Te dwa samochody mają ze sobą wiele wspólnego – oba zadebiutowały w zbliżonym czasie, mają porównywalne rozmiary, hybrydowy napęd typu plug-in, a nawet podobne ceny. A mimo to bardzo się różnią. W naszym porównaniu sprawdzimy, który z nich okaże się lepszy.

Motoryzacja zmienia się na naszych oczach. Od lat panuje moda na wszelkiego rodzaju samochody uterenowione – SUV-y, crossovery, kombi ze zwiększonym prześwitem, podwyższone auta miejskie czy kompakty. Coraz więcej ludzi przesiada się na nie ze znanych od lat sedanów i hatchbacków. Co więcej, trend ten cały czas przybiera na sile.

Ale nie jest jedynym panującym obecnie w świecie samochodów. Innym jest odwrót od silników Diesla. W ciągu ostatnich lat „dorobiły się” one bardzo negatywnej opinii, co przyczyniło się do popularyzacji zelektryfikowanych aut. Nie tylko czystych „elektryków”, ale przede wszystkim różnego rodzaju hybryd.

W Niro prześwit wynosi raczej skromne 16 cm, w Countrymanie jest o zaledwie pół centymetra większy.

Coraz więcej jest też aut łączących obie mody, czyli crossoverów i SUV-ów z hybrydowym napędem. W gamie Kii taki model – Niro Hybrid – pojawił się w 2016 r. Rok później dołączyła odmiana Plug-in, czyli z większymi akumulatorami, które można ładować przy pomocy kabla. W tym samym 2017 roku na drogi wyjechała druga generacja Mini Countrymana – także oferowana jako hybryda plug-in. Porównaliśmy oba auta.

Kia Niro, Mini Countryman – nadwozie, wymiary zewnętrzne i wnętrza, bagażnik

Nadwozia obu samochodów zaprojektowano w zupełnie różnych stylach – w Countrymanie, typowo dla Mini, królują krągłości i obłości, Kia otrzymała bardziej stonowany design i zdecydowanie mniej wyróżnia się w tłumie aut na ulicy. Obydwa modele mają bardzo podobne rozmiary. Kia mierzy 435,5 cm, więc na długość o 5,6 cm przerasta Mini, ma też o 3 cm większy rozstaw osi. Z kolei Countryman okazuje się o 1,7 cm szerszy i o 1,4 cm wyższy.

Kokpit Kii – porządnie zmontowany, nieźle wykończony, wyjątkowo uporządkowany i wręcz banalnie łatwy w obsłudze. Szkoda, że prezentuje się dość ponuro.
Wygodne fotele z wyjątkowo miękkimi zagłówkami, ale przy okazji dość płaskie, kiepsko podpierające w ciasnych zakrętach.
Podróżujący na kanapie Niro mają o 3 cm więcej miejsca na głowy i na szerokość. Na nogi – tyle samo.

Dlatego testowane samochody nie różnią się poważnie w kwestii przestronności. Z przodu minimalnie lepiej wypada Mini. Co prawda przednia część jego kabiny jest o 4 cm węższa niż w Kii, ale w pierwszym rzędzie szerokość nie ma zbyt dużego znaczenia. Wysoki kierowca Countrymana zdecydowanie bardziej odczuje to, że dysponuje o 2 cm większą przestrzenią na nogi i nad głową. Z kolei w drugim rzędzie z lepszej strony prezentuje się Niro. Pasażerowie podróżujący na kanapie koreańskiego auta mają o 3 cm więcej miejsca nad głowami, o tyle samo szersza jest też tylna część wnętrza – to istotne, bo gdy na kanapie usiądą trzy osoby, każdy centymetr jest na wagę złota.

Kokpit Niro zasługuje na bardzo dobrą ocenę. Jest starannie zmontowany, nieźle wykończony, ma bardzo rozsądnie rozmieszczone i czytelnie opisane przyciski, a do tego okazuje się wyjątkowo łatwy w obsłudze. Został też bardzo skutecznie wyciszony. Jednak prezentuje się dość ponuro – zwłaszcza na tle rywala. Kokpit Countrymana co najmniej dorównuje stylem karoserii brytyjskiej hybrydy. A przy tym o klasę przewyższa Niro w kwestii wykończenia. W Mini użyto do tego nie tylko porządniejszych, ale i bardziej zróżnicowanych tworzyw, przykładając znacznie większą wagę do detali – „lotniczych” przełączników czy nietypowych klamek (te ostatnie są tu chyba jedyną wpadką w dziedzinie ergonomii – żeby z nich skorzystać, trzeba nienaturalnie wykręcić dłoń).

