Jak negocjować z policjantem - otwierające

Policjant może, ale nie musi wypisywać mandatu za popełnienie drogowego wykroczenia. Jeśli będziemy wiedzieli, jak się odpowiednio zachowywać, jest spora szansa na uniknięcie lub zmniejszenie wymiaru kary.

Policjant to też człowiek i przeważnie nie „wlepia” kierowcom mandatów ze złośliwości. Jego zadaniem jest pilnowanie bezpieczeństwa na drogach, dlatego jeśli widzi ewidentne popełnienie drogowego wykroczenia, przeprowadza interwencję. W przypadku poważnych przewinień negocjacje odnośnie wymiaru kary są w zasadzie niemożliwe, jednak gdy np. nieznacznie przekroczyliśmy prędkość i okazujemy z tego powodu skruchę, jest spore prawdopodobieństwo, że „przyłapanie” zakończy się tylko pouczeniem. Policjanci doskonale wiedzą, że kierowcy często próbują wymigać się od odpowiedzialności i cenią osoby, które rozumieją swój błąd. Kluczem do sukcesu złapanego kierowcy jest wysłuchanie policjanta, zachowanie kultury osobistej i przyznanie mu racji. Mundurowi nie lubią nerwowych sytuacji i jeśli podważamy rację funkcjonariusza lub kłócimy się z nim, niemal na pewno otrzymamy mandat, które można było uniknąć lub go zmniejszyć. Oto kilka prostych rad, dzięki którym nasze spotkanie z funkcjonariuszem nie skończy się utratą pieniędzy i punktów karnych.

1. Wysłuchaj i przyznaj rację

Gdy już zatrzymamy samochód i otworzymy szybę, powiedzmy funkcjonariuszowi „dzień dobry” i ze spokojem wysłuchajmy tego, co ma nam do powiedzenia. Nie przerywajmy mu, a tym bardziej nie próbujmy się kłócić. W tej części spotkania policjant przeważnie nie jest miły i dosadnie przedstawia nam powód zatrzymania, być może nawet nas obrażając. Kluczem do sukcesu jest przyjęcie z pokorą tego „monologu” i przyznanie policjantowi racji. Rośnie wtedy jego ego i utwierdza się w przekonaniu, że to właśnie on ma władzę nad kierowcą. Takie „spełnienie” zwykle wystarcza mundurowemu i nie będzie już tak chciał ukarać kierowcy.

Jak negocjować z policjantem
Nerwy od strony kierowcy rodzą nerwy u samego funkcjonariusza. W takiej sytuacji niemal na pewno zostaniemy ukarani wysokim mandatem.
2. Próbuj się bronić

Policjanci również popełniają błędy i jeśli sądzimy, że zostaliśmy niesłusznie zatrzymani, spróbujmy kulturalnie to wyjaśnić, ale bez ataków personalnych na funkcjonariusza typu „Nie potrafi pan zmierzyć prędkości?” lub „Czy pan jest ślepy?”. Taka obraza niemal zawsze kończy się wyższym mandatem, niż pierwotnie chciał dać mundurowy. Próbujmy również zwracać uwagę na zasadność nałożenia kary, ale nie obwiniając za to policjantów tylko np. zarządców dróg, którzy bezpodstawnie postawili w danym miejscu niepotrzebny/mało widoczny znak. Mundurowi również nie lubią zmian w organizacji ruchu, bo wymuszają one na nich zmiany miejsc kontroli i istnieje spore prawdopodobieństwo, że utożsamią się z racją kierowcy.

3. Narzekaj „na życie”

Funkcjonariusze czasami wyznają zasadę, że „leżącego się nie kopie”, dlatego są wyrozumiali dla osób narzekających na swoją sytuację rodzinną, majątkową lub zawodową oraz tłumaczących drogowe wykroczenie nerwową sytuacją w pracy lub kłótnią z szefem: sami również nie przepadają są swoimi przełożonymi i znajdują „wspólny język” z kierowcą w podobnej sytuacji. Jeśli w dodatku wyglądamy na osobę „dotkniętą życiem” i jeździmy starym autem, szanse na sukces wzrastają. Uważajmy jednak na pewne określenia, zwłaszcza gdy poruszamy się lepszym samochodem. Nie mówmy funkcjonariuszowi, że spłacamy za niego kredyt lub mamy go w leasingu: w oczach mundurowego wyjdziemy na osobę lubiącą kombinować i zarabiać na innych.

4. Szukaj wspólnych zainteresowań

Warto także wychwycić, czym interesuje się policjant. Może być to trudne, ale jeśli ma np. brelok z motocyklem, oznacza, że jego pasją są jednoślady. Gdy udowodnimy, że również są nimi interesujemy, funkcjonariusz nie zrobi krzywdy tzw. bratniej duszy i jedynie nas pouczy.

