Mercedes EQC

Rośnie oferta aut elektrycznych w salonach, przybywa punktów ładowania… i choć nietrudno zauroczyć się atutami samochodów na prąd, to ich eksploatacja stawia wiele nowych wyzwań.

Nissan Leaf, Renault Zoe, Volkswagen e-Golf i BMW i3 z tych „tańszych” oraz Jaguar I-Pace, Audi e-tron i Mercedes EQC z tych droższych – nabywcy skłonni kupić samochód elektryczny mają coraz większy wybór. Mogą też wybrać Teslę – i to niekoniecznie kupując ją w salonie w Berlinie, bo Model 3 jest już dostępny w Polsce w ofercie abonamentowej. Alternatywą są egzemplarze używane lub wstrzymanie się do 2020 r., kiedy to Tesla zapowiedziała pierwsze dostawy aut na naszym rynku.

Tesla Model X oraz Model S
Tesla Model X oraz Model S

Kupić, a jeździć na co dzień to jednak wielka różnica. Co warto wiedzieć przed zakupem auta na prąd? Czego się spodziewać, jak się przygotować?

1 Szybkie ładowanie auta elektrycznego może słono kosztować. Owszem, stacji przybywa, a ich umiejscowienie w obleganych punktach takich jak galeria handlowa staje się wręcz modne – ale samochody elektryczne projektuje się głównie po to, by ładować je w miejscu zamieszkania, przy relatywnie niewielkiej mocy. Powód nr 1: zapewnia to największą żywotność akumulatora. Powód nr 2: ceny szybkiego ładowania są wysokie. W większych miastach można „upolować” co prawda darmowe ładowarki o mocy dochodzącej do 50 kW (pozwala to naładować akumulator dużego elektrycznego SUV-a w mniej niż 2 godziny), ale na płatnych stacjach płaci się nie tylko za prąd, ale i za czas ładowania/postoju. Efekt: koszt pokonania 100 km może przekraczać wówczas 60 zł, co odpowiada 12 l oleju napędowego!

2Podróżowanie samochodem elektrycznym na dalszych trasach wymaga skrupulatnego planowania – trasę dobiera się przede wszystkim pod kątem możliwości ładowania. Jeśli akurat jest weekend, święto lub mamy zamiar „ładować się” wieczorem, dla bezpieczeństwa warto zadzwonić do danego punktu i upewnić się, w jakich dniach i godzinach stacja jest czynna. Trzeba też uwzględnić, że może być zajęta przez inny pojazd lub dostęp do niej może być utrudniony… bo miejsca parkingowe przy ładowarkach bywają zastawione przez samochody spalinowe.

aplikacja_plugshare
Aplikacja PlugShare – przy eksploatacji auta elektrycznego niemal niezbędna.

Jeśli podłączamy auto do publicznego punktu ładowania, z myślą o innych użytkownikach warto pozostawić kartkę lub zawieszkę, do której potrwa nasze ładowanie, lub oznaczyć się w specjalnej aplikacji na smartfon – PlugShare. Ta ostatnia wydatnie pomaga w wyszukiwaniu najbliższych ładowarek, a dzięki komentarzom innych użytkowników dowiemy się, czy z daną stacją jest wszystko w porządku.

A jeśli mamy miejsce postojowe we wspólnym garażu, przed zakupem auta elektrycznego należy zorientować się, czy istnieje możliwość założenia osobnego gniazda z licznikiem. W wielu garażach gniazd albo nie ma w ogóle, albo są „wspólne”.

I jeszcze aspekt praktyczny: ponieważ przy rozkładaniu kabli łatwo się pobrudzić, zwłaszcza w deszczowy dzień, warto mieć w samochodzie rękawiczki lub nasączane ściereczki.

3 Przy eksploatacji samochodu elektrycznego trzeba się… nieźle nachodzić. Auto spalinowe tankujemy, wsiadamy i odjeżdżamy ze stacji. Pojazd na prąd zostawiamy na stacji lub przy gniazdku niekiedy na kilka godzin. Punkty ładowania w galeriach handlowych nie zawsze są dobrze oznaczone,  w dodatku znajdują się na obrzeżach. Efekt: nawet jeśli podczas ładowania wybierzemy się na zakupy lub do kina, czeka nas spacer po parkingu i skorzystanie z windy lub schodów.

4 Przy zakupie samochodu elektrycznego ważne są nie tylko „standardowe” parametry modelu, takie jak przestronność czy osiągi, ale również możliwości w zakresie ładowania. Przykładem niech będzie Audi e-tron, które oferuje ładowanie do 150 kW oraz pokładową trójfazową ładowarkę o mocy 11 lub 22 kW. Dla odmiany Mercedesa EQC można ładować ze stacji o mocy do 110 kW, a ładowarka pokładowa jest jednofazowa i do 7,4 kW. O ile tak mocnych stacji jeszcze w Polsce nie ma, o tyle trójfazowa ładowarka Audi jest rozwiązaniem o wiele praktyczniejszym od jednofazowej Mercedesa – trójfazowe gniazda są często spotykane w garażach czy domach jednorodzinnych (rzeczywista moc ładowania zależy jednak od przydziału dla danego domu).