Kokpit Mini wygląda równie oryginalnie co nadwozie. Montaż i wykończenie – jeszcze lepsze niż w Kii. Do ergonomii i łatwości obsługi można jednak mieć parę zastrzeżeń.
a
Fantastyczne fotele w Countrymanie wymagają wręcz symbolicznej dopłaty (481 zł). Są bardzo wygodne, ale także doskonale wyprofilowane.
Tylko w brytyjskim SUV-ie kanapa oferuje możliwość regulacji pochylenia oparcia.

Brytyjski SUV może się pochwalić wygodniejszymi fotelami. Wprawdzie te w testowanym aucie wymagały dopłaty, ale wyniosła ona tylko 481 zł i zdecydowanie warto doliczyć tę kwotę do ceny Countrymana, bo opcjonalne siedzenia z wysuwaną podpórką pod uda są kapitalne – wygodne, a zarazem świetnie trzymające w zakrętach. Te w Kii są bardzo komfortowe (uwagę zwracają wyjątkowo miękkie i regulowane w dwóch płaszczyznach zagłówki), ale dość płaskie, przez co w ciasnych łukach trzeba się zapierać nogami. Za to za dopłatą mogą być wentylowane. Porównanie tylnych siedzeń też wygrywa Mini – jego kanapa ma nieco dłuższe siedzisko oraz regulowane oparcie.

Mini jest nieco krótsze od Kii, za to nieznacznie przerasta ją na szerokość i wysokość.

Żaden z testowanych samochodów nie zachwyca wielkością bagażnika, ale szczególnie słabo wypada pod tym względem Kia, której kufer ma zaledwie 324 litry podstawowej pojemności. Mini oferuje 405 litrów (m.in. dzięki wyraźnie większemu schowkowi pod podłogą), ma przy tym niżej położony próg załadunku (68 cm; Kia: 72 cm) oraz wyżej podnoszoną pokrywę (186 wobec 179 cm). Opisywany Countryman ma też ciekawy dodatek: kosztujące 529 zł siedzisko rozkładane na tylnym zderzaku. Docenią je np. osoby wyjeżdżające za miasto, żeby pobiegać – „ławeczka” ułatwi im zmianę obuwia. Jedynym kontrargumentem Kii jest większa maksymalna pojemność przestrzeni bagażowej – jej 1322 litrów to o 47 l więcej niż w Mini.

Bagażnik Kii jest mniejszy (324 l), a jego boki wykończono łatwym do zarysowania plastikiem.
Kufer „miniaka” wykończono nieco lepiej, łatwiej też przymocować w nim mniejsze bagaże (m.in. dzięki siatce z boku i elastycznej taśmie na burcie).

Kia Niro, Mini Countryman – silnik, skrzynia biegów

Obydwa prezentowane samochody wykorzystują połączenie silnika spalinowego z elektrycznym – i generalnie na tym kończą się cechy wspólne ich układów napędowych. W Kii benzynowa jednostka (czterocylindrowa o pojemności 1,6 l) ma tylko 105 KM mocy, a elektryczna – 61 KM. Obie znajdują się pod przednią maską i napędzają przednią oś. Łącznie rozwijają 141 KM i 265 Nm.

Konkurent z Wysp może się pochwalić znacznie poważniejszymi parametrami. Jego 3-cylindrowy benzynowy silnik 1.5 rozwija 136 KM, a elektryczny 88 KM. Moc systemowa wynosi aż 224 KM. Znacznie wyższy jest też łączny moment obrotowy obu jednostek – sięga 385 Nm. Co więcej, Brytyjczycy zupełnie inaczej rozmieścili i wykorzystali oba silniki – spalinowy mieści się pod maską i napędza przednie koła, a elektryczny znajduje się przy tylnej osi i wprawia w ruch tylne koła.

