VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019

Piąty uterenowiony model Volkswagena i jednocześnie najmniejszy. Choć T-Cross na rynek przybył bardzo późno, nie czuje żadnego respektu przed rywalami. Tak naprawdę to oni już powinni zacząć się bać. Dlaczego? Oto odpowiedź!

Żarty w segmencie miejskich crossoverów właśnie się skończyły. T-Cross, w przeciwieństwie do rywali, chce zjednać sobie klientów przede wszystkim tym, czego nie widać, a więc względami praktycznymi. Wprawdzie w turkusowym kolorze „Makena” (dopłata 2650 zł) oraz z zewnętrznym i wewnętrznym pakietem stylistycznym R Line (8830 zł) prezentuje się całkiem estetycznie, nie sposób jednak pozbyć się wrażenia, że rysunkiem nadwozia wyraźnie odstaje od tego, co jest normą w gronie miejskich crossoverów. Nadmuchany i pudełkowaty – nie ma równie wiele uroku osobistego, co Citroen C3 Aircross, Kia Stonic, Renault Captur czy Seat Arona.

VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019
T-Cross mierzy 411 cm długości. Jego pudełkowate nadwozie ożywiają dodatki pakietu R Line i lakier „Makena”.

Przestronna kabina

W przypadku T-Crossa o jego odmienności najlepiej przekonuje wnętrze. Dokładniej – przestrzeń, jaką niemieckim inżynierom udało się upchać w nadwoziu mierzącym zaledwie 411 cm długości. W pierwszym rzędzie, w którym siedzi się wysoko jak w SUV-ie, swobodnie może poczuć się praktycznie każdy. Zakres regulacji foteli (obszernych, ale o nieco przykrótkim siedzisku) jest duży, a miejsca na barki i głowy absolutnie nie brakuje.

Dobre wrażenie nie znika również po zmianie rzędu. Seryjnie regulowana kanapa (na odcinku 14 cm) o odpowiednio dobranym kącie pochylenia oparcia, ze względu na stosunkowo wąskie wnętrze i wysoki tunel środkowy, najlepiej ugości dwójkę pasażerów. Ale jak! Po przesunięciu jej maksymalnie w stronę tylnego zderzaka liczba centymetrów na kolana rośnie do poziomu typowego dla przestronnych modeli kompaktowych. I nie ma w tym krzty przesady – według redakcyjnych pomiarów wewnątrz T-Crossa jest tyle samo przestrzeni, co w Nissanie Qasqaiu! Robi wrażenie, prawda?

VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019
Przyjemnie wykończone fotele pakietu R Line. Za kierownicą siedzi się wysoko, oparcie jest płynnie ustawiane, ale siedzisko – przykrótkie. Podłokietnik – regulowany.
VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019
Wygodnie wyściełana kanapa jest przesuwana w zakresie 14 cm. Dużo miejsca na głowy i na kolana.

Również bagażnik gra w tej samej lidze, co japoński crossover. W zależności od ustawienia kanapy mieści od porządnych 385 do godnych uznania 455 l. Maksymalnie, po złożeniu tylnych oparć (w proporcji 40:60) – powstaje wówczas niemal płaska podłoga – T-Cross dysponuje pojemnością 1281 l.

Same litry to jednak nie wszystko. Niemiecki crossover na poważnie podchodzi także do tematu ergonomii. W bagażniku znalazły się więc dwa haczyki do wieszania np. toreb z zakupami, specjalne miejsce na trójkąt ostrzegawczy w pokrywie (z uchwytami do zamykania po obu stronach) oraz podwójna podłoga z ogromną wnęką na zestaw naprawczy lub dojazdowe koło zapasowe (520 zł). Wzorem Golfa w burtach zamontowano niewielkie, sprężynujące wypustki przytrzymujące podłogę po uniesieniu. Tak naprawdę brakuje tu tylko jednego – choćby pojedynczego zamykanego schowka.

T-Cross już od drugiej wersji wyposażenia (Life) wykazuje się kolejnym talentem. Zaopatrzony w kładzione oparcie fotela pasażera (z wysuwaną, wyłożoną wykładziną szufladą) potrafi przewozić przedmioty o długości przekraczającej 2 m. Na zakupach w Ikea sprawdzi się więc jak mało który samochód.

VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019
Po złożeniu oparcia przedniego fotela powstaje przestrzeń o długości ponad 225 cm. Plus za niemal płaską podłogę.

To na pewno Volkswagen?

Jak na miejskie auto w cenie 91 090 zł, zastosowane plastiki wewnątrz T-Crossa absolutnie nie przekonują. Są twarde, co akurat można wybaczyć, ale błyszczą się i po prostu nie wyglądają specjalnie dobrze. Nie byłaby to wada, gdyby nie fakt, że u rywali można otrzymać lepsze. Przykład? Renault Captur, w którym całą górną część deski rozdzielczej pokrywa miękkie tworzywo, czy Kia Stonic. W jej przypadku wnętrze także wyłożono samymi twardymi elementami, z tym że prezentującymi się o niebo lepiej niż te w T-Crossie.

