PoradyDlaczego nie warto kupować crossovera?

Dlaczego nie warto kupować crossovera?

W ostatnich latach jednym z motoryzacyjnych przebojów są crossovery. Warto jednak pamiętać o powodach, które sprawiają, że nie warto kupować crossovera.

Trendy mają istotny wpływ na decyzje zakupowe. Przed laty klienci lubili sedany, później przebojem okazały się praktyczne minivany, a następnie z salonów zaczęły szybko znikać SUV-y. Nie każdy potrzebuje jednak relatywnie dużego, ciężkiego, drogiego i nierzadko dysponującego realną dzielnością terenową samochodu.

Propozycją dla tej grupy są crossovery – z założenia tańsze, mniejsze i mniej terenowe od SUV-ów. Granica między SUV-ami i crossoverami okazuje się płynna. Dobrym przykładem jest Nissan Qashqai. W ocenie wielu osób to SUV, natomiast Nissan mówi o crossoverze.

Czy warto wybrać crossovery? Opinie wielu kierowców oraz reklamy przekonują, że tak. Mimo wszystko warto pamiętać o mankamentach czy wręcz wadach tego typu pojazdów i decydując się na ewentualny zakup crossovera zrobić to świadomie.

Wysoka cena zakupu

Crossovery - wysokie cenyModne produkty mogą być drogie – nabywca zawsze się znajdzie. Crossovery bazują na samochodach miejskich. Nie są od nich więc istotnie droższe w produkcji – przybywa jedynie blachy i tworzyw w nadwoziu czy kabinie, natomiast kluczowe elementy, jak silniki, skrzynie, elektronika czy zawieszenie nie ulegają zmianom (lub co najwyżej są lekko modyfikowane). Możliwość śrubowania cen sprzyja jednak koncernom motoryzacyjnym, które wykorzystując trend mogą zarobić więcej. Czy warto dopłacać? Każdy powinien ocenić sam. Niestety nawet na rynku wtórnym crossovery kosztują więcej od miejskich odpowiedników. Pocieszający jest fakt, że wolniej tracą na wartości, więc przy sprzedaży uda się odzyskać znaczną część wydanej kwoty.

Przestronność kabiny

Crossovery - przestronnosc wnetrzaDlaczego kierowcy wybierają crossovery? Wielu z nich jako pierwszą kwestię wymieni przestronność wnętrza. Czy faktycznie tak jest? Crossovery mają wyżej poprowadzoną linię dachu, ale także podniesioną podłogę. W rezultacie ich kabiny są mniej przestronne od znanych z mikro- czy minivanów. Na tle aut miejskich mogą wydawać się bardziej przestronne czy mieć większy bagażnik. Nie ma jednak róży bez kolców. To nierzadko efekt zmiany pozycji kierowcy i pasażerów, której zaczyna być bliżej do siedzenia na krześle, a więc z nogami zgiętymi w kolanach pod większym kątem niż tego, z czym mamy do czynienia w kompaktach, gdzie nogi można bardziej wyprostować.

Przeciętne wykończenie wnętrza

Crossovery - wykonczenieKupując crossovera płaci się głównie za wspomnianą modę czy rozmiar nadwozia (większe nadwozie w oczach wielu osób uzasadnia wyższy rachunek). Cena nie ma natomiast wpływu na wykończenie wnętrza, które zwykle w linii prostej wywodzi się z auta miejskiego. Oznacza to morze twardego i nie zawsze dobrze wyglądającego plastiku w górnej i dolnej części kokpitu. Wyświetlacze systemów multimedialnych czy na panelu wskaźników nierzadko nie są z najwyższej półki. Nie każdy może chcieć zaakceptować taki stan rzeczy, płacąc za crossovera tyle, co za kompakt.

Gorsze właściwości jezdne

Crossovery - prowadzenieŻeby samochód prowadził się możliwie dobrze, musi być jak najniższy i jak najszerszy. Proporcje supersamochodów czy bolidów F1 nie są dziełem przypadku. Crossover jest ich zaprzeczeniem. Ich zwiększony prześwit podnosi położenie środka ciężkości, który jest dodatkowo windowany przez wysokie, ale nierzadko dość wąskie nadwozie. Pogarsza to właściwości jezdne crossoverów. I wbrew pozorom wcale nie trzeba być miłośnikiem dynamicznej jazdy, by to poczuć. Crossover prowadzi się mniej zwinnie i precyzyjnie od miejskiego auta, może mieć także większą tendencję do ruchów nadwozia – zwłaszcza, gdy wyboje pojawiają się na zakrętach.