W Kii obydwa silniki – benzynowy i elektryczny – umieszczono pod przednią pokrywą.
W Mini benzynowy silnik znajduje się w tradycyjnym miejscu, a elektryczny zlokalizowano pod podłogą bagażnika.

Oba auta korzystają z automatów i w żadnym nie jest to typowa dla hybryd skrzynia bezstopniowa. Kia postawiła na 6-stopniową przekładnię dwusprzęgłową, która robi bardzo dobre wrażenie – nieźle dobiera biegi i momentalnie je zmienia. Ale klasyczny, hydrokinetyczny automat Countrymana okazuje się jeszcze lepszy – też ma 6 przełożeń i żongluje nimi niemal tak szybko, jak Kia, ale robi to nieco płynniej, a do tego zdecydowanie energiczniej odpowiada na kickdown i ma lepszy tryb sportowy. Oferuje też sprawniej działający manualny dobór biegów (w obu modelach służy do tego dźwignia automatu – łopatek przy kierownicy brak).

Kia Niro, Mini Countryman – osiągi, zasięg

Znając parametry silników obydwu aut, łatwo odgadnąć, że SUV z Korei przegra porównanie osiągów. Zaskakuje jednak rozmiar tej porażki. Podczas gdy Kia potrzebuje aż 10 sekund, żeby rozpędzić się do 100 km/h (zza kierownicy wydaje się szybsza), Countrymanowi zajmuje to zaledwie 6,7 s! To już nie jest drobna różnica, lecz prawdziwa przepaść. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę wyższą aż o 140 kg masę „miniaka”.

Przeciętny wynik koreańskiej hybrydy częściowo wynika z jej niechęci do gwałtownych startów z miejsca, jednak przy wyższych prędkościach też nie jest ona w stanie dogonić rywala z Wysp. „Sprint” od 0 do 150 km/h w Niro trwa 23,9 s, rywalowi wystarczy 19,1 s. Trzeba jednak przyznać, że przy miejskich i podmiejskich prędkościach nawet znacznie wolniejsza Kia rozpędza się bardzo sprawnie i imponuje błyskawiczną reakcją na dodanie gazu.

Testowane SUV-y – jak przystało na hybrydy typu plug-in – są w stanie przejechać pewien dystans z wyłączonym silnikiem spalinowym. Podczas naszego testu nie staraliśmy się bić rekordów zasięgu – jeździliśmy w miarę spokojnie, ale z pracującą klimatyzacją. Podczas takiej eksploatacji Countrymanowi energia zgromadzona w bateriach litowo-polimerowych o pojemności 7,6 kWh wystarczała na pokonanie prawie 40 kilometrów. Zestaw litowo-jonowych akumulatorów Niro (8,9 kWh) pozwalał przemierzyć nieco większy odcinek – 55 km. Oba wyniki są bliskie obietnicom producentów (odpowiednio 42 i 58 km).

Hybrydowe Niro prowadzi się pewnie i bezpieczne, ale nie zachęca do dynamicznej jazdy.

Gdy zużyje się energię zgromadzoną w bateriach, oba SUV-y przechodzą na typowy napęd hybrydowy, w którym elektryczny silnik służy tylko do wspomagania spalinowego. Kia potrzebuje wtedy średnio 5,6 l benzyny na każde 100 km, a Mini – 6,6 l. W hybrydach nie powinny nikogo dziwić małe zbiorniki paliwa – ten w Countrymanie ma zaledwie 36 l pojemności, u Kii mieści się o 7 l więcej. A skoro bardziej paliwożerny samochód korzysta z mniejszego baku, prostym następstwem jest jego skromny zasięg – „miniaka” trzeba tankować średnio co 540 km, Niro między wizytami na stacjach benzynowych przejedzie mniej więcej 760 km.

