TestyPorównanieKia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – PORÓWNANIE

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – PORÓWNANIE

SUV-y i crossovery – cokolwiek by o nich nie mówić, nie da się ukryć, że w ostatnich latach zdecydowanie zdominowały rynek. Ale tego typu samochody nie są jednorodne. Są wśród nich auta z różnego rodzaju nadwoziami i korzystające z przeróżnych układów napędowych. Do tego porównania stanęły trzy takie modele: Kia XCeed, Nissan Qashqai i Subaru XV. Każdy z zupełnie innym źródłem napędu, choć wszystkie zasilane benzyną.

Czy to się komuś podoba, czy nie, crossovery i SUV-y są z nami na dobre. Mało tego, nic nie wskazuje na to, by cokolwiek mogło w najbliższym czasie stanąć na przeszkodzie ich popularności. Nawet nadchodząca wielkimi krokami elektrorewolucja zdaje się być przewrotem wyłącznie w zakresie napędów – wśród elektrycznych nowości też dominują te ze zwiększonym prześwitem.

Trudno się temu dziwić – tego typu auta należą do najwszechstronniejszych na rynku. W dużej mierze właśnie za sprawą dodatkowych centymetrów dzielących ich nadwozia od ziemi, nie tylko czyniących je odpornymi na wyboiste drogi czy wysokie krawężniki, ale także zapewniających ułatwione wsiadanie i lepszą widoczność z miejsca kierowcy.

Duże zasługi w upowszechnianiu SUV-ów i crossoverów mają producenci z Dalekiego Wschodu. Niektóre nieduże ucywilizowane „terenówki” zyskiwały zwolenników już od lat 80., ale dopiero w kolejnej dekadzie nastąpił prawdziwy wysyp SUV-ów z tamtej części świata – czyli głównie z Japonii, ale także z Korei Południowej.

To wtedy na drogi wyjechały pierwsze generacje Toyoty RAV4 czy Hondy CR-V, wtedy też pojawiło się na nich pierwsze Subaru Forester. Ale nie zapominajmy o Koreańczykach – Kia też bardzo wcześnie dostrzegła potencjał w tym segmencie rynkowym i już od pierwszej połowy lat 90. oferuje model Sportage.

Kia XCeed Nissan Qashqai Subaru XV
Przy zbliżonej długości i szerokości Kia XCeed okazuje się zauważalnie niższa od Nissana Qashqaia i Subaru XV.

Trzy samochody biorące udział w teście zadebiutowały jednak nieco później. Pierwszy był Qashqai, który dzięki wcześniej niemal niespotykanej wśród uterenowionych samochodów, zbliżonej do hatchbacka formie okazał się tak trafioną propozycją, że zaraz po wjechaniu do salonów w 2007 r. wskoczył na szczyty rankingów sprzedaży, na lata plasując się wśród najchętniej wybieranych nowych aut w Europie.

Następnie w 2010 r. swojego crossovera o kompaktowych rozmiarach pokazało Subaru. Początkowo nazywał się Impreza XV i był „tylko” wersją kompaktu Subaru (konkretnie – jego wprowadzonej do sprzedaży 3 lata wcześniej pierwszej w historii odsłony z nadwoziem hatchback). Jego następca pojawił się jednak rok później, wraz z kolejną generacją Imprezy. I był już odrębnym modelem nazwanym po prostu XV.

Kia jest w tym trio najmłodsza. XCeed świętował swój debiut nie tak dawno, bo w 2019 roku, uzupełniając gamę pokazanej rok wcześniej trzeciej generacji popularnego Ceeda, a kilka miesięcy temu przeszedł face lifting. Ale rywale też idą z duchem czasu. Subaru XV do dziś doczekało się drugiego (a pomijając kwestię nazewnictwa – trzeciego) wydania, zaprezentowanego w 2017 r. i po trzech latach zmodernizowanego. Z kolei Qashqai w ubiegłym roku trafił na drogi już w trzeciej odsłonie, a w tym zyskał ciekawą wersję silnikową.

