Ford Mustang Mach-E

Ford Mustang Mach-E pojawi się na polskim rynku dopiero w przyszłym roku, ale już dziś mogliśmy obejrzeć go na żywo. Sprawdź, czego dowiedzieliśmy się o tym elektrycznym SUV-ie.

Mustang Mach-E jest pierwszym modelem Forda, który występuje wyłącznie z napędem elektrycznym. Tym autem koncern z Detroit odważnie wkracza do świata „elektryków”. Podczas dzisiejszego pokazu w Warszawie mieliśmy okazję dokładnie przyjrzeć się nowemu Mustangowi, usiąść za jego kierownicą oraz przetestować pokładowe multimedia.

Minął już ponad rok od kiedy po raz pierwszy pisaliśmy o tym modelu, dlatego zanim podzielimy się naszymi spostrzeżeniami z dzisiejszej prezentacji, pokrótce przypomnimy najważniejsze informacje na temat Forda Mustanga Mach-E.

Sprzedaż nowego Mustanga Mach-E ruszy na początku 2021 r. i wówczas poznamy dokładną specyfikację oraz szczegółowy cennik tego modelu. Wiadomo już jednak, że w momencie rynkowego debiutu oferta będzie obejmować trzy wersje (RWD, AWD i First Edition), a pod koniec przyszłego roku dołączy czwarta – GT. Poniżej zamieszczamy ich dane techniczne:

  • RWD Standard Range (269 KM, 430 Nm) z tylnym napędem i akumulatorem o pojemności 68 kWh netto, przyspieszenie 0-100 km/h: 6,1 s, prędkość maksymalna: 180 km/h, zasięg: do 440 km
  • RWD Extended Range (294 KM, 430 Nm) z tylnym napędem i akumulatorem o pojemności 88 kWh netto, przyspieszenie 0-100 km/h: 6,2 s, prędkość maksymalna: 180 km/h, zasięg: do 610 km
  • AWD Standard Range (269 KM, 580 Nm) z napędem na wszystkie koła i akumulatorem o pojemności 68 kWh netto, przyspieszenie 0-100 km/h: 5,6 s, prędkość maksymalna: 180 km/h, zasięg: do 400 km
  • AWD Extended Range (351 KM, 580 Nm) z napędem na wszystkie koła i akumulatorem o pojemności 88 kWh netto, przyspieszenie 0-100 km/h: 5,1 s, prędkość maksymalna: 180 km/h, zasięg: do 540 km
  • First Edition (351 KM, 580 Nm) z napędem na wszystkie koła i akumulatorem o pojemności 88 kWh netto, przyspieszenie 0-100 km/h: 5,1 s, prędkość maksymalna: 180 km/h, zasięg: do 540 km
  • GT (487 KM, 860 Nm) z napędem na wszystkie koła i akumulatorem o pojemności 88 kWh netto, przyspieszenie 0-100 km/h: 3,7 s, prędkość maksymalna: 200 km/h, zasięg: do 490 km
Korzystając z ładowarki ściennej można „zatankować” baterię od 10% do 80% w ok. 6 godzin.

Nie ma zatem wątpliwości, że jeśli chodzi o osiągi, to nowy model Forda w pełni zasługuje na swoją nazwę. Jednak jak wypada pod względem stylistyki? W końcu przywykliśmy do tego, że Mustang to dwudrzwiowe auto sportowe, a nie SUV.

Mustang Mach-E mierzy 471,3 cm długości, 188,1 cm i 162,5 cm wysokości. Jego rozstaw osi to 298,4 cm.

W tym przypadku Mustang Mach-E również nie ma się czego wstydzić. Długa, muskularna maska (pod którą „niestety” znajdziemy dodatkowy bagażnik, a nie przyjemnie brzmiące V8), opadająca linia dachu i kształt tylnych świateł jednoznacznie nawiązują do oryginalnego Mustanga. Co więcej, możemy tutaj dostrzec także pewne odwołania do lotnictwa, jak choćby klamki w przednich drzwiach przypominające skrzydła. A przecież to właśnie amerykańskiemu myśliwcowi P-51 Mustang z czasów II wojny światowej sportowy Ford zawdzięcza swoje imię.

Skoro poruszyliśmy temat klamek, czas odpowiedź na ważne pytanie: jak dostać się do wnętrza nowego Mustanga Mach-E? Aby odblokować zamki wystarczy mieć przy sobie kluczyk lub smartfon z aplikacją FordPass, to wydaje się proste. Ale jak otworzyć drzwi? W tym celu należy wcisnąć guzik na słupku B, a drzwi automatycznie odskoczą. W tym momencie przechodzimy do zauważonej przez nas drobnej wady takiego rozwiązania. Z przodu, aby otworzyć szerzej drzwi, należy pociągnąć za wspomniane „skrzydełko”, jednak z tyłu zabrakło podobnego elementu i trzeba chwycić bezpośrednio za krawędź drzwi.

Nasze zastrzeżenia wzbudził też dość nisko umieszczony przycisk do otwierania pokrywy bagażnika, ale na szczęście do samej przestrzeni ładunkowej nie mamy uwag. Bagażnik standardowo oferuje 402 litry pojemności, a po złożeniu oparć tylnych siedzeń – nawet 1420 l. Z przodu, pod maską, znajdziemy drugi, znacznie skromniejszy kufer (81 l), który można… otworzyć od środka, pod warunkiem oczywiście, że komuś udałoby się w nim zatrzasnąć.

Wnętrze Mustanga Mach-E budzi skojarzenia z nowym Explorerem (duży, pionowy ekran centralny, pokrętło do zmiany kierunku jazdy), a ogólna jakość wykonania robi bardzo dobre wrażenie. Duży rozstaw osi i typowa dla aut elektrycznych konstrukcja (płaska podłoga) sprawiają, że w obu rzędach siedzeń jest naprawdę sporo miejsca.

Nam w kabinie nowego Mustanga szczególnie spodobała się klasyczna gałka do regulacji głośności na ekranie dotykowym oraz subtelne rozmieszczenie głośników opcjonalnego systemu audio Bang & Olufsen, które są ukryte pod materiałowym pasem ozdobnym na desce rozdzielczej. Należy również docenić, że choć sterowanie układem wentylacji odbywa się za pośrednictwem ekranu, to panel klimatyzacji jest stale dostępny na dole wyświetlacza – do zmiany temperatury czy siły nawiewu nie trzeba zagłębiać się w menu.

1 KOMENTARZ

  1. Albo te zdjęcia są do kitu ,albo to kolejna parodia samochodu. Środek to jakaś PARANOJA!!! Paskudztwo dla wieśniaków z Warszawy. Amerykańskie samochody skończyły się w latach 90. Teraz to nieudolne kompozycje usiłujących wejść na rynek konstruktorów z ostatnich miejsc. Ci co je kupują to jacyś maniacy nastawieni przez media hasłami, że co amerykańskie to dobre. DOKŁADNIE tak jak- co polskie to dobre. Czy to prawda??? Przykładem Tesla – to kupa kasy za coś co w tej chwili nie ma szans do rynku europejskiego. Jeżeli skończy się jankeska dominacja ogniwami litowo-jonowymi amerykanom pozostaną tylko legendy ich przemysłu motoryzacyjnego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here