Alpine A110S

Kryzys wywołany epidemią koronawirusa dla producentów aut oznacza konieczność szukania oszczędności. Z tego powodu możemy wkrótce pożegnać Alpine i sportowe Nissany.

To nie jest najlepszy czas dla motoryzacji. Z jednej strony – coraz bardziej rygorystyczne normy emisji spalin, które wymuszają inwestycje w elektromobilność. Z drugiej – koronawirus, który pojawił się nagle i sparaliżował niemal cały rynek nowych samochodów. Dlatego właśnie koncerny zaczęły szukać oszczędności.

Renault poinformowało, że planuje ograniczyć koszty aż o 2 miliardy euro. Jak dokładnie zamierza to osiągnąć? Szczegółowy plan mamy poznać w przyszłym tygodniu, 28 maja. Nieoficjalnie mówi się o zamknięciu fabryki w Dieppe (Francja), w której pracuje ok. 400 osób. W tych zakładach powstaje Alpine A110, a z taśmy montażowej zjeżdża 20 aut dziennie.

Teoretycznie produkcja tego modelu mogłaby zostać przeniesiona do innej fabryki, ale w obliczu tak drastycznego cięcia wydatków może się to okazać nieopłacalne. A to z kolei oznacza, że będziemy musieli pożegnać tę zasłużoną, francuską markę, która została reaktywowana zaledwie 3 lata temu.

Przed podobnym dylematem stoi także Nissan, tworzący z Renault jeden koncern. Japoński producent zastanawia się nad wycofaniem ze sprzedaży w Europie dwóch sportowych modeli – 370Z oraz GT-R, a także pickupa Navara. Jeśli tak się stanie, to na europejskim rynku możemy raczej zapomnieć o nowym Nissanie 400Z.

Zobacz również:

Rozłam w grupie Renault-Nissan?

Źródło: Motor1 / Motor1

Oceny czytelników
[Głosów: 2 Średnia: 5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here