Chiny są największym rynkiem motoryzacyjnym świata. Nawet najbardziej poważane koncerny zabiegają więc o względy klienteli z Kraju Środka. Co przygotowały BMW, Daimler i Volvo?

Chińska polityka celna sprzyja rozwijaniu lokalnej produkcji w zakładanych z tamtejszymi inwestorami spółkach joint venture. Wiele europejskich marek modele najczęściej zamawiane przez mieszkańców Chin produkuje na miejscu, a rzadziej wybierane – importuje. Dochodzi do paradoksów – np. przedłużone i dostępne wyłącznie w Kraju Środka BMW 525Li jest o równowartość 14 tys. zł tańsze od znanej z Europy wersji 525i. Specyficzne oczekiwania lokalnych odbiorców zainicjowały tworzenie nowych marek. Mniej prestiżowych od europejskich, jednak wyżej pozycjonowanych od chińskich. Tego typu auta okazują się ciekawe także od strony technicznej.

Denza – krewniak elektrycznego Mercedesa klasy B

Spółka Shenzhen BYD Daimler New Technology Co., Ltd. działa od 2010 r. W jej rozwój Daimler zainwestował ponad 300 milionów euro i otworzył nową fabrykę. W 2013 r. został odsłonięty prototyp elektrycznego samochodu, który współdzielił niektóre rozwiązania techniczne z Mercedesem klasy B. W kolejnym roku trafił na lokalne drogi pod marką Denza. Typowa dla Daimlera precyzja wykonania, akumulatory zapewniające 300 km zasięgu oraz przestronne wnętrze były atutami nowego modelu.

Denza EV
Pierwszy samochód marki Denza, nawet po uwzględnieniu proekologicznych dotacji i ulg, kosztował równowartość 120 tys. zł. / fot. Daimler

Zespołowi pracującemu nad samochodem przyświecało motto „Made in China, for China” (wyprodukowany w Chinach dla Chin), które ułatwia zrozumienie, dlaczego linie nadwozia są tak specyficzne, a rozstaw osi wydłużono do znanego z Mercedesa klasy E – w Chinach porównywalna ilość miejsca dla wszystkich pasażerów uchodzi za wyraz szacunku dla jadących z tyłu. W ciągu roku sprzedano blisko 3 000 sztuk, co koncern uznał za spory sukces.

W 2016 r. do sprzedaży weszła Denza 400 z akumulatorami o pojemności aż 62 kWh (dla porównania – ogniwa elektrycznego Mercedesa klasy B mieściły 28 kWh). Jedno ładowanie Denza 400 pozwalało na przejechanie do 400 km, co oznaczało, że statystyczny nabywca będzie musiał podłączać auto do sieci tylko raz w tygodniu.

Denza 400 otrzymała akumulatory, które wydłużyły maksymalny zasięg na jednym ładowaniu do 400 km / fot. Daimler

Od 2018 r. dostępna jest stylistycznie odświeżona Denza 500 z akumulatorem powiększonym do 70 kWh, który – w zależności od sposobu pomiaru – zapewnia 451-635 km zasięgu. Do wyboru są wersje Lifestyle oraz Aurora. Różnią się parametrami silnika (117 KM i 290 Nm oraz 184 KM i 300 Nm), dynamiką (sprint od 0 do 100 km/h trwa odpowiednio 14,0 i 10,5 s), a także wyposażeniem – Aurora ma w standardzie panoramiczny dach, system multimedialny z obsługą Apple CarPlay oraz nagłośnienie Harman Kardon 5.1. Cennik Denza 500 otwiera równowartość 161 tys. zł.

Zinoro – hybrydowy brat BMW X1

Działająca od 2013 r. spółka BMW Brilliance w 2014 r. uruchomiła w Pekinie i Szanghaju leasing samochodów elektrycznych Zinoro 1E, czyli lekko przestylizowanych BMW X1 z napędem elektrycznym. Silnik i akumulator pochodziły z prototypu ActiveE, w którym BMW testowało pierwszą wersję swojego napędu elektrycznego.

