Ted Cannis CEO Ford Pro

Ford udowodnił już, że potrafi zbudować atrakcyjny samochód elektryczny – dzięki Mustangowi Mach-E. Elektromobilna rewolucja trwa także w oddziale aut użytkowych producenta, o czym w wywiadzie opowiada Ted Cannis, dyrektor zarządzający Ford Pro.

Ford Pro to nowy, kompleksowy program dla firm użytkujących samochody we flotach. Stworzonego z myślą o zwiększeniu efektywności europejskich flot pojazdów użytkowych. Innowacyjne usługi oraz cyfrowe rozwiązania służą wydłużeniu dyspozycyjności samochodów i obniżeniu kosztów ich eksploatacji w firmach, a także pomagają przejść firmom na elektromobilność (więcej informacji).

W skrócie Ford Pro obejmuje m.in. telematykę do monitorowania stanu samochodów i pracy kierowców, wsparcie przy realizacji specjalnej zabudowy, tzw. predykcyjną konserwację (elektronika przewiduje usterki, skracając przestroje), pomoc przy montażu ładowarek i usługi finansowe. Program koresponduje z ofensywą Forda w segmencie aut użytkowych. Jej ambasadorem jest nowy, w pełni elektryczny E-Transit, do którego w 2023 r. dołączy mniejszy elektryczny E-Transit Custom, a później – kolejne dostawczaki w 100% na prąd.

Na spotkaniu z Tedem Cannisem, szefem Ford Pro, dyskutowaliśmy o przyszłości elektromobilności zarówno w kontekście aut osobowych, jak i dostawczych, o nadziejach na poprawę dostępności samochodów oraz szczegółach oferty Ford Pro. Ted Cannis był tym ciekawszym rozmówcą, że przed objęciem sterów oddziału Ford Pro zajmował się rozwojem Mustanga Mach-E (czytaj nasze porównanie).

Ted Cannis CEO Ford Pro
Ted Cannis oraz elektryczny E-Transit z zasięgiem WLTP do 317 km i akumulatorami o pojemności 67 kWh.

O tym, że floty aut dostawczych mogą być elektryczne, przekonuje reakcja na nowego E-Transita – jesz-cze przed premierą model zebrał ok. 5000 zamówień, z czego ok. 300 w Polsce. Jaki horyzont czasowy przyjmujecie w Fordzie, jeśli chodzi o całkowite przestawienie się na elektromobilność?
Ted Cannis: Naszą transformację w mobilności zaczęliśmy kilka lat temu, na kilku torach – projektując Mustanga Mach-E, E-Transita oraz (pick-upa) F-150 Lighting. Już wcześniej pracowaliśmy jednak nad komponentami napędu elektrycznego, choćby w postaci oprogramowania dla elektrycznego wspomagania silników spalinowych. W ubiegłym roku wprowadziliśmy w Europie FORDLiive, czyli system zdalnego monitorowania pojazdów w czasie rzeczywistym. To wszystko puzzle, które z czasem stworzą kompletną układankę. Jeśli chodzi o przejście na elektromobilność, chcemy to zrobić najszybciej, jak się da – w interesie klimatu. W Europie planujemy być całkowicie elektryczni w 2035 roku albo szybciej. Jeśli jednak nie będziemy o tym mówić i edukować klientów, ta zmiana będzie trwać znacznie, znacznie dłużej.

E-Transit spotkał się z doskonałym odbiorem. Jak jednak zamierzacie przekonywać do zakupu elektrycznych aut dostawczych klientów, którzy są przywiązani do napędów spalinowych?
 Jednym z powodów, dla których trafiłem do zespołu ds. elektryfikacji, jest fakt, że wierzę w tę technologię. I nie chodzi o sam napęd elektryczny, ale możliwość wymyślenia wielu rozwiązań na nowo – z korzyścią dla klienta. Przykładem może być Pro Power (możliwość zasilania akcesoriów przez złącza w samochodzie – przyp. red.). To wszystko oszczędza czas, podobnie jak fakt, że aut elektrycznych nie trzeba tankować. W Europie projekt (Ford Pro) jest jeszcze bardziej ekscytujący, ponieważ popularniejsze są tu auta dostawcze z silnikami wysokoprężnymi i manualnymi skrzyniami. W miastach panuje gęsty ruch, jest wielu przechodniów i właśnie tu można docenić zalety pojazdów elektrycznych: cichą pracę oraz lokalną bezemisyjność.

Czy w kontekście obranych celów Ford obawia się dalszych skutków kryzysu dostępności półprzewodników oraz wojny w Ukrainie?
Jeśli chodzi o Ukrainę, zarówno ja osobiście, jak i cała firma jesteśmy głęboko zasmuceni. Abstrahując od naszych dostawców ze Wschodu, mamy tam wielu przyjaciół. To bardzo trudny czas dla świata. Z kolei pandemia wstrząsnęła produkcją na całym świecie – wpłynęła nie tylko na problemy z dostępnością półprzewodników, ale i logistyką. Ta skomplikowana sytuacja będzie nam jeszcze towarzyszyć, choćby teraz w Chinach, z kolejnymi lockdownami.

Czy planujecie jakieś zniżki lub demonstracyjne wersje swoich usług?
Tak jest – chcemy przekonać klientów do programu Ford Pro. Na przykład nabywcy E-Transita otrzymają bezpłatny okres subskrypcji, by mogli wypróbować usługi takie jak monitorowanie pojazdu i kierowcy albo wsparcie w zakresie ładowania. Tak to działa w biznesie subskrypcji – musimy pokazać, że warto korzystać z naszych usług.

I jeszcze jedno istotne pytanie: jak zamierzacie przekonać dealerów do sprzedaży aut eklektycznych i zapewnić im zyski? Samochody elektryczne są przecież prostsze w serwisie.
Skupiamy się na szkoleniach pracowników – by i oni zobaczyli, jak to wszystko działa, a później przekazali swoją wiedzę klientom. Zarówno dealerom, jak i klientom chcemy też zapewnić wszechstronne wsparcie. To zresztą idea całego programu Ford Pro: nasi specjaliści pomogą w zaprojektowaniu i realizacji specjalnej zabudowy i podpowiedzą, jakie rozwiązania do ładowania będą najlepsze dla danego biznesu. Poza tym nasi dealerzy najlepiej znają swoich klientów – czasami od dekad, dlatego wiedzą, czego ci klienci potrzebują. Tym floty różnią się od sprzedaży pojedynczych aut osobowych.

A co z bateriami? Czy pracujecie nad rozwiązaniami, które pozwolą zwiększyć zasięg aut elektrycznych?
Cały czas pracujemy nad nową „chemią” akumulatorów i inwestujemy naprawdę sporo czasu w rozwój. Będziemy też potrzebować więcej ogniw, więc rozwijamy logistykę, produkcję, jak i recykling. Mamy do zbudowania naprawdę sporo akumulatorów. Nie da się zmienić składu materiałów tak, by znacząco ograniczyć wagę, ale można upchnąć jeszcze więcej elektronów. Współpracujemy z uniwersytetami, badamy możliwości akumulatorów ze stałym elektrolitem, nad przyszłością myślą też poddostawcy jak LG.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj