Mitsuoka Buddy

Moda na retro trwa, co potwierdzają Fiat 500 i Ford Mustang. A jak Wam się podoba Toyota RAV4 przerobiona na klasyczną, amerykańską terenówkę?

Styl retro (przynajmniej w motoryzacji) nie wychodzi z mody, czego potwierdzeniem są wyniki sprzedaży Fiata 500 i Forda Mustanga. Te dwa modele odwołują się stylistycznie do swoich pierwowzorów, odpowiednio z lat 50. i 60. ubiegłego stulecia. Podobną drogą podąża japońska firma Mitsuoka, która upodabnia swoje auta do klasycznych Jaguarów, Bentleyów i Rolls-Royce’ów. Jednak tym razem, przygotowując swoje najnowsze dzieło i zarazem pierwszego SUV-a, Japończycy wyraźnie inspirowali się nie brytyjską, lecz amerykańską motoryzacją.

Czytaj takze Toyota Yaris, Renaul Clio, Honda Jazz

Samochodem, o którym mowa, jest Mitsuoka Buddy. Prezentowane auto bazuje na Toyocie RAV4, choć trzeba uczciwie przyznać, że z zewnątrz wiele z oryginału nie zostało. Identyczne jak w Ravce są dach, drzwi i nadkola, ale przód i tył nadwozia to już zupełnie inna bajka.

Mitsuoka Buddy

Od frontu Mistuoka Buddy przypomina Chevroleta K5 Blazer z lat 80., natomiast tylna część auta… Tutaj trudniej wskazać jednoznacznie, jaki model był inspiracją dla twórców. Kształt pokrywy bagażnika przywodzi na myśl Jeepa Grand Wagoneer, z kolei tylne lampy przypominają nieco światła z Cadillaca.

Mitsuoka Buddy

Japoński producent nie podzielił się jeszcze zdjęciami wnętrza, za to wiemy już, co trafi pod maskę. Zaskoczenia raczej nie ma – to silniki znane z Toyoty RAV4, czyli benzynowa jednostka 2.0 oraz hybryda z napędem na cztery koła. Więcej na temat tej „retro-Ravki” powinniśmy dowiedzieć się 26 listopada, ponieważ wówczas Mitsuoka zacznie przyjmować zamówienia. Są jacyś chętni?

Źródło: Carscoops

2 KOMENTARZE

  1. najładniejsze samochody to te z lat 50-60 tych, niestety współczesny design to tylko udziwnianie tego co już było. Volkswagen ID.3 wygląda prawie jak Citroen Xara Picasso. Z chęcią kupię samochód poprawiony przez firmę Mitsuoka, teraz nabrał charakteru i nie jest taki „platstikowy”, a wystarczyło tak niewiele.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here