Zinoro 1E
Elektryczne Zinoro 1E od 2014 r. było dostępne w ramach leasingu dla klientów z Pekinu i Szanghaju / fot. Zinoro

Po pilotażowym programie przyszedł czas na pełnoprawny model – Zinoro 60H zadebiutowało w 2017 r. Projekt jego wnętrza praktycznie nie odbiega od wystroju kabiny BMW X1. Jedyną istotną zmianą jest wyższe poprowadzenie górnej krawędzi deski rozdzielczej, co sprawiło, że wystający w X1 ekran systemu multimedialnego w Zinoro stał się integralną częścią kokpitu. Rozstaw osi wydłużono, by zapewnić pasażerom drugiego rzędu większą ilość przestrzeni na kolana – nawet ta modyfikacja nie musiała być planowana od podstaw, gdyż odpowiadająca za produkcję Zinoro 60H fabryka w Tiexi, odpowiada też za dostawy wydłużonego BMW X1. Sprytnym zabiegiem było wpisanie logotypu marki Zinoro w plan koła – ułatwiło to podmianę znaczka BMW na kierownicy czy osłonie silnika, które nie różnią się od stosowanych przez bawarską markę.

Mechanika z hybrydowym napędem plug-in, opartym o benzynową jednostkę 1.5 oraz silnik elektryczny, jest znana z BMW 225xe Active Tourer czy Mini Countryman Plug-in Hybrid. Silniki Zinoro 60H rozwijają łącznie 231 KM i 385 Nm, co pozwala na rozpędzenie auta do 100 km/h w 7,6 s. Na zakup zrywnego SUV-a z napędem na obie osie mieszkańcy Chin muszą przygotować równowartość 189 tys. zł.

Lynk & Co 01 – Volvo XC40 w futurystycznym wydaniu

Marka Lynk & Co została założona w 2016 r. przez koncern Geely, do którego należy także Volvo. Aby podkreślić te koneksje, działalność Lynk & Co oficjalnie zainaugurowano w Szwecji. Za stylizację gamy modelowej odpowiada Peter Horbury, projektujący niegdyś dla Volvo. Portal caranddriver.com podaje, że działający w Szwecji, a odpowiadający za kreowanie strategii marki zespół ze średnim wiekiem 34 lat należy do najmłodszych w branży. Kolejnym ewenementem jest też przewaga kobiet w strukturach firmy.

Struktura Geely Group i umiejscowienie w niej marek samochodów – w tym Geely, Volvo oraz Lynk & Co. / ilustracja z prezentacji CEVT

Oferowane przez Lynk samochody mają wypełnić lukę między tanimi Geely i znacznie lepiej postrzeganymi Volvo. Aby miały szansę na odniesienie sukcesu także na globalnym rynku, producent postanowił wyróżnić je z tłumu zaawansowanymi rozwiązaniami multimedialnymi (firma mówi wręcz o smartfonach na kołach). Wszystkie wersje wyposażeniowe SUV-a Lynk & Co 01 otrzymują system multimedialny z 10,2-calowym, dotykowym ekranem. Innowacyjne są też linie nadwozia i wnętrza oraz sposób dystrybucji – zamiast tworzyć sieć salonów, Lynk stawia na sprzedaż aut przez internet czy saloniki w centrach handlowych oraz dostarczanie zamówionych pojazdów pod wskazany adres.

Futurystycznie stylizowane nadwozie wyróżnia Lynk & Co 01 z tłumu. Stanowi odpowiedź na estetyczne oczekiwania młodych kierowców. (fot. Lynk & Co)

Główną grupą odbiorców mają być tzw. millenialsi, a producent szacuje, że 70% pojazdów trafi do klientów w ramach umów krótkoterminowego wynajmu, stając się odpowiednikiem samochodowego abonamentu na usługi typu Netflix czy Spotify. W przeciwieństwie do leasingu, wynajmujący nie będzie musiał wiązać się z pojazdem na 2-3 lata. W razie potrzeby będzie mógł zwrócić auto wraz z końcem kolejnego miesiąca wynajmu. W razie potrzeby będzie mógł też użyczać samochód innym osobom – wystarczy, że zainstalują one na swoich smartfonach specjalną aplikację, a główny użytkownik Lynk & Co udostępni im pojazd.

Fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, lusterko bez plastikowej ramki, cyfrowy panel wskaźników czy minimalistyczny projekt deski rozdzielczej z centralnym wyświetlaczem, który służy do obsługi wielu elementów wyposażenia pojazdu znamy z nowych modeli Volvo. Lynk & Co 01 nie jest jednak kalką XC40 – sprawdzone elementy posłużyły do stworzenia wnętrza o nowocześniejszym charakterze. (fot. Lynk & Co)

W listopadzie 2017 r. Lynk przyjął zamówienie na partię pierwszych 6000 egzemplarzy SUV-a oznaczonego symbolem 01. Zostały zarezerwowane przez klientów w niecałe trzy minuty. Bazowa wersja kosztowała 82 tys. zł.