Podczas jazdy uwagę od tych niezbyt estetycznych czarnych i szarych połaci w świecie T-Crossa skutecznie odwraca bardzo nowoczesny, czytelny i rozbudowany (m.in. Android Auto i Apple CarPlay) system multimedialny z ekranem dotykowym i przyciskami–skrótami „przenoszącymi” do podstawowych funkcji. Wtórują im wysokiej rozdzielczości cyfrowe zegary (1640 zł), mogące wyświetlać klasyczne, okrągłe wskaźniki, dane z komputera pokładowego, systemów bezpieczeństwa czy wielką mapę nawigacji. Prezentowane dane zmienia się za pomocą przycisków na kierownicy.

Obsługa T-Crossa jest bardzo konwencjonalna i intuicyjna. W otoczeniu kierowcy nie brakuje wnęk i schowków, a kieszenie drzwi są wyjątkowo obszerne. O dojrzałości niemieckiego crossovera świadczą choćby wszystkie szyby opuszczane jednym kliknięciem, czy ustawiany w dwóch płaszczyznach centralny podłokietniki (rzadkość w autach miejskich). Opcjonalnie można skorzystać z ładowarki indukcyjnej (490 zł), umieszczonej przed „zalatującym” taniością lewarkiem automatu.

Widoczność z siedzenia kierowcy budzi mieszane uczucia. Z jednej strony nadwozie zostało mocno przeszklone, z drugiej duże lusterka zewnętrzne zamontowane w narożnikach drzwi tworzą sporą martwą strefę. Trochę dziwi, że VW zdecydował się na takie rozwiązanie, tym bardziej że siostrzany, oparty na tej samej platformie MQB A0 i tańszy Seat Arona ma lusterka umieszczone w dogodniejszym miejscu. Czyli na poszyciach drzwi.

VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019
Duże lusterka, zamontowane w samym narożniku drzwi, ograniczają widoczność. Deska rozdzielcza to wzór pod względem łatwości obsługi, ergonomii i funkcjonalności. Minus za przeciętne plastiki.

Dynamiczne 3 cylindry

T-Crossa wprawia w ruch niewielki, zaledwie 1-litrowy silnik zaopatrzony w 3 cylindry. Choć „na papierze” nie prezentuje się zbyt poważnie, stanowi zaskakująco sprawne źródło napędu. Szczególnie w mocniejszej, 115-konnej odmianie. Owszem, w niskim zakresie obrotów wpada w delikatne wibracje i do ok. 2000/min zachowuje się równie ospale, co człowiek tu po przebudzeniu, ale później jest pełen życia. Ochoczo reaguje na gaz, żwawo wchodzi na obroty, i to aż do czerwonego pola obrotomierza, a przy tym przyjemnie brzmi. Co ważne, jeśli podróżuje się ze stałą prędkością, 1.0 TSI stanowi jedynie tło i jest tylko ledwie słyszalny. W efekcie miejski crossover z Niemiec przy 100 km/h wytwarza hałas o natężeniu raptem 64,3 dB, czyli jak w dobrze wyciszonych kompaktowych hatchbackach.

VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019
Cyfrowe zegary, wymagające 1640 zł dopłaty, przekazują obraz wysokiej rozdzielczości, np. dużą mapę.

Do 100 km/h T-Cross rozpędza się w 10,6 s, a animuszu nie brakuje mu też na autostradzie (0-160 km/h w 31,2 s). Bardzo dobrze z silnikiem współpracuje 7-biegowa przekładnia DSG, która szybko i miękko wbija kolejne przełożenia oraz ma „inteligentny” tryb S. Oznacza to, że po „poluzowaniu” gazu trzyma on jeszcze przez jakiś czas ten sam bieg, aby po niedługiej chwili wrzucić kolejny.

Na kickdown DSG reaguje żwawo i praktycznie zawsze dobrze „dogaduje się” z kierowcą. Przy 90 km/h na 7. biegu wał korbowy silnika kręci się z prędkością 2000 obr./min, a więc niedużą, co przekłada się na oszczędne obchodzenie z paliwem w trasie – zużycie benzyny przy spokojnej jeździ wynosi poniżej 5 l/100 km. W mieście T-Cross średnio potrzebuje z kolei nieco ponad 8 l na 100 km.

