Porsche Cayenne Turbo Coupe

Z powodu epidemii koronawirusa sprzedaż nowych samochodów gwałtownie spadła. Za to znacznie wzrosły ceny transakcyjne. Poznaj szczegóły.

Od początku roku obserwujemy wzrost cen nowych aut. Jak podaje IBRM Samar, średnia cena sprzedaży w trzech pierwszych miesiącach 2020 r. wyniosła 119 362 zł i jest wyższa od ubiegłorocznej o 11,01%. Natomiast w samym marcu tego roku, gdy liczba rejestracji nowych samochodów spadła aż o 40,83% (do 29 657 egzemplarzy), Polacy płacili za auto średnio 124 705 zł, czyli o 11,28% więcej niż przed rokiem. Znaczny wzrost cen transakcyjnych w poprzednim miesiącu można tłumaczyć tym, że w dobie pandemii z zakupów zrezygnowali klienci wybierający tańsze wersje, co podniosło średnią. Jednak biorąc pod uwagę cały pierwszy kwartał 2020 r., z czego wynikają podwyżki cen nowych samochodów?

Największe wzrosty średnich cen sprzedaży zaliczyli: Smart (+81,1%), DS (+35,6%), Porsche (+23,4%), Peugeot (+15,5%), Toyota (+15,3%), Opel (+15,3%), Citroen (+15,0%), Ford (+11,2%), BMW (+10,2%) oraz Mazda (+9,0%).

W przypadku Smarta sprawa jest dość oczywista: z oferty zniknęły tańsze, benzynowe odmiany, a dostępne są jedynie wersje z napędem elektrycznym, które stanowią wydatek prawie 100 tysięcy zł. Marka DS odnotowała wzrost średnich cen za sprawą dwóch aut: nowego DS 3 Crossback (droższego od modelu DS 3, który zastąpił w gamie) oraz DS 7 Crossback, który cieszy się większą popularnością.

Na kolejnym miejscu znalazło się Porsche, którego średnią cen „zawyża” przede wszystkim Cayenne Coupe. Wraz z kolejnymi modelami (508, 208, 2008) Peugeot pokazuje, że chce dołączyć do grona producentów premium, a co za tym idzie – nowe auta są droższe od poprzedników. Za wyższe ceny Toyoty odpowiada Camry, Opla – nowa Corsa, Citroena – C4 Spacetourer i C5 Aircross, Forda – crossover Puma (odbierający klientów mniejszej i tańszej Fiesty). W przypadku BMW i Mazdy wzrost średniej wynika z podniesienia cen wszystkich modeli.

Pojawienie się w ofercie droższych aut nie oznacza oczywiście, że ich sprzedaż także rośnie. Za przykład mogą posłużyć Peugeot 2008 oraz Opel Corsa. Średnie ceny sprzedaży francuskiego crossovera w ciągu roku zwiększyły się o ponad 40%, ale w tym samym czasie jego sprzedaż spadła aż o 87%. Podobnie wygląda sytuacja z Corsą – ceny tego hatchbacka wzrosły o 25,4%, przy czym jego sprzedaż spadła o 62%.

Prezes IBRM Samar Wojciech Drzewiecki w rozmowie z dziennikiem Puls biznesu zauważył, że „atrakcyjne ceny samochodów można spotkać jedynie w wypadku pojazdów, które stoją już na placach dilerów czy importerów”, po czym dodał: „Mimo to sądzę, że dolny poziom cen został już osiągnięty. Dodatkowe obniżki cen wyprzedawanych aut będą należały do przeszłości”. Jego zdaniem zmniejszenie popytu z powodu koronawirusa nie wpłynie na obniżki cen.

Prezes IBRM Samar wyjaśnił również, dlaczego auta są coraz droższe. „Głównym czynnikiem są wyśrubowane normy emisji obowiązujące na naszym kontynencie i spodziewane kary związane z ich przekroczeniem. Część producentów już je wliczyła w ceny. Innym czynnikiem są koszty wynikające z konieczności, wymaganego europejskim prawem, wyposażania aut m.in. w systemy asystujące. Jeżeli dodamy do tego słabnący kurs złotego, spodziewany wzrost inflacji, ogromne straty wynikające z przestojów w produkcji, to mamy gotowy przepis na podwyżki”.

Oceny czytelników
[Głosów: 3 Średnia: 5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here