Właśnie taka trafiła do testu – to hybryda, ale nietypowa, bo wprawdzie łącząca silnik spalinowy z elektrycznym, ale do napędzania kół wykorzystująca tylko ten drugi. Subaru ma bardziej konwencjonalny układ mild hybrid, w którym „benzyniak” może liczyć na niewielkie wspomaganie ze strony sekcji elektrycznej, z kolei Kia „zameldowała się” w tradycyjnej na tle pozostałej dwójki wersji napędzanej po prostu nowoczesnym turbodoładowanym silnikiem benzynowym.

Sprawdźmy, który z dalekowschodnich crossoverów najbardziej zasługuje na uwagę.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – nadwozie

Zacznijmy od samych crossoverów i SUV-ów. Czym są? Odpowiedź wcale nie jest prosta. Bo choć termin SUV zdaje się powszechnie znany i niemal każdy rozumie, że to coś między „zwykłym” autem osobowym a „terenówką”, to crossovery budzą już pewne wątpliwości. Czym są? Z założenia czymś łączącym cechy różnych segmentów, ale w ostatnich latach określenie to „przykleiło się” głównie do modeli o cechach auta osobowego i SUV-a. W uproszczeniu – już nie auto osobowe, ale jeszcze nie SUV.

A czym się różnią? Dla wielu osób niczym. I mają one swoje argumenty – w końcu skoro crossovery to łączniki między segmentami rynkowymi, to przecież SUV-y też się do nich zaliczają. Dla innych crossover to znany już model w uterenowionej wersji, jak Audi A6 Allroad czy Dacia Sandero Stepway. Jeszcze inni odróżniają crossovery od SUV-ów na podstawie designu czy wysokości nadwozia. Tak czy owak zazwyczaj granica między obydwoma typami samochodów jest właściwie niemożliwa do wyznaczenia.

Wracając do opisywanej trójki, Kię XCeed chyba każdy bez zastanowienia zaliczy do crossoverów. W końcu ma zaledwie 149,5 cm wysokości i wygląda jak hatchback ze zwiększonym prześwitem. Zaklasyfikowanie Subaru XV również nie jest trudne – w końcu to de facto podniesiony hatchback, czyli wręcz podręcznikowy crossover. Owszem, o całe 10 cm wyższy od Kii, ale po części za sprawą wyraźnie większego prześwitu Subaru (22 wobec 18,4 cm).

A Nissan Qashqai? W pierwszej odsłonie był często podawany za przykład crossovera, a jego sukces handlowy zachęcił innych producentów do zainteresowania się tym segmentem. Do dzisiaj model ten urósł jednak na tyle, że wiele osób widzi w nim już typowego SUV-a. W najnowszym wydaniu ma on typową raczej dla SUV-ów wysokość 162,5 cm, która w połączeniu z najskromniejszym w teście prześwitem (17,5 cm) daje mu najmniej przypominającą hatchbacka sylwetkę.

Kia XCeed Nissan Qashqai Subaru XV
Nietypowo ukształtowane diodowe światła Nissana i czarny dach dają mu najnowocześniejszy wygląd.

Jednak cała trójka ma zbliżone, typowo kompaktowe rozmiary. Mierzące 448,5 cm XV jest najdłuższe w stawce – przerasta Qashqaia o 6 cm, a XCeeda o 9 cm. Rozstawem osi 266,5 cm odpowiada pierwszemu z nich i o 1,5 cm wygrywa z drugim. Za to na szerokość (180 cm) im ustępuje – odpowiednio o 3,5 i 2,6 cm.

Wszystkie trzy samochody trafiły do testu w swoich topowych wersjach wyposażeniowych. XCeed GT-Line i XV Platinum poruszają się na 18-calowych obręczach (Subaru stosuje przy tym opony o nieco wyższym profilu), tymczasem Nissan Qashqai Tekna+ wyjeżdża z salonu z pokaźnymi felgami o średnicy aż 20 cali.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – wnętrze, kokpit

Wszystkie trzy modele w teście są świetnymi propozycjami dla osób, które nie przepadają za współczesnym dotykowym sterowaniem wieloma funkcjami samochodu. Tu wszystko jest na swoim miejscu, ma tradycyjną (przynajmniej wizualnie) formę i okazuje się przyjazne w obsłudze.