Poręczny crossover

Lekko obracająca się kierownica i nieduży promień skrętu (5,3 m) ułatwiają manewrowanie w mieście. Prześwit o wartości 18 cm, a więc typowej dla niewielkich crossoverów, raczej nie zachęca do zjazdu z drogi utwardzonej. Zresztą T-Cross nie ukrywa tego, że najlepiej czuje się właśnie na asfalcie. I to suchym! Nie oferuje napędu 4×4, co akurat w gronie miejskich modeli uterenowionych nie dziwi, ale przy próbie dynamicznego rozpędzania czy odjechania z zakrętu w deszczu uwidaczniają się spore problemy z trakcją, i to pomimo ESP m.in. z układem ASR. Przednie koła zaczynają wtedy „mielić” w miejscu, a jedyną metodą na ich „uspokojenie” jest odpuszczenie gazu. A przecież można by temu zaradzić poprzez zastosowanie tzw. „elektronicznej szpery”, będącej tak naprawdę dodatkowym oprogramowaniem systemu stabilizacji toru jazdy.

VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019
W schowku egzemplarza z nawigacją satelitarną pojawiają się odtwarzacz CD oraz dwa wejścia na karty SD.

Zrównoważony charakter

Podczas jazdy układ kierowniczy VW pracuje miękko, liniowo i precyzyjnie, a auto całkiem chętnie zmienia kierunek. Owszem, czuć tutaj wyższy środek ciężkości niż w siostrzanym Polo, ale przechyły nadwozia, mimo że wyczuwalne, są dobrze kontrolowane. Przy następujących po sobie manewrach T-Cross nie wpada w bujanie i nie daje się wytrącić z równowagi. Ma stateczny, bardzo neutralny charakter, daje poczucie lekkości i stabilności przy wysokich prędkościach, ale nie próbuje walczyć o palmę pierwszeństwa w klasie pod względem dynamiki.

Ponad to przekłada wygodę pasażerów. Zawieszenie wykazuje spore rezerwy i łagodnie oraz cicho tłumi niewielkie pojedyncze nierówności. Nie wpada też we wzdłużne bujanie, ale przy nagromadzeniu wybojów T-Cross zaczyna tracić swoje komfortowe oblicze. W dużej mierze wina za to spada na opcjonalne 18-calowe koła z oponami o rozmiarze 215/45, które też bardziej hałasują niż seryjne, 17-calowe.

Jak na miejskiego crossovera, Volkswagen T-Cross to samochód na poważnie: przestronny, wygodny i o wyjątkowo rodzinnym charakterze

Niemiecki crossover przekonuje licznymi, dobrze działającymi systemami bezpieczeństwa. Seryjne są m.in. aktywny tempomat, ostrzeżenie o zmęczenie kierowcy i asystent odległości z funkcją hamowania. Na początku sprzedaży za 0 zł dostępni byli aktywny asystent pasa ruchu i martwego pola. A to tylko podkreśla rodzinną naturę T-Crossa.

Niestety, cena niemieckiego crossovera nie należy do okazyjnych, zwłaszcza na tle Renault Captura, w którym za 5 tys. zł mniej otrzymujemy 4-cylindrowy silnik 1.3 TCe o mocy aż 150 KM. Z kolei Seat Arona z tą samą jednostką napędową co T-Cross kosztuje prawie 87,5 tys. zł.

VOLKSWAGEN T-Cross Style R-Line 1.0TSI 115KM 7AT DSG FWD PO9KE73 05-2019

Volkswagen T-Cross 1.0 TSI 115 DSG Style – PODSUMOWANIE TESTU

Piąty uterenowiony model w gamie Volkswagena to samochód „na poważnie” – czyli o solidnych, rodzinnych zaletach. Na jego korzyść przemawiają obszerna i funkcjonalna kabina, duży bagażnik, dynamiczny i oszczędny silnik, dopracowany układ jezdny oraz bogate wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa. Cena jest jednak wysoka, a plastiki – mało urodziwe.

Polecamy także – testy innych Volkswagenów:

Volkswagen T-Cross 1.0 TSI 115 DSG Style – PODSUMOWANIE TESTU

Nadwozie i wnętrze:

 +  duże kabina i bagażnik, świetna ergonomia, wysoka funkcjonalność, nowoczesne multimedia;
 –  jakość plastików, krótkie siedziska foteli, ograniczona widoczność.

Układ napędowy:

 +  dobre osiągi, przyjemny dźwięk, nieduże zużycie paliwa, sprawna przekładnia;
 –  niewielkie słabość i wibracje przy niskich obrotach.

Właściwości jezdne:

 +  stabilne zachowanie, precyzyjny układ kierowniczy, skuteczne hamulce, tłumienie pojedynczych nierówności;
 –  ograniczony komfort na wybojach.

Wyposażenie i cena:

 +  długa lista przystępnych cenowo opcji, bogate wyposażenie w aktywne systemy;
 –  cena zakupu, skromne wyposażenie tylko 2-letnia gwarancja mechaniczna.

Volkswagen T-Cross 1.0 TSI 115 DSG Style – dane techniczne, osiągi, spalanie

Tabela WK-DANE TECH_VOLKSWAGEN T-CROSS

Volkswagen T-Cross 1.0 TSI 115 DSG Style – galeria

Oceny czytelników
[Głosów: 2 Średnia: 3]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here