Kia Niro, Mini Countryman – komfort, prowadzenie, hamulce

Zawieszenia zestrojono stosunkowo sztywno. Mimo to na co dzień nie męczą – zupełnie sprawnie radzą sobie z pofałdowaniami nawierzchni i mniejszymi uskokami. Częściowo to zasługa nieprzesadnie niskoprofilowego ogumienia opisywanych samochodów (Kia: 205/60 R16, Mini: 205/60 R17). Za to na pojedynczych krótkich wybojach przenoszą wstrząsy do wnętrza, zmuszając kierowców do zmniejszenia prędkości i zwiększenia uwagi po wjechaniu na dziurawą drogę. Układ jezdny Kii pracuje ciszej, ale tylko jemu zdarza się nieprzyjemnie „dobić” po zjeździe z progu zwalniającego.

Prowadzący Niro nie czerpie zbyt wielkich korzyści z dość twardego zestrojenia zawieszenia – koreańskie auto zupełnie nie zachęca do dynamicznej jazdy. Gwałtowniejsze ruchy kierowcy wywołują spore przechyły nadwozia, a w ciasnych zakrętach przednie opony „lubią” zapiszczeć, zmuszając ESP do niezbyt przyjemnej interwencji. Mało tego, każde mocniejsze wciśnięcie prawego pedału przy skręconych kołach ujawnia problemy z trakcją – nawet na suchym asfalcie.

Co innego Mini, które ze swoim precyzyjniejszym i bardziej „komunikatywnym” układem kierowniczym wręcz zachęca do wyszukiwania jak najbardziej krętych tras. Brytyjski SUV imponuje przyczepnością przedniej osi, niesamowitą zwinnością i pewnością w szybkich łukach. Countryman pokonuje je niemal neutralnie, bez nadmiernych przechyłów nadwozia, pozwala też „ustawiać się” w skręcie przy pomocy pedału gazu. A do tego zupełnie nieznane jest mu buksowanie kół – jego elektronika bardzo sprawnie zarządza wykorzystaniem obu silników (a więc i rozkładem mocy między osie), umożliwiając dynamiczne wyjścia z zakrętów. Mini jest też stabilniejsze przy autostradowych prędkościach i mniej nerwowo reaguje na boczne podmuchy wiatru.

Za kierownicą hybrydowego Countrymana wypatruje się jak najbardziej krętej drogi – pokonywanie nim zakrętów to czysta przyjemność.

Zawieszeniu Countrymana dorównują jego hamulce. Podczas naszych pomiarów Mini zatrzymywało się z prędkości 100 km/h już po niecałych 41 metrach, podczas gdy Kia potrzebowała prawie 45 m (próby przeprowadzaliśmy przy wiosennej pogodzie, ale na zimowych oponach, więc rezultat „miniaka” należy uznać za bardzo dobry). Po rozgrzaniu tarcz wyniki obu samochodów pogorszyły się o kilkadziesiąt centymetrów.

Kia Niro, Mini Countryman – ceny, wyposażenie

Patrząc na obydwa samochody, wiele osób pomyśli pewnie, że Mini kosztuje znacznie więcej niż Kia. Mogą się jednak zdziwić – cena Countrymana wynosi 145 300 zł, podczas gdy w cenniku Niro przy opisywanej wersji widnieje kwota… 148 400 zł! Sytuacja ta wymaga jednak pewnego wyjaśnienia.

Otóż Kia trafiła do testu w imponująco hojnie wyposażonej topowej odmianie XL. Seryjnie oferuje ona mnóstwo elementów płatnych u konkurenta, m.in. światła LED, nawigację, kamerę cofania, czujniki parkowania z przodu i tyłu nadwozia, dostęp bezkluczykowy, częściowo skórzaną tapicerkę, elektrycznie sterowane siedzenie kierowcy, podgrzewanie foteli i kierownicy, ładowarkę indukcyjną, gniazdko 220 V, a także zestaw systemów bezpieczeństwa, na który składają się np. układ utrzymujący auto na pasie ruchu, monitorowanie martwych pól, automatyczne hamowanie przed przeszkodą czy ostrzeganie o zmęczeniu kierowcy.

Tymczasem na bazową M wystarczy przygotować 127 900 zł. I już ona oferuje znacznie bogatsze wyposażenie niż Mini. Żeby brytyjski SUV dorównał specyfikacją bazowej Kii, trzeba do niego dopłacić blisko 10 tys. zł. Zrównanie go z testowaną, topową Kią wymaga już wysupłania ponad 30 tysięcy złotych.

