Prowadzący The Grand Tour podzielił się wrażeniami z eksploatacji Tesli Model S i Toyoty Mirai. Które auto bardziej mu się podoba?

W listopadzie tego roku w garażu Jamesa Maya pojawiły się dwa nowe auta: elektryczna Tesla Model S oraz wodorowa Toyota Mirai. Były prezenter Top Gear swoje najnowsze nagranie rozpoczyna słowami, że „jeden z tych samochodów może być przyszłością motoryzacji. Albo obydwa mogą być. Albo równie dobrze – żaden z nich”. Następnie przechodzi do porównania Tesli i Toyoty, rozważając ich zalety i wady oraz zastanawiając się, który napęd jest bardziej perspektywiczny.

Kupiona przez Maya Tesla Model S to wersja 100D, wyposażona w baterię o pojemności 100 kWh i dwa silniki elektryczne (po jednym przy każdej osi). Dzięki temu amerykański „elektryk” zapewnia doskonałe osiągi natychmiastowo i w każdych warunkach. O ile z zewnątrz Model S prezentuje się całkiem zwyczajnie, o tyle wnętrze, zdominowane przez ogromny ekran dotykowy, jest nowoczesne i minimalistyczne.

Toyota Mirai stanowi dokładne przeciwieństwo Tesli – jest znacznie wolniejsza, ale za to jej nadwozie wygląda futurystycznie. Z kolei w środku możemy poczuć się jak w każdym innym aucie tego japońskiego producenta. Wystrój kabiny jest dość „staroświecki”. Ta ostatnia cecha nie stanowi wady Mirai – oznacza po prostu, że auto jest wygodne w obsłudze.

Zobacz również: The Grand Tour – nowy program Clarksona, Hammonda i Maya

Obydwa samochody różnią się także sposobem „tankowania”. Ładowanie Tesli jest tańsze, za to zajmuje znacznie więcej czasu. Napełnianie zbiornika w Toyocie Mirai trwa zaledwie kilka minut, ale coś za coś – wodór pozostaje drogim paliwem.

Jakie jeszcze wnioski wyciągnął James May z eksploatacji tych dwóch aut? Przekonacie się oglądając poniższe nagranie:

Oceny czytelników
[Głosów: 2 Średnia: 4.5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here