Kia, Nissan i Subaru zupełnie nieźle wykończyły wnętrza swoich aut, oczywiście – typowo dla tego segmentu – skupiając się głównie na górnej części kokpitu, a trochę po macoszemu traktując np. okolice nóg. W koreańskim crossoverze najłatwiej znaleźć przeciętne tworzywa także na widoku, w dodatku sporo tu elementów z łatwego do zarysowania błyszczącego czarnego plastiku.

Kia XCeed - kokpit
Kokpit XCeeda nie sprawia trudności w obsłudze i jest przyzwoicie wykończony, choć sporo tu twardych tworzyw.

XCeed ma w kokpicie dwa ekrany. Ten wyświetlający wskaźniki ma 12,3 cala i pozwala wybrać kilka różnych widoków czytelnych, okrągłych zegarów, z kolei centralny mierzy 10,25 cala i daje wygodny dostęp do wielu zaawansowanych ustawień auta.

W Qashqaiu obydwa wyświetlacze mają po 12,3 cala przekątnej i wyróżniają się zdecydowanie prostszą grafiką. Oferują mniej możliwości personalizacji niż Kia, ale do ich czytelności i przejrzystości trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia.

Na tle pozostałej dwójki nieznacznie wyróżnia się kokpit XV. Prowadzący nie ma tu przed sobą cyfrowych wskaźników, lecz tradycyjne, analogowe zegary. Z jednej strony nie można przez to np. konfigurować ich wyglądu, ale z drugiej – wystarczy chwila za kierownicą Subaru, by przypomnieć sobie, za co tak cenimy klasyczne wskaźniki. Wielkie i superczytelne niezależnie od oświetlenia. Ekranik między nimi (4,2”) oferuje dostęp do podstawowych informacji.

Nissan Qashqai - kokpit
We wnętrzu Nissan uwagę zwracają duże i bardzo czytelne ekrany oraz ciekawe, niebieskie wykończenie.

Za to pośrodku deski rozdzielczej XV są aż dwa ekrany. Centralnemu o przekątnej 8 cali, wyświetlającemu np. menu radia, mapę nawigacji czy ujęcie z kamery cofania, towarzyszy umieszczony u szczytu deski mniejszy, 6,3-calowy wyświetlacz. Ten z kolei w górnej części stale prezentuje ustawienia klimatyzacji, a na jego pozostałej powierzchni można wybrać jeden z 9 widoków – m.in. wskazań systemów, przepływu energii w napędzie, przechyłomierza, temperatur płynów, radia czy komputera pokładowego. Do tego podczas manewrowania wyświetla on ujęcie z przedniej kamery, świetnie uzupełniając widok z tyłu widoczny na większym ekranie.

Pod względem łatwości obsługi cała trójka zasługuje na bardzo wysokie noty. Można w nich wygodnie zarządzać wentylacją przy pomocy osobnego panelu z pokrętłami do zmiany temperatury. We wszystkich pozostawiono pokrętła do regulacji głośności audio i tylko Nissan poskąpił drugiego, przydatnego np. do ustawiania skali mapy nawigacji. Subaru nieznacznie wyróżnia się dodatkowymi przyciskami na kierownicy, pozwalającymi bez zdejmowania z niej rąk zmienić tryb pracy pedału gazu i włączyć ogrzewanie kierownicy.

Subaru XV - kokpit
W Subaru wzrok przykuwają efektowne pomarańczowe przeszycia i dużo miękkich tworzyw.

Najlepiej z całej trójki trzeba też ocenić widoczność z miejsca kierowcy XV. To zasługa wyjątkowo nierozrośniętych przednich słupków dachowych (zresztą pozostałe też nie są za szerokie), odsuniętych od nich dużych lusterek oraz sporej powierzchni szyb. Nissan wypada w tej kwestii tylko minimalnie gorzej (za to jako jedyny ma system kamer 360 stopni), ale w Kii jest już na co narzekać – widoczność ograniczają lusterka przymocowane do nie tak wąskich przednich słupków, dość szerokie środkowe oraz tylne pozbawione dodatkowych okienek. Do tego do dyspozycji jest tu tylko kamera cofania.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – przestronność, bagażnik

Na ocenę przestronności testowanych samochodów w pewnym stopniu wpłynął dobór topowych wersji wyposażeniowych. Jak to często bywa u dalekowschodnich producentów, którzy m.in. ze względu na konieczność importowania sprzedawanych w Europie samochodów (choć nie wszystkich) aż z Azji mocno wiążą specyfikację auta z wybraną wersją wyposażeniową, nie pozwalając na dokupienie zbyt wielu pojedynczych opcji, w efekcie czego w najwyższych wariantach często seryjnie montują np. szklany dach.