Warto wspomnieć, że w ofercie Kii właśnie pojawiło się Niro po delikatnym face liftingu (testowaliśmy wersję sprzed modernizacji). Przy okazji cena tego hybrydowego modelu wzrosła – w zależności od wersji wyposażeniowej – o 1500-6500 zł.

Kia Niro, Mini Countryman – PODSUMOWANIE

Choć pod wieloma względami Kia Niro i Mini Countryman są zaskakująco zbliżone do siebie, okazują się autami dla zupełnie różnych odbiorców. Koreańska hybryda zadowoli osoby, które jeżdżą spokojnie, często wykorzystują tylne siedzenia, doceniają bogate wyposażenie i z większą uwagą przyglądają się każdej wydawanej złotówce. Z kolei brytyjski SUV to propozycja dla klientów ceniących smaczki stylizacyjne i oczekujących od auta przyjemności z dynamicznego prowadzenia. Ostatecznie testowane samochody zasłużyły na remis.

W ruchu miejskim Countryman zużywa na każde 100 km o 1,2 l benzyny więcej niż Niro. W trasie różnica maleje do 0,8 l.

 

Kia Niro Plug-in Hybrid, Mini Countryman Cooper S E All4: dane techniczne, osiągi, spalanie, ceny
Dane techniczneKia Niro Plug-in HybridMini Countryman Cooper S E All4
Silnikbenz. + elektr.benz. + elektr.
Układ cylindrów/liczba zaworów/pojemność skokowaR4/16/1580 cm³R3/12/1499 cm³
Moc (benz./elektr./łączna)105/61/141 KM136/88/224 KM
Maks. moment obrotowy (benz./elektr./łączny)147/170/265 Nm220/165/385 Nm
Napędprzedni4×4
Skrzynia biegówaut./6-biegowaaut./6-biegowa
Długość/szerokość/wysokość436/181/155 cm430/182/156 cm
Rozstaw osi270 cm267 cm
Średnica zawracania10,6 m11,4 m
Masa/ładowność1519/481 kg1660/610 kg
Poj. bagażnika (min./maks.)324/1332 l405/1275 l
Poj. zbiornika paliwa43 l (Pb 95)36 l (Pb 95)
Opony205/60 R16225/55 R17
OSIĄGI (dane producenta)
Prędkość maksymalna172 km/h198 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h10,8 s6,8 s
Średnie zużycie paliwa1,7 l/100 km2,9 l/100 km
DANE TESTOWE (pomiary na oponach zimowych)
Przyspieszenie 0-100 km/h10,0 s6,7 s
Droga hamowania 100-0 km/h (hamulce zimne/ciepłe)44,7/45,4 m40,8/41,4 m
Poziom hałasu przy 50/100 km/h56,0/61,5 dB58,5/65,4 dB
Zużycie paliwa w teście (miasto/trasa/średnie)94 km/h96 km/h
CENA
Cena148 400 zł (Kia Niro Plug-in Hybrid XL)145 300 zł (Mini Countryman Cooper S E All4)

 

Kia Niro, Mini Countryman: dane techniczne, osiągi, spalanie, ceny
WYBÓR KIEROWCÓWMaks. pkt.KiaMini
Nadwozie i wnętrze
Wymiary wnętrza402219
Wykończenie i ergonomia201618
Wyciszenie1086
Bagażnik2036
SUMA904949
Układ napędowy
Osiągi201117
Praca silnika1078
Skrzynia biegów/napęd10910
Zużycie paliwa202018
SUMA604753
Właściwości jezdne
Trzymanie się drogi201618
Komfort jazdy201515
Układ kierowniczy1088
SUMA503941
Bezpieczeństwo
Wyposażenie z zakr. bezp.20138
Hamulce1026
SUMA301514
SUMA (bez wyposażenia i kosztów)230150157
MIEJSCE21
Wyposażenie i koszty
Cena zakupu401515
Poziom wyposażenia20144
Wyposażenie dodatkowe1036
SUMA703225
RAZEM300182182
MIEJSCE11

 

Oceny czytelników
[Głosów: 4 Średnia: 4.8]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here