Chińczycy znani są z tego, że podrabiają dosłownie wszystko. Także samochody. Oto zestawieniu 10 modeli aut, które nawet nie próbują udawać, że nie są podróbkami.

Często na targach motoryzacyjnych można zaobserwować, jak Azjaci wyposażeni w aparaty i notatniki chodzą od samochodu do samochodu, zaglądając w każdy jego zakamarek, wszystko fotografując i spisując obszerne notatki. Przez lata patrzyło się na nich z przymrużeniem oka, ale jak się później okazało, w tym działaniu była metoda.

Otóż wiedza zdobyta m.in. w ten sposób była wykorzystywana do tworzenia podróbek istniejących już samochodów. W końcu Chiny „stoją” podróbkami – ubrań, kosmetyków, zegarków, sprzętów AGD, telewizorów, a także modeli aut.

Poniżej przygotowaliśmy zestawienie 10 chińskich klonów. Niektóre zostały dopiero co zaprezentowane, inne znajdują się w sprzedaży od lat, a jeszcze inne są przyczyną batalii sądowych wytyczonych przez znane marki samochodów.

BAIC B80VJ – klon Mercedesa klasy G

Auto powstaje od listopada 2016 r. i stanowi jawną kopię Mercedesa klasy G, choć z osłoną chłodnicy a la Jeep. Co ciekawe, firma BAIC jest partnerem koncernu Daimler (należy do niego 12% udziałów w BAIC), dla którego wytwarza samochody przeznaczone na rynek Państwa Środka.

BJ80 pod względem wymiarów okazuje się nieco mniejszy niż „Gelenda”. Jego nadwozie mierzy 478 cm długości, 189 szerokości i 201 cm wysokości, podczas gdy najnowsze wydanie klasy G – odpowiednio, 482 cm, 193 i 197 cm. Do napędu auta służą albo pochodzący z Saaba 2,3-litrowy silnik benzynowy turbo, wytwarzający 250 KM i 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego, albo 2,8-litrowy turbodiesel (firmy Cummins) o mocy 163 KM. O ile pierwszy współpracuje ze skrzynią ręczną, o tyle drugi – z manualną lub automatem. Napęd trafia do czterech kół.

W 2018 r. Chińczycy poszli za ciosem i pokazali 6-kołową odmianę BJ80C, a całkiem niedawno – luksusową wersję swojego auta.

Changan CS85 – klon BMW X4

Zeszłoroczna nowość – crossover nawiązujący jednocześnie do BMW X4 (bryła nadwozia), jak i VW Touarega (przód z dużą, opadającą osłoną chłodnicy). Do tego ostatniego mocno odwołuje się zresztą kształt kierownicy, drążka automatu czy rysunek deski rozdzielczej. Auto wyposażono m.in. w nowoczesny system multimedialny oraz zestaw kamer dookoła z widokiem 3D. Do napędu CX85 służy albo 1,5-litrowy, 180-konny silnik turbo, albo 2-litrowy, także turbodoładowany o mocy 236 KM i współpracujący z 8-biegowym automatem. Za mierzącego 4720 mm długości Changana (a więc odrobinę krótszego niż X4) w Chinach trzeba zapłacić od 140 tys. juanów (ok. 80 tys. zł).

Chery QQ – klon Deawoo Matiza

Zapewne wiele osób w Polsce ma do tego auta spory sentyment. A raczej do jego oryginału w postaci Daewoo Matiza, który w latach 1998-2008 powstawał (na początku w procesie prostego montażu SKD) w fabryce FSO. QQ jest z kolei wytwarzany już od 2003 r. i oferowany nie tylko rynku chińskim, ale i m.in. w RPA. Do jego napędu służy 1-litrowy 3-cylindrowy silnik o mocy 69 KM. W Republice Południowej Afryki, gdzie auto występuje w starszej, przedliftingowej wersji, gama składa się z dwóch jednostek – 3- lub 4-cylindrowych. Słabsza rozwija 52 KM, natomiast mocniejsza – 68 KM.

Dezhou Fulu
Jeszcze innym klonem Matiza prosto z Chin był Dezhou Fulu. Tu modyfikacje poszły dużo dalej i pozbawiono go jednego koła z przodu. I tym sposobem powstał trzykołowy Matiz. Dezhou Fulu był nawet sprzedawany w Europie.

QQ na początku produkcji wyglądało podobnie do Matiza (konstrukcyjnie nie ma z nim nic wspólnego), co było przedmiotem pozwu sądowego wytyczonego przez General Motors. W tym przypadku sprawa… rozeszła się po kościach. Swojego czasu Chery zostało poddane testom zderzeniowym przez Euro NCAP, ale wypadło gorzej od Matiza. Chińczycy na swoje auto dają 3-letnią gwarancję z limitem przebiegu 100 tys. km.