Właśnie tak jest w przypadku Nissana i Subaru (u Kii to opcja za 3500 zł). Dlaczego wspominamy o tym przy okazji opisywania przestronności? Cóż, okno dachowe zwykle bardzo rozświetla wnętrze i pozwala je przewietrzyć bez przeciągu, ale ma też słabe strony. Np. taką, że w słoneczny dzień może wpuszczać za dużo światła. Dlatego producenci zazwyczaj oferują możliwość przysłonięcia kabiny w słoneczny dzień, a to wiąże się z montażem rolety albo zasłony, te z kolei potrzebują prowadnic, które trzeba ukryć w obudowach. Wszystko to zabiera kilka cennych centymetrów nad głowami podróżnych.

Kabina Subaru m.in. właśnie za sprawą owej obudowy rolety jest najniższa z całej trójki. A mimo to w obu rzędach bez problemu mieści osoby mające po 190-195 cm wzrostu. Mało tego, to właśnie w XV jadący z tyłu znajdą zdecydowanie najwięcej miejsca na kolana i stopy, mogą też liczyć na najdłuższe siedzisko kanapy. Z przodu też jest mnóstwo miejsca na nogi, a kabina w obu rzędach jest bardzo szeroka, dzięki czemu ostatecznie to właśnie XV zdobywa najwięcej punktów za przestronność.

Wnętrza obydwu konkurentów w każdym kierunku oferują zbliżoną przestrzeń do Subaru – z wyjątkiem jednego wymiaru: ilości miejsca przed kolanami pasażerów w drugim rzędzie. Pod tym względem Qashqai ustępuje XV o 7 cm, a XCeed o 8 cm. W konsekwencji jadący na kanapach obu tych aut mogą mieć problem z ułożeniem nóg, gdy przed nimi usiądzie ktoś wysoki i maksymalnie cofnie swój fotel. Przy odrobinie dobrej woli ze strony kierowcy i pasażera obok, także Kią i Nissanem mogą jednak odbyć dalszą podróż nawet 3 czy 4 dość wysokie osoby.

W Qashqaiu można przy tym liczyć na całkiem pokaźny, 479-litrowy bagażnik. Obaj konkurenci gorzej wypadają pod tym względem – Kia zabiera akceptowalne 426 l bagażu, ale Subaru pomieści tylko 340 litrów. To już dosyć przeciętny wynik.

Ładowności żaden z testowanych samochodów nie musi się wstydzić. Wyniki od 517 kg (Subaru) do 568 kg (Nissan) są więcej niż wystarczające. Co innego uciąg – tu nieźle prezentują się wyłącznie XCeed (1410 kg) i XV (1270 kg). Qashqai może ciągnąć tylko przyczepy lekkie, ważące do 750 kg.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – silnik, osiągi, zużycie paliwa

Jeśli chodzi o konstrukcje umieszczone pod maskami, to Kia postawiła na najprostsze rozwiązanie z całej trójki. Testowany XCeed 1.5 T-GDI wykorzystuje 1,5-litrowy silnik z turbodoładowaniem, który rozwija 160 KM mocy i przekazuje ją na przednie koła za pośrednictwem dwusprzęgłowego automatu o 7 przełożeniach w przód (w przeciwieństwie do obu konkurentów można tu wybrać także ręczną przekładnię, oszczędzając 8000 zł).

Zestaw ten spisuje się bardzo przyzwoicie. Silnik ma sporo wigoru przy niskich obrotach, a że wprawia w ruch pojazd ważący przyzwoite 1325 kg, to w parze z szybko zmieniającą biegi skrzynią zapewnia mu zupełnie wystarczającą dynamikę (0-100 km/h w 9,1 s).