Punktem do stworzenia Lynk & Co 01 była znana z Volvo XC40 modularna platforma CMA, którą opracowała firma CEVT (China Euro Vehicle Technology) z Göteborga. Dwulitrowy 190-konny silnik jest odpowiednikiem jednostki T4 z XC40. W Chinach oba modele są produkowane w jednej fabryce w Luqiao.

Modularna platforma CMA jest szkieletem Volvo XC40 oraz Lynk & Co 01. W przyszłości posłuży do stworzenia kolejnych małych modeli obu marek. (fot. Lynk & Co)

Lynk & Co 01 będzie oferowany także w Europie i USA. Potwierdzono już, że dostawy do krajów Starego Kontynentu ruszą w 2019 r., a samochody Lynk & Co będą produkowane przez fabrykę Volvo w belgijskiej Gandawie – na jednej linii z XC40. Rozważane jest też uruchomienie produkcji w USA. Portal europe.autonews.com informuje, że do końca 2021 r. Lynk & Co zamierza sprzedawać 0,5 mln pojazdów, z czego połowę w Chinach.

W teście przeprowadzonym przez brytyjską redakcję “Auto Express” Lynk & Co 01 zebrał cztery gwiazdki z pięciu możliwych. Auto zostało pochwalone za wnętrze, technologię, wrażenia z jazdy czy przyjemne w dotyku materiały wykończeniowe. Za największy mankament uznano natomiast konieczność oczekiwania na wprowadzenie auta do Europy. Pozytywnie na temat SUV-a wypowiedziała się także redakcja amerykańskiego „Car and Driver”, po stronie minusów zapisując nazwę oraz specyficzny model biznesowy.

Aktualizacja – 2.05.2018

Sol E20X

Do grona producentów oferujących w Chinach modele pod nowo utworzoną marką wraz z lokalnym partnerem dołączył Volkswagen. Wraz z JAC Motors niemiecki koncern wykreował markę Sol. Pierwszym owocem mariażu JAC-Volkswagen jest E20X – kompaktowy SUV z napędem elektrycznym.

Sol E20X został oparty o płytę podłogową elektrycznego JAC iEV7S. Pakiet litowo-jonowych akumulatorów o pojemności 39 kWh zapewni do 300 km zasięgu na jednym ładowaniu (wg pomiaru w cyklu NEDC). Źródłem sił napędowych będzie silnik rozwijający 116 KM i 270 Nm. Wyposażenie auta będzie obejmowało m.in. system bezkluczykowego dostępu, system multimedialny z 8-calowym ekranem, wirtualne wskaźniki z wyświetlaczem o przekątnej 7 cali, panoramiczną kamerę cofania, klimatyzację z funkcją oczyszczania powietrza, asystenta parkowania oraz system monitorowania martwego pola.

Sol i inne marki VAG na salonie w Pekinie
Sol był prezentowany w doborowym towarzystwie – podczas salonu Auto China stał m.in. obok Porsche Mission E Cross Turismo, Lamborghini Urus oraz Volkswagenów Arteon i Lavida. (fot. Volkswagen)

Pas przedni z charakterystycznie ukształtowaną atrapą chłodnicy, trójkątne reflektory, a nawet sam logotyp marki wzbudzają skojarzenia z Seatem, który nie jest oferowany w Chinach. Niektóre media podają wręcz, że za projekt nadwozia, wnętrza oraz dopracowanie struktur zderzeniowych odpowiadają inżynierowie i styliści Seata.

Gdy w listopadzie 2017 r. pod salonami zaczęły pojawiać się tablice z literą S oraz dopiskiem e-mobility, wszystko wskazywało, że na chiński rynek ma wejść właśnie Seat. Jak podaje portal carnewschina.com, wątpliwości odnośnie nazwy marki miały chińskie władze, które miały nalegać na użycie lokalnej nazwy. Przez pewien czas koncern miał rozważać wprowadzenie marki Xiyate – chińskiego odpowiednika Seat. Finalnie stworzono zupełnie nową, lokalną markę z iberyjskim smaczkiem (sol po hiszpańsku to słońce). Sol E20X ma trafić na do sprzedaży pod koniec bieżącego roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here