NowościAktualnościNowy podatek uderzy we właścicieli starszych aut w 2024 r. A później...

Nowy podatek uderzy we właścicieli starszych aut w 2024 r. A później kolejny!

Na terenie Europy auta z silnikami spalinowymi przestają być mile widziane. Wbrew pozorom Polska nie pozostanie zieloną wyspą.

1 czerwca 2022 r. na rządowej stronie pojawił się news, że Komisja Europejska zaakceptowała polski Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności. Okazuje się on bardzo istotny dla kierowców, bo przewidziano w nim rozwój „zielonej” motoryzacji. Będzie odbywało się to przy jednoczesnym „karaniu” użytkowników wysokoemisyjnych pojazdów.

Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna do końca 2024 r. Polska ma wprowadzić jednorazową opłatę rejestracyjną, której wysokość ma być powiązana z emisją dwutlenku węgla i tlenków azotu. Rejestracyjną, a więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że uderzy ona także w nowo rejestrowane, ale sprowadzone używane z zachodu pojazdy. Niskie klasy emisji wielu z nich oznaczają dużą zawartość tlenku azotu w spalinach, a znaczne spalanie – dwutlenku węgla, a więc potencjalnie wysoką opłatę. Nawet jeżeli ustawodawcy ograniczą się do nowych aut (w przypadku starszych ustalenie emisji nie zawsze jest proste i może wymagać odpłatnego zdobycia przez kierowcę wyciągu z homologacji), to spowoduje dalszy wzrost ceny nowych „spalinówek”. Mogłoby być inaczej, gdyby nowy podatek zastąpił aktualnie używaną akcyzę. Niestety do tej pory nie poznaliśmy szczegółów.

Od 2026 r. ma natomiast zacząć obowiązywać specjalny podatek ekologiczny, którym zostaną objęci wszyscy użytkownicy aut z silnikami spalinowymi (a więc także hybryd i hybryd typu plug-in). Mało tego. Nie będzie to już jednorazowa opłata, tylko podatek naliczany każdego roku.

W połączeniu z planowanymi Strefami Czystego Transportu i z potencjalnie wysokimi cenami paliw w przyszłości może oznaczać to istotne obciążenia finansowe kierowców, a nawet komunikacyjne wykluczenie wielu z nich. Nie każdy będzie mógł sobie pozwolić na przesiadkę na auto elektryczne czy nawet oszczędniejszy i nowszy model spalinowy. Zwłaszcza, że samochody, których użytkowanie będzie możliwie mało obciążające dla kieszeni będą trzymały wysokie ceny.

Pozostaje żałować, że wciąż nie znamy szczegółów. Zmiany wdrażane na ostatnią chwilę nie mają dobrych skutków o czym przekonaliśmy się po chaosie związanych z reformą dotyczącą punktów karnych czy pomysłem na doszkalanie nowych kierowców, który zakończył się wybudowaniem Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy, do których finalnie młodzi kierowcy nie zawitali…

Warto wiedzieć: Tankowanie na zapas – czy warto? Jak przechowywać paliwo?

Inna sprawa, że jeżeli celem reformy ma być faktyczne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń powietrza pochodzących z transportu, rozumiane obecnie jako zniechęcenie do użytkowania pojazdów z silnikami spalinowymi, to jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się być śrubowanie cen paliw. Jeżeli wspomniane podatki wejdą w życie może okazać się, że właściciel oszczędnego auta miejskiego czy sporadycznie używanego youngtimera zapłaci więcej „kar” niż użytkownik paliwożernego SUV-a z mocnym silnikiem, ale w wersji plug-in, który w teorii jest bardzo oszczędny, a może rocznie przepalać tysiące litrów paliwa, jeżdżąc z wysokimi prędkościami po autostradach – w obliczu wszystkich wydatków eksploatacyjnych taki podatek będzie kroplą. Nie będzie mógł tego natomiast powiedzieć kierowca, który pokonuje rocznie najwyżej kilka tysięcy kilometrów i wypala przy tym zawartość kilku zbiorników paliwa.

3 KOMENTARZE

NEWSY
Polecane
Wybór redakcji