Kia XCeed - silnik
Kia XCeed: benzynowy silnik 1.5 turbo, dwusprzęgłowy automat, przedni napęd, 160 KM mocy.

XCeed zadowala się rozsądnymi ilościami paliwa – średnio zużywa 6,7 l/100 km. A w autostradowych warunkach wręcz zawstydza pozostałą dwójkę, zużywając nieco ponad 8 l na 100 km, czyli o ok. 3 litry mniej niż rywale.

Subaru stanęło do porównania w odmianie e-Boxer. XV ma charakterystyczną dla tej marki 2-litrową jednostkę o przeciwsobnym układzie cylindrów, rozwijającą tu 150 KM i wspomaganą niewielkim silnikiem elektrycznym, dostarczającym dodatkowe 16,7 KM. Napęd jest kierowany – także tradycyjnie dla Subaru – na wszystkie cztery koła, a pośredniczy w tym bezstopniowa skrzynia (też ostatnio typowa dla aut z Plejadami w logo).

Wydaje się ona jednak idealnie dopasowana do nieco zrelaksowanego charakteru Subaru. Charakteryzuje się bardzo płynną pracą, przeważnie utrzymuje silnik na niewysokich obrotach, a gdy kierowca mocniej doda gazu, pozwala wskazówce obrotomierza zapędzić się w dalsze części skali, ale symuluje wtedy zmiany biegów, dzięki czemu Subaru nie męczy uszu typowym dla aut z bezstopniowymi przekładniami jednostajnym wyciem silnika (zresztą przyzwoicie brzmiącego). Dodatkową zaletą tej skrzyni jest błyskawiczne przełączanie kierunków przód-tył, bardzo usprawniające np. parkowanie.

Z powodu wspomnianego napędu 4×4 – tradycyjnego, wykorzystującego ciągnący się wzdłuż podwozia wał napędowy – XV jest cięższe od Kii i waży 1553 kg. Pewnie w dużej mierze właśnie dlatego osiągami przegrywa z obydwoma rywalami, choć przyspieszenie do „setki” w 10,2 s w tego typu aucie i tak jest wystarczające.

Nissan Qashqai - silnik
Nissan Qashqai: benzynowy silnik 1.5 turbo jako generator i elektryczny napędzający przednie koła, moc 190 KM.

Wprawianie w ruch wszystkich czterech kół zapewnia Subaru kapitalną trakcję na wszelkiego rodzaju śliskich nawierzchniach, ale przynosi też gorsze wyniki pod dystrybutorem. Choć średnie spalanie w teście na poziomie 7,5 l na 100 km wcale nie jest złym rezultatem.

Na najciekawsze rozwiązanie postawił Nissan. Pod maska Qashqaia w wersji e-Power pracuje – podobnie jak w Kii – 4-cylindrowy rzędowy silnik 1.5 turbo (z tym, że o zmiennym stopniu sprężania). Osiąga on zresztą bardzo zbliżoną moc: 158 KM. Ale na tym podobieństwa się kończą, bo podczas gdy jednostka XCeeda wprawia w ruch jego koła, to w Nissanie służy tylko do dostarczania energii (za pośrednictwem falownika i baterii litowo-jonowej, choć czasem także bez jej udziału) napędzającemu przednie koła silnikowi elektrycznemu o mocy 190 KM.

Dzięki temu Qashqai często zachowuje się jak samochód elektryczny, pozwalając na podróż w ciszy i bardzo sprawnie reagując na dodanie gazu. Oferuje też typową dla „elektryków” funkcję jazdy niemal bez używania hamulców – gdy wciśnie się przycisk e-Pedal, po zdjęciu nogi z prawego pedału auto dość mocno zwalnia (zwłaszcza przy miejskich prędkościach) aż do ok. 10 km/h i dopiero na koniec wymaga użycia hamulca do całkowitego zatrzymania.