Jeszcze jeden ważny aspekt to obecność aktywnego systemu zarządzania temperaturą akumulatora (TMS). Nie wszystkie tańsze elektryki nim dysponują, a to rzutuje na tempo częstego ładowania akumulatora (zestawienie: elektrowoz.pl).

5 Samochód elektryczny charakteryzuje się większymi rozbieżnościami zużycia paliwa (prądu) niż napędzany silnikiem spalinowym – nie tylko zależnie od prędkości, ale także od temperatury zewnętrznej. Różnice bywają ponad dwukrotne. Przykład: Volkswagen e-Golf z 2017 r. latem potrafił pokonać 260-280 km, ale zimą już tylko 120-180 km. Istotne jest tu wyposażenie auta w pompę ciepła, która przy niskich temperaturach pozwala ograniczyć zużycie energii wydatkowanej na ogrzewanie na tle konwencjonalnego ogrzewania elektrycznego.

6 Tyle wad – bo samochody elektryczne mają też dużo zalet. Po pierwsze są niezwykle dynamiczne i komfortowe. Wysoki moment obrotowy dostępny praktycznie „od zera” zapewnia im wyśmienite osiągi, a cichy napęd uprzyjemnia jazdę, zwłaszcza po mieście. Przy wyższych prędkościach w kabinie słychać tylko szum wiatru i opon. Wyprzedzanie nie stanowi żadnego problemu. Pod jednym warunkiem: z tak żwawym autem trzeba się oswoić, bo niejeden kierowca będzie zaskoczony przyspieszeniem. To samo dotyczy ciszy. Dopiero od lipca br. nowe elektryki są „przymusowo” wyposażane w brzęczyk przy prędkościach parkingowych, dlatego jeśli dany egzemplarz nie ma takiego rozwiązania, trzeba zachować czujność przy manewrowaniu – wzrasta bowiem ryzyko, że nieświadomy pieszy nie usłyszy naszego pojazdu.

Po drugie, samochody elektryczne są tańsze w eksploatacji: przykładowo, przegląd Mercedesa EQC kosztuje około 800 zł, podczas gdy spalinowego GLE o porównywalnych osiągach – 2500 zł. Dla VW e-Golfa pierwszy serwis kosztuje 200, a drugi – 500 zł (dla wersji spalinowych to, odpowiednio, ok. 600 i 1200 zł). Trzeba jednak jeździć do ASO.

Po trzecie, mimo wysokiej masy własnej, pojazdy elektryczne na ogół bardzo stabilnie się prowadzą – umieszczone w podłodze akumulatory obniżają położenie ich środka ciężkości.

Mercedes EQC - konstrukcja
Zabudowane w podwoziu akumulatory wydatnie obniżają środek ciężkości (fot.: Mercedes EQC).

7 I ciekawostka: samochody elektryczne często są najoszczędniejsze… w mieście. To zasługa odzyskiwania energii podczas hamowania – w gęstym ruchu na dystansie 100 km można odzyskać nawet 5 kW (dane: Jaguar I-Pace). Najlepiej wypadają tu auta z systemem tzw. jednego pedału, które po odpuszczeniu gazu zwalniają tak mocno, że hamulec trzeba wcisnąć dopiero w ostatniej fazie hamowania. Niektóre auta (np. Mercedes) oferują regulację siły rekuperacji za pomocą manetek przy kierownicy. Z tego względu jazda pojazdem na prąd wymaga nieco innego podejścia i obserwacji ruchu przed nami – zamiast sprintu do świateł do świateł lepiej „dotoczyć się” do kolejnego skrzyżowania i zaoszczędzić nieco energii.

Na koniec garść statystyk: ostatniego dnia lipca 2019 roku było w Polsce zarejestrowany 4009 aut elektrycznych i 2321 hybryd plug-in (dotyczy „osobówek”) – łącznie daje to 6330 samochodów z możliwością ładowania z zewnętrznego źródła prądu (źródło: PSPA/PZPM). Tegoroczne wzrosty sprzedaży nowych elektryków są imponujące – sięgają 90%.

Auta elektryczne i stacje ładowania w Polsce – lipiec 2019 r. (źródło ORPA)

Na pojazdy te przypadały 1457 ogólnodostępne punkty ładowania, z których 1/3 zapewnia szybkie ładowanie prądem stałym, a reszta – wolniejsze, zmiennym (do 22 kW). Oznacza to, że póki co nie mamy się co martwić o kolejki na stacjach ładowania. Ale zasady zgodnego współżycia z innymi użytkownikami elektryków lepiej wdrażać już teraz.

Oceny czytelników
[Głosów: 5 Średnia: 4.4]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here