5. Nie bój się funkcjonariusza

Policjant będzie się starał wzbudzić respekt u kierowcy i w naszych oczach może wyjść na osobę próbującą nas zastraszyć srogimi konsekwencjami popełnienia drogowego wykroczenia, np. sprawą w sądzie. Bez obaw: funkcjonariusz zawsze musi nas o tym pouczyć, a to, w jaki sposób to zrobi, zależy już tylko od niego. Nawet jeśli nie przyjmiemy mandatu i sprawa rzeczywiście trafi na wokandę, sąd może właśnie nam przyznać rację.

Jak negocjować z policjantem
Jeśli nie zgadzamy się z tym, co mówi funkcjonariusz, kulturalnie odmówmy przyjęcia mandatu. W żadnym wypadku nie stosujmy gróźb i nie straszmy policjanta znajomościami.

Co mówić, a czego nie?

Niektóre teksty, które padają od kierowców podczas kontroli działają na policjantów jak płachta na byka. Inne z kolei sprawiają, że pobłażliwiej patrzy on na kierowcę i ostatecznie tylko go pouczy. Co wolno mówić, a czego nie podczas rozmowy z policjantem?

Tego nie mów

„Postaram się, aby pana zwolnili.” – takie groźby nie robią większego wrażenia na policjantach, ale zawsze niekorzystnie wpływają na wysokość mandatu.

„Płacę za was podatki.” – owszem, mundurowi dostają pieniądze z podatków, ale otrzymują je za pilnowanie drogowego porządku i dbanie o bezpieczeństwo.

„Wszyscy tak jeżdżą, dlaczego akurat mnie złapaliście?” – drogówka od razu nie wyłapie wszystkich piratów drogowych. Od kogoś trzeba zacząć.

„Jakoś się dogadamy.” – dla policjanta zabrzmi to jak próba korupcji i oprócz mandatu może również wystawić o to sprawę do sądu.

„Ja tego nie zrobiłem.” – takie tłumaczenie tylko zdenerwuje mundurowych, zwłaszcza że na wideorejestratorze nasza wina jest ewidentna.

„Przecież ograniczenie prędkości jest tutaj niepotrzebne.” – być może, ale patrol często monitoruje ten odcinek np. z powodu licznych wypadków spowodowanych przez nadmierną prędkość.

To możesz powiedzieć

„Jeżdżę bezpiecznie, mam czyste konto punktowe.” – podkreślmy naszą dotychczasową niekaralność, jeśli rzeczywiście pokrywa się z prawdą. Gdy policjant to sprawdzi i okaże się, że skłamaliśmy, tylko pogorszymy swoją sytuację.

„Nie będę miał z czego zapłacić.” – w połączeniu z okazywaną skruchą może zaskutkować anulowaniem mandatu.

„Nie zauważyłem znaku, jestem zmęczony po ciężkiej pracy.” – takie tłumaczenie być może zda egzamin, ale tylko w przypadku niegroźnych wykroczeń.

„Mąż, ojciec, brat itp. też jest mundurowym.” – policjanci zwykle stosują taryfę ulgową dla osób w jakiś sposób związanych z przedstawicielami służb mundurowych.

„Trochę za szybko jechałem, ale może dostanę mandat za… 50 zł?” – cenę mandatu można negocjować, ale pod warunkiem, że nie będziemy przy tym natarczywi i zachowamy odrobinę poczucia humoru.

Powyższe rady nie dają stuprocentowej pewności, że unikniemy mandatu lub policjant nam go obniży. Gdy natrafimy na mundurowego mającego zły dzień lub muszącego wyrobić dzienny limit wystawienia mandatów, nic nie będziemy w stanie zrobić. Warto też pamiętać, że w ekstremalnych sytuacjach policjant musi poczynić odpowiednie kroki i to nie od niego zależy, czy i jak ukara kierowcę. Mowa np. o przekroczeniu prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym – mundurowy, czy chce czy nie chce, musi nam za to zabrać prawo jazdy na 3 miesiące.

Jak negocjować z policjantem
Tzw. policjant-automat, czyli funkcjonariusz ściśle trzymający się obowiązującego systemu karania kierowców i recytujący wyuczone sformułowania, nigdy nie będzie identyfikował się z sytuacją kierowcy i nałoży na niego mandat bez względu na okoliczności zdarzenia. W tym przypadku bardzo trudno o jakiekolwiek negocjacje.
Oceny czytelników
[Głosów: 2 Średnia: 4.5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here