Akumulator nie jest jednak zbyt pojemny, więc bezemisyjnie pokonane odcinki okazują się dosyć krótkie. Potem włącza się silnik benzynowy, który okazuje się dosyć głośny. Nissan radzi sobie z tym w sprytny sposób – chętniej uruchamia w celu ładowania baterii spalinowy silnik, gdy samochód trafi np. na zniszczoną drogę, na której jeździe i tak towarzyszy hałas. Na szczęście na co dzień benzynowy silnik i tak przeważnie pracuje na stałych niskich obrotach, a na wyższe „wkręca się” dopiero w razie większego zapotrzebowania na moc.

Subaru XV - silnik
Subaru XV: dwulitrowy boxer o mocy 150 KM plus prawie 17-konny „elektryk”, skrzynia bezstopniowa, napęd 4×4.

Choć wyposażony w ten dosyć skomplikowany układ napędowy Nissan waży aż 1612 kg, dzięki największej mocy w porównaniu, a także bardzo dobrej – jak na przednionapędowe auta – trakcji (to też zasługa elektrycznego napędu kół) może się pochwalić świetnymi osiągami: rozpędza się od 0 do 100 km/h w 8,3 s. A przy tym dopóki nie każe mu się rozwijać autostradowych szybkości, zadowala się najmniejszymi w teście ilościami paliwa – średnio zużywa go tylko 6,4 l/100 km. Trzeba się tylko pogodzić z głośną pracą jego silnika podczas dynamicznego rozpędzania auta.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – komfort

Oceniając zachowanie na drodze tego typu samochodów, oczywiście zdajemy sobie sprawę, że auta te bardzo często pełnią rolę familijnych, służą do załatwiania codziennych spraw, wożenia dzieci do przedszkola czy szkoły, dojazdów do pracy albo sklepu, ale także do zawożenia rodziny na wakacje. Dlatego znaczną wagę przykładamy do komfortu podróżowania.

Tu najmniej (choć nie można powiedzieć, że bardzo mało) ma do powiedzenia XCeed. Koreański crossover otrzymał dosyć twardo zestrojone zawieszenie, które co prawda nieźle radzi sobie z wieloma rodzajami wybojów, ale na części z nich, czyli np. na wyrwach, nierównych studzienkach czy uskokach nawierzchni, kapituluje i naraża podróżnych na odczuwalne łupnięcia. Nie jest to jednak niekomfortowy samochód – po prostu pod tym względem nie błyszczy na tle pozostałej dwójki.

Kia XCeed Nissan Qashqai Subaru XV
Najbardziej przeszklone tylne narożniki Subaru zapewniają dobrą widoczność w tył, najgorzej pod tym względem wypada Kia.

Lepiej z nierównościami radzi sobie gładko i cicho pracujące zawieszenie Qashqaia, szybko tłumiące ruchy nadwozia na muldach czy pofałdowanej nawierzchni i bez dobijania rozprawiające się z progami zwalniającymi. Ale i tu bardziej wymagające przeszkody powodują nieprzyjemne wstrząsy w kabinie – to wina dość niskiego profilu opon testowanej wersji (235/45 R20).

Ale w tym porównaniu jest tylko jeden król nierównych dróg – to Subaru. Dzięki sprawnie pracującemu zawieszeniu o dużym skoku XV doskonale wybiera nierówności, bardzo skutecznie zapobiegając przenoszeniu drgań do wnętrza. Nawet spore progi „połyka” bez najmniejszego problemu, nie naraża podróżnych na niedogodności także na zniszczonym bruku czy na drodze wykonanej z niechlujnie spasowanych płyt. Do tego prawie wcale nie przejmuje się wybojami w zakręcie – nawet spore nie wytrącają jego nadwozia z równowagi.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – prowadzenie

Kia już po pierwszych przejechanych metrach zwraca uwagę swoim stosunkowo sztywno zestrojonym układem jezdnym, sugerującym pewne prowadzenie. Dłuższa przejażdżka pokazuje, że XCeed faktycznie zdaje się najsolidniej „osadzony na gruncie”, najmniej przechyla się się przy gwałtownych manewrach czy w ciasnych łukach i nie psuje przyjemności z jazdy nadmierną podsterownością, chętnie podążając za ruchami kierownicy.