Poziom bezpieczeństwa


Wyżej położony środek ciężkości nie poprawia stabilności auta podczas nagłych manewrów, które mogą okazać się kluczowe dla ominięcia przeszkody. Problemy ze stabilnością dobrze obrazują testy łosia – różnica kilku kilometrów na godzinę w prędkości przejazdu może nie jest imponująca, ale na drodze może mieć kolosalne znaczenie. Oczywiście warto je dokładnie przeanalizować wyniki uzyskane przez interesujący nas model, bo nie brakuje aut miejskich, które wypadają gorzej od crossoverów. Z analiz przeprowadzonych w USA wynika, że w przypadku SUV-ów ryzyko dachowania jest wyższe niż w przypadku typowo osobowego auta. Potencjalnie można założyć, że w przypadku podniesionych crossoverów sytuacja wygląda analogicznie. Kształt czy rozmiar nadwozia z założenia nie oznacza wyższego poziomu ochrony – liczy się jego projekt, typ użytych materiałów czy masa całego auta (im wyższa w przypadku kolizji dwóch aut, tym lepiej). Kto szuka możliwie bezpiecznego auta powinien przed zakupem przeanalizować wyniki testów zderzeniowych.

Zużycie paliwa

Crossovery - spalanieRozmiar wiru w baku zależy od wielu czynników. Zmiennym są warunki użytkowania pojazdu czy styl prowadzenia. Ale jest też i stała składowa, która wynika m.in. z masy pojazdu, oporów toczenia i oporów aerodynamicznych. Optymalizując styl jazdy, unikając jazdy z wysokimi prędkościami czy toczenia się w korku będzie więc trudno uzyskać tak samo dobre wyniki, jak w lżejszym i niższym aucie miejskim, które dodatkowo stoi na węższych oponach, które mogą generować niższe opory toczenia. Homologacyjne dane mogą wskazywać na różnicę np. 0,2 l/100 km (dla Corsy F i Mokki ze 130-konnym silnikiem). Jeżeli okaże się, że w praktyce na szali leży 0,5 l/100 km, to na dystansie 50 tys. km jazda crossoverem może kosztować prawie 2000 zł więcej. Czy warto dopłacać?

Wyższe koszty eksploatacji

Crossovery - koszty utrzymaniaCrossover jest droższy od miejskiego odpowiednika, co będzie miało wpływ na wysokość stawki polisy AC. Przez kilka lat może uzbierać się z tego wymierna kwota. Poza wspomnianym zużyciem paliwa koszty eksploatacji na dłuższym dystansie zwiększą wyższe rachunki za zakup kompletu większych opon czy wymianę klocków i tarcz hamulcowych oraz elementów zawieszenia, które ze względu na wyższą masę crossovera będą mocniej obciążone niż w eksploatowanym w podobnych warunkach aucie miejskim, więc mogą wytrzymać mniejszy dystans.

Brak napędu 4×4

Crossovery - naped na jedna osW wielu modelach crossoverów, nawet za dopłatą, nie można otrzymać napędu na obie osie. Szkoda, bo są kierowcy, którzy mieszkają w górach czy na wsi, gdzie zimą drogi są rzadko odśnieżane lub utrzymywane w tzw. stanie białym (jedynie przecierane przez pługi z głębokiego śniegu). Dla nich napęd na obie osie – nawet dostępny jako opcja – byłby dużą wartością dodaną. Także dla osób, które chciałyby wykorzystać zwiększony prześwit napęd obu osi byłby istotnym dodatkiem. Praw fizyki oszukać nie sposób. Dopóki podłoże jest suche i twarde, crossover z napędem na jedną oś poradzi sobie nawet z dala od utartych szlaków, jednak wystarczy, że pojawi się błoto lub luźny i głęboki piasek, a wraz z nim pojawią się problemy trakcyjne, mogące szybko unieruchomić auto. Zaawansowane systemy kontroli trakcji z programami do jazdy po różnej nawierzchni tylko częściowo rozwiązują ten problem – praw fizyki oszukać nie sposób.

Nie przegap najnowszych artykułów! Obserwuj Wybór Kierowców na FACEBOOKU

2 KOMENTARZE

  1. Witam. Mam od 5 miesięcy nowego Nissana Qashqai e-power w najdroższej wersji Tekna+. Głównym powodem wyboru tego typu pojazdy jest u mnie i u wielu osób wygoda wsiadania i wysiadania, a tego nie wymienił pan w tym artykule. Dla mnie też ważnym był napęd elektryczny bez potrzeby ładowania, brak skrzyni biegów i duża ilość systemów bezpieczeństwa. Druga uwaga z mojej strony, to bym nie przesadzał z mniejszym bezpieczeństwem w prowadzeniu, bo stosując się do znaków i dozwolonej prędkości nic nam nie grozi. Ale idiotów, którzy doprowadzają do poważnych wypadków i śmierci, można „spotkać” we wszystkich rodzajach samochodów. Przestrzegajmy przepisów, a jazda będzie bezpieczna. A mieszkałem 34 lata poza Polską i mam porównanie.
    Pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NEWSY
Polecane
Wybór redakcji