HYUNDAI Tucson III FL - NISSAN Qashqai II FL 01-2019

Nissan Qashqai należy nie tylko do prekursorów, ale i liderów swojego segmentu. Czy Hyundai Tucson ma z nim szanse w bezpośrednim starciu?

Nissan Qashqai to samochód, którego debiut mocno przyczynił się do popularności SUV-ów i crossoverów. Choć było to w 2006 r. i model ten doczekał się już (w 2013 r.) kolejnej generacji, do dzisiaj nie wypadł z czołówki najchętniej kupowanych aut. W ubiegłym roku był jedenastym najpopularniejszym samochodem osobowym w Polsce (drugim w klasie, po Dacii Duster).

Ale inni producenci nie próżnują i obecnie Qashqai musi się mierzyć z licznymi rywalami. Do najpoważniejszych należy Hyundai Tucson, którego obecna odsłona jest na rynku czwarty rok, a w walce o serca i portfele Polaków ustępuje Nissanowi tylko o 2 pozycje, plasując się na 13. miejscu zeszłorocznych statystyk sprzedaży (i jednocześnie trzecim wśród SUV-ów).

HYUNDAI Tucson III FL - NISSAN Qashqai II FL 01-2019

Równe sobie

Jednak walka z Nissanem wcale nie jest łatwa, bo japoński producent robi wiele, by Qashqai utrzymał się w czołówce – w 2017 r. odświeżył jego wygląd, a niedawno zmodernizował też m.in. gamę silnikową. Pojawiła się w niej nowa benzynowa jednostka 1.3 turbo, dostępna w dwóch wersjach: o mocy 140 lub 160 KM.

W naszym porównaniu Qashqai z mocniejszym silnikiem, współpracującym z kolejną nowością w tym modelu – dwusprzęgłowym automatem, stanął naprzeciw Tucsona z 1,6-litrową jednostką o trochę wyższej mocy (177 KM), ale i nieco niższym momencie obrotowym (265 wobec 270 Nm). Hyundai również korzysta z dwusprzęgłowej przekładni, która też ma siedem przełożeń. Testowane auta mają przedni napęd i dotarły do nas w najbogatszych wersjach wyposażeniowych.

O stopień za wysoko

Dzięki dużemu grillowi i większej powierzchni blach Hyundai wydaje się znacznie przerastać Nissana, jednak w rzeczywistości różnice w rozmiarach obu modeli nie są gigantyczne. Choć faktycznie Tucson okazuje się w każdym kierunku nieco większy – ma dłuższe, szersze i wyższe nadwozie niż u konkurenta (odpowiednio o 8,6, 4,4 i 5,5 cm), a jego osie rozsunięto o 2,4 cm dalej. Dlatego tylko w Hyundaiu zarówno z przodu, jak i z tyłu wygodnie usiądzie ktoś o wzroście 185-190 cm.

Za kierownicą Nissana ta sama osoba będzie narzekać na brak miejsca na nogi (fotel ma ograniczony zakres regulacji wzdłużnej), a gdy zasiądzie na jego kanapie, do trudności ze zmieszczeniem kolan (o 4 cm mniej miejsca niż w Tucsonie) dojdzie utyskiwanie na brak miejsca nad głową (jest go o 3 cm mniej). Warto zaznaczyć, że opisywane topowe odmiany seryjnie oferują okna dachowe (to w Hyundaiu jest większe), które wyraźnie ograniczają przestrzeń nad głowami podróżnych. Jeśli ktoś mierzy znacznie więcej niż średnia albo zamierza wozić ponadprzeciętnie wysokich pasażerów, przy wyborze wersji wyposażeniowej powinien zatrzymać się o szczebel niżej.

Liczy się komfort

Zresztą nie tylko w przypadku szklanych dachów obaj producenci nieco przedobrzyli. Najdroższe specyfikacje Tucsona i Qashqaia seryjnie oferują jeszcze jeden niepotrzebny element – 19-calowe felgi. Owszem, w obydwu autach wyglądają imponująco, ale i w jednym, i w drugim znacznie obniżają komfort. A przecież w tego typu samochodach to jedna z najważniejszych cech… Przez niski profil opon jadący Nissanem i Hyundaiem wyraźnie odczuwają krótkie poprzeczne wyboje, takie jak nierówne połączenia nawierzchni czy krzywo osadzone studzienki. Podróż Qashqaiem jest jednak nieco wygodniejsza – jego układ jezdny sprawniej niweluje wstrząsy na pofałdowaniach asfaltu (choć jego zawieszenie bardziej przy tym hałasuje).

Jeśli chodzi o prowadzenie, obydwa testowane auta w pełni wywiązują się ze swojego zadania – są stabilne nawet przy prędkościach autostradowych, pewnie i bezpiecznie pokonują zakręty, nie „straszą” nadmiernymi przechyłami nadwozia, a gdy przesadzi się z prędkością w łuku, zareagują delikatną i łatwą do skontrolowania podsterownością. Właśnie takiego zachowania można oczekiwać od kompaktowych SUV-ów. Na bardzo krętej drodze nieznacznie lepiej wypada Qashqai, który – m.in. dzięki niższej o 187 kg masie – okazuje się nieco zwinniejszy.

Są lepsze wersje

Z ceną 141 390 zł testowana wersja Nissana jest bardzo drogą propozycją. Ale to i tak nic przy Hyundaiu, za którego trzeba zapłacić ponad 165 tys. zł. Jego nieznacznie lepsze wyposażenie nie tłumaczy tak dużej różnicy w cenie. Qashqai ma też tę przewagę nad Tucsonem, że jego nabywca może dowolnie dobierać wersję wyposażeniową do silnikowej – u Hyundaia bazowe silniki łączą się tylko z uboższymi specyfikacjami, a potrzebujący mocniejszego silnika są skazani na bogatsze wyposażenie.

Nie polecamy wyboru topowych odmian – w tej cenie można już kupić nieźle wyposażone kompaktowe SUV-y marek premium, a poza tym niektóre elementy ich wyposażenia można uznać za wady. Szklane dachy zabierają przestrzeń nad głowami, 19-calowe felgi ograniczają komfort, a zestawy audio z subwooferami zmniejszają pojemność bagażników. Znacznie rozsądniejszym wyborem są wersje ze środka cennika. W przypadku Tucsona jest to odmiana Comfort, która ze 177-konnym „benzyniakiem” i automatem kosztuje 123 400 zł. U Nissana porównywalna wersja N-Connecta została wyceniona na 120 590 zł.

Hyundai Tucson 1.6 T-GDI kontra Nissan Qashqai 1.3 DIG-T – PODSUMOWANIE PORÓWNANIA

Koreański SUV w niczym nie ustępuje japońskiemu. Mało tego, mimo koszmarnie wysokiej ceny Tucsonowi udało się w tym starciu pokonać Qashqaia. Nie zmienia to faktu, że w testowanych wersjach żaden z nich nie jest zbyt sensowną propozycją – tańsze specyfikacje są dużo rozsądniejsze i bardziej godne polecenia.

Hyundai Tucson 1.6 T-GDI, Nissan Qashqai 1.3 DIG-T – dane techniczne, osiągi, spalanie

Dane techniczne - Hyundai Tucson, Nissan Qashqai

Hyundai Tucson 1.6 T-GDI – galeria

Nissan Qashqai 1.3 DIG-T – galeria

Oceny czytelników
[Głosów: 10 Średnia: 4.2]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here