Po przesiadce do Subaru od razu czuć, że jego zawieszenie otrzymało dużo miększe nastawy. Nadwozie nie tylko odczuwalnie (choć nieprzesadnie) wychyla się na boki w ciasnych wirażach, ale także wzdłużnie, przy gwałtowniejszym przyspieszeniu i ostrym hamowaniu. Co jednak najlepsze, wychyły te nie wyczerpują możliwości podwozia, dzięki czemu dobrze wyważone XV zaskakująco chętnie zmienia kierunek jazdy i stabilnie pokonuje szybkie łuki, nie ustępując w nich Kii.

Kia XCeed Nissan Qashqai Subaru XV
Na krętej drodze dość twardo zawieszony XCeed i wyposażone w miększe podwozie XV szybko doganiają Qashqaia.

Nissan na tle pozostałej dwójki niczym na krętej trasie nie imponuje. Nie, żeby sprawiał problemy – bezpiecznie pokonuje łuki, nie zmuszając do zaciskania dłoni na kierownicy, dopóki kierowca nie przesadzi z prędkością wejścia w ciaśniejszy zakręt. Wtedy momentalnie czuć, jak pokaźna masa Qashqaia jest wypychana na zewnątrz łuku, zmuszając elektronikę do stanowczych interwencji. Znaczną masę trudno też zatrzymać – stąd przeciętne wyniki w pomiarach hamowania.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – wyposażenie, cena

Najkorzystniejsze ceny znajdziemy w cenniku Kii – najtańszy XCeed kosztuje tylko 104 500 zł. Testowaną wersję z automatem można kupić już za 112 500 zł, a przy jej opisywanym, topowym wydaniu widnieje wciąż zupełnie przyzwoita kwota 148 500 zł. Otrzymuje się za nią dobrze wyposażonego XCeeda, mającego „na pokładzie” m.in. komplet systemów bezpieczeństwa, asystenta parkowania, ładowarkę indukcyjną, elektryczne sterowanie fotela kierowcy i skórzano-zamszową tapicerkę. Płatnych dodatków jest zaledwie kilka (jak u obu rywali), za to uwagę zwracają ciekawe kolory w gamie lakierów.

Na przeciwległym biegunie jest Nissan. Qashqai startuje z poziomu 135 500 zł, ale technologia hybrydowa kosztuje, co znajduje odzwierciedlenie w cenie Qashqaia e-Power. W dodatku ta wersja silnikowa dostępna jest tylko w trzech najwyższych specyfikacjach, przez co trzeba na nią wydać co najmniej 176 200 zł. A widoczne na zdjęciach topowe wydanie Tekna+ każe przygotować aż 200 750 zł. Za to z cenie jest już właściwie wszystko – od elektrycznie ustawianych obu foteli przez system kamer 360 stopni po pokaźny ekran typu head-up.

W testowanym gronie złotym środkiem wydaje się jednak propozycja Subaru. Mimo standardowo montowanego napędu na obie osie najtańsze XV można mieć już za ok. 115 tys. zł, natomiast ceny opisywanej odmiany 2.0 e-Boxer zaczynają się od 146 979 zł, a kończą niewiele wyżej – mimo że do wyboru są cztery poziomy wyposażenia, najwyższy Platinum jest tylko o 20 tys. zł droższy od bazowego: kosztuje 169 988 zł. Wyposażeniem niemal dorównuje Kii, co oznacza, że ma właściwie wszystko, co najważniejsze, ewentualne drobne zastrzeżenia można mieć co najwyżej do braku ładowarki bezprzewodowej czy elektrycznego sterowania pokrywy bagażnika.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – PODSUMOWANIE

Najbardziej dynamiczna i najtańsza z całej trójki Kia XCeed oraz najkosztowniejszy, ale też najszybszy i najoszczędniejszy Nissan Qashqai ex aequo zajęły drugie miejsce. To udane propozycje z przewagą zalet nad wadami, ale w porównaniu trzecim uczestnikiem testu nie zachwyciły. Subaru XV też ma swoje słabsze strony, jednak z najważniejszych zadań wywiązuje się co najmniej równie dobrze co rywale, ale pokonuje ich znacznie wyższym komfortem podróżowania oraz napędem obu osi i dużym prześwitem, zapewniającymi mu dużo wszechstronniejszy charakter i zasłużone zwycięstwo w tym porównaniu.

