czas oczekiwania na autoNowy samochód od ręki? Po pandemii i zawirowaniach z półprzewodnikami koncerny motoryzacyjne zaczęły wychodzić na prostą i są w stanie w miarę sprawnie dostarczyć zamówiony samochód. Nie oznacza to jednak, że będzie tak w przypadku każdej wersji i każdego modelu. Zdarza się, że w kolejce na odbiór kampera, samochodu sportowego lub po prostu egzemplarza z dużą liczbą opcji trzeba odstać nawet przeszło rok. Czy warto? To już każdy musi ocenić sam. Tym bardziej, że jeżeli nie otrzymaliśmy gwarancji ceny pojazdu, do czasu odbioru może ona ulec zmianie (raczej na wyższą niż niższą…). Zainteresowani autem używanym mogą odjechać wybranym autem jeszcze tego samego dnia. Ale uwaga! I tu kryje się haczyk. Niektóre modele z wydłużonymi czasami oczekiwania na odbiór stały się przedmiotem spekulacji. Dostępne od ręki używane egzemplarze z minimalnym silnikiem mogą być droższe od nowych, które można konfigurować we własnym zakresie, a do tego być pierwszym właścicielem, co ma znaczenie przy odsprzedaży.

Zmniejszająca się różnorodność modeli

Volkswagen Golf R32Minivan, trzydrzwiowy hatchback, coupe klasy średniej, terenówka z prawdziwego zdarzenia, a może kabriolet popularnej marki? Jeżeli samochód któregokolwiek z wymienionych segmentów uważamy za ciekawą propozycję, to znacznie łatwiej będzie go znaleźć na rynku wtórnym. Koncerny motoryzacyjne skrupulatnie liczą pieniądze i optymalizują proces produkcyjny. Względy estetyczne czy emocje mogą nie mieć znaczenia. Wystarczy tu wspomnieć o ciekawie wyglądającej, trzydrzwiowej Toyocie Auris. Miała jedynie kilkuprocentowy udział w strukturze sprzedaży, więc trzydrzwiowego Aurisa II w ogóle nie brano pod uwagę. Taki sam scenariusz dotknął zresztą Golfa, Focusa, Astrę, Polo i wiele innych modeli.

1 KOMENTARZ

NEWSY
Polecane
Wybór redakcji