Huansu C60 Hyosow – klon Lamborghini Urusa

Można się spierać lub nie, ale Lamborghini Urus w cenie od 100 000 juanów (ok. 53 000 zł) brzmi jak prawdziwa okazja. Tym bardziej że C60 Hyosow nie wygląda aż tak tragicznie. Ma jednak inne, mniej sportowe od włoskiego super-SUV-a proporcje i jest wyraźnie mniejszy. Podczas gdy Urus mierzy 511 cm długości, 202 cm szerokości i 164 cm wysokości, chińskie auto ma, odpowiednio, 482 cm, 187 cm i 166 cm. Pod jego maską także próżno szukać licznego stada koni mechanicznych. Zamiast oryginalnych 650 KM, wyciskanych z 4-litrowego podwójnie doładowanego V8, do napędu auta służy zaledwie 2-litrowy silnik czterocylindrowy z turbodoładowaniem o mocy 184 KM i 285 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Współpracuje on albo z 6-biegową skrzynią manualną, albo z 8-stopniowym automatem. Osiągi? Wyraźnie gorsze niż oryginału.

K-One – klon Mercedesa GLA

K-One - przód
K-One

Choć ma zupełnie inne proporcje i jest wyraźnie mniejszy od oryginału (długość 410 cm wobec 442 cm niemieckiego auta), nie pozostawia wątpliwości, że jego twórcy wzorowali się na Mercedesie GLA. Auto waży 1400 kg, a w tylnym zderzaku ma atrapy rur wydechowych. Do napędu K-one nie służy bowiem silnik spalinowy, ale elektryczny. Chińskie media donoszą, że ma on 130 KM i jest wspierany przez akumulatory litowo-jonowe o pojemności 40 kWh. Prędkość maksymalna wynosi zaledwie 102 km/h. Niestety, więcej danych na temat tego samochodu nie ma.

Mercedes GLA
Mercedes GLA

LandWind X7 – klon Range Rovera Evoque’a

Chińska marka Landwind miała swój epizod nad Wisłą. Otóż od 2005 r. oferowała model terenowy, łudząco przypominający Opla Fronterę. Auto miało fatalną opinię prasy, a oliwy do ognia dodawał fakt, że totalnie zawiodło w testach zderzeniowych niemieckiego ADAC-u.
Model X7 powstał znacznie później, bo w 2015 r. Auto jest łudząco podobne do Range Rovera Evoque’a, co oczywiście nie uszło uwadze brytyjskiej marce. Mimo sprzeciwów z jej strony, X7 ruszyło na podbój rynku. Do jego napędu początkowo służył 2-litrowy silnik benzynowy z turbodoładowaniem o mocy 192 KM, ale wraz z faceliftingiem przeprowadzonym w 2017 r. dołączyła do niego jednostka 1.5 turbo o mocy 162 KM. Co ciekawe, wraz z modernizacją chiński SUV z wyglądu stał się mniej… „evoque’owaty”. Na tle brytyjskiego modelu LandWind wypada bardzo korzystnie cenowo. Z ceną startującą od około 120 tys. juanów (ok. 68 tys. zł) X7 okazuje się o około 4 razy tańszy niż wytwarzany w Chinach Evoque (425 tys. juanów – ok 241 tys. zł).

W marcu bieżącego roku, po kilkuletniej batalii, chiński sąd w końcu uznał, że LandWind stanowi kopię Range Rovera Evoque’a i wydał wyrok nakazujący natychmiastowe zaprzestanie sprzedaży modelu X7. Co więcej, Chińczycy mają wypłacić Brytyjczykom odszkodowanie.

Longer Yuelang X1

X1 zostało zaprojektowane chyba przez osobę o wybitnym poczuciu humoru, o czym świadczą m.in. kształt maski oraz lampy w stylu Range Rovera Sporta. Co więcej, w nadwoziu znalazły się znaczki angielskiej marki i napisy. Z tyłu ONEROVER, a z przodu, zapewne przez brak miejsce na szerszy napis – jedynie RANGE. Autko ma wyjątkowo miejskie wymiary. Mierzy 3100 mm długości, 1500 mm szerokości i 1600 mm wysokości, a jego rozstaw osi wynosi zaledwie 1200 mm. Waga to 600 kg, zasięg – 120 km. Do napędu X1 służy 3-kilowatowy silniczek elektryczny, rozpędzający je maksymalnie do 50 km/h. Cena: 28 000 juanów (ok. 16 tys. zł). Longer Yuelang X1 to wspólne dzieło dwóch mało znanych firm: Hebei Cook Electric Vehicle Corporation z prowincji Hebei i Jiangsu New Grant New Energy Technology Corporation z prowincji Jiangsu.