Kia XCeed Nissan Qashqai Subaru XV
Nowsze propozycje Kii i Nissana muszą się oglądać za siebie – doświadczone Subaru nie ma dla nich taryfy ulgowej.

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – DANE TECHNICZNE

Kia XCeed 1.5 T-GDI 7DCT, Nissan Qashqai e-Power 2WD, Subaru XV 2.0i-S e-Boxer: dane techniczne, osiągi, spalanie, ceny
DANE TECHNICZNE Kia XCeed Nissan Qashqai Subaru XV
Silnik benzynowy, turbo benzynowy, turbo + elektr. benzynowy + elektr.
Układ cyl./zaw./pojemność R4/16/1482 cm³ R4/16/1497 cm³ B4/16/1995 cm³
Moc maksymalna (benz.) 160 KM/5500 158 KM/4600 150 KM/5600
Moc maksymalna (el./łączna) –/– 190/– KM 16,7/b.d. KM
Maks. moment obrotowy (benz.) 253 Nm/1500 250 Nm/2400 194 Nm/4000
Maks. moment obrotowy (el./łączny) –/– 330/– Nm 66/b.d. Nm
Napęd/skrzynia biegów przedni/aut., 7-biegowa przedni/aut., 1-biegowa 4×4/bezstopniowa
Dł./szer./wys./rozstaw osi 4,40/1,83/1,50/2,65 m 4,43/1,84/1,63/2,67 m 4,49/1,80/1,60/2,67 m
Średnica zawracania 10,6 m 11,1 m 11,6 m
Masa/ładowność 1325/545 kg 1612/568 kg 1553/517 kg
Poj. bagażnika (min./maks.) 426/1378 l 479/1415 l 340/1173 l
Poj. zbiornika paliwa 50 l (Pb 95) 55 l (Pb 95) 48 l (Pb 95)
Opony 235/45 R18 235/45 R20 225/55 R18
OSIĄGI (DANE PRODUCENTA)
Prędkość maksymalna 208 km/h 170 km/h 193 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,2 s 7,9 s 10,7 s
Średnie zużycie paliwa 6,2-6,4 l/100 km 5,3-5,4 l/100 km 7,9 l/100 km
DANE TESTOWE
0-100 km/h 9,1 s 8,3 s 10,2 s
100-0 km/h (zimne/ciepłe) 35,5/35,5 m 37,8/38,3 m 37,5/37,8 m
Hałas przy 50/100 km/h 55,8/62,8 dB 61,7/66,5 dB 55,2/62,2 dB
Zużycie paliwa (l/100 km)
miasto/trasa/średnie
8,2/5,2/6,7 6,7/6,2/6,4 8,3/6,7/7,5
CENA
Wersja 1.5 T-GDI 7DCT GT-Line e-Power 2WD Tekna+ 2.0i-S e-Boxer Platinum
Cena 148 500 zł 200 750 zł 169 988 zł

Kia XCeed, Nissan Qashqai, Subaru XV – PUNKTACJA

Wynik porównania
WYBÓR KIEROWCÓW Subaru Kia Nissan
Przestronność, ergonomia, bagażnik 3,5 4 4,5
Jakość wykończenia 4,5 4 4,5
Osiągi i dynamika, skrzynia biegów 4,5 4 4
Zużycie paliwa 4 4,5 5
Prowadzenie 4,5 4,5 4
Komfort jazdy, wyciszenie 5 3,5 3,5
Wyposażenie, dostępność opcji 4 4 4,5
Cena zakupu 4 4,5 3
ŚREDNIA 4,3 4,1 4,1
MIEJSCE 1 2 2

Kia XCeed – GALERIA

Nissan Qashqai – GALERIA

Subaru XV – GALERIA

1 KOMENTARZ

  1. XCeed Phev odpowiadałby bardziej cenowo konkurentom w teście. Jeśli za ogromną różnicę w cenie autor porównania przyznaje jedynie 0.5 lub 1.5 punktu to w następnym teście spodziewam się porównania Dacii Duster z Porche Taycanem i zgadnijcie, które auto okaże się lepsze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NEWSY
Polecane
Wybór redakcji