Xpeng G3 – klon Tesli Model X

Chińska motoryzacja żyje klonami i samochodami elektrycznymi. Niemal codziennie słyszy się doniesienia o kolejnym start-upie, który pokazał nowego „elektryka”. Xpeng G3, określany jako klon Tesli Model X, został zaprezentowany w zeszłym roku na wystawie CES. Choć auto ma klasyczne, a nie unoszone drzwi w tylnej części nadwozia, bez dwóch zdań jego sylwetka nawiązuje do amerykańskiego pojazdu. Jeszcze bardziej „teslowate” jest wnętrze, które zostało skopiowane praktycznie 1:1. Najdobitniej świadczy o tym ogromny, pionowy ekran dotykowy, z którego można sterować praktycznie każdą funkcją G3. Zasięg chińskiego „elektryka” wynosi 365 km (według standardu NEDC), a do napędu służy silnik o mocy około 200 KM (298 Nm maksymalnego momentu obrotowego). Auto trafiło do sprzedaży 12 grudnia 2018 r. z ceną 136 000 juanów (ok. 77 000 zł).

Co ważne, Xpeng wydaje się naprawdę poważnym graczem na rynku – wsparły go bowiem zarówno Alibaba, jak i firma Foxconn, które zainwestowały w ten start-up co najmniej 350 mln dolarów. Chińczycy współpracują m.in. z Nvidią, dzięki czemu mogą korzystać z zaawansowanej platformy sztucznej inteligencji „Xavier”.

Yogomo E330 – klon Kii Picanto

Wystarczy rzut oka i już wszystko wiadomo. Chińska marka Yogomo, która specjalizuje się w wytwarzaniu modeli elektrycznych (w swojej ofercie ma ponad 40 samochodów, w tym 15 miejskich), w 2017 r. zaprezentowała samochód łudząco podobny do koreańskiej Kii Picanto 2. generacji. E330, bo o nim mowa, ma jednak wyraźnie mniejsze wymiary od oryginału. Przy zachowaniu podobnej wysokości nadwozia (1500 mm wobec 1490 mm w Kii), na długość ubyło mu 145 mm (3450 wobec 3595 mm), a na szerokość – 95 mm (1595 wobec 1500 mm). Mimo tego auto wcale nie prezentuje się pokracznie, co akurat należy uznać jeden z jego atutów. Do napędu Yogomo służy niewielki, 17,5-konny silnik elektryczny, który jest zasilany przez akumulatory ołowiowe. Auto rozpędza się do prędkości zaledwie 45 km/h, a jego zasięg wynosi 120 km. Baterie można „nabijać” z klasycznego gniazdka, co trwa 8 godzin, lub z punktu szybkiego ładowania (czas: 40 minut). Cena E330: 5,5 tys. dolarów (plus podatki).

Zotye SR9 – klon Porsche Macana

Chińska marka Zotye specjalizuje się w tworzeniu klonów samochodów europejskich marek premium. W świecie znana jest choćby z kopii Porsche Macana, która nosi oznaczenie SR9. Auto zostało zaprezentowano w 2016 r. i jest średniej wielkości SUV-em mierzącym 474 cm długości, 193 cm szerokości i 165 cm wysokości. Rozstaw osi wynosi z kolei 285 cm. (dla porównania Macan mierzy, odpowiednio, 470 cm długości, 192 cm szerokości, 162 cm wysokości, a rozstaw osi wynosi 281 cm.) Do napędu Zotye na początku sprzedaży służył 2-litrowy silnik benzynowy z turbodoładowaniem (produkcji Mitsubishi), który w tym roku, wraz z modernizacją został zastąpiony przez mniejszą jednostkę o pojemności 1.8, wytwarzaną przez Tongling Ruizhan. W rezultacie moc spadła ze 193 do 179 KM. Od 2017 r. dostępna jest też odmiana HEV, wprawiana przez 2-litrowy silnik turbo połączony z jednostką elektryczną. Zasięg na samych bateriach wynosi do 80 km.

Wraz z liftingiem zmienił się przede wszystkim przód, w którym znalazły się LED-y do jazdy dziennej w kształcie litery L. Z tyłu dodano fałszywe wloty powietrza w zderzaku, natomiast lampy pozostały praktycznie bez zmian. O ile większość chińskich klonów na zewnątrz próbuje naśladować oryginały, a kabinę ma już zupełnie z innej bajki, o tyle SR9 również wewnątrz przypomina oryginał. Układ deski rozdzielczej i konsoli środkowej jest praktycznie identyczny. Oczywiście, osobnym tematem pozostaje jakość, która zapewne wyraźnie ustępuje Macanowi.

W Chinach ceny Macana startują z pułapu około 558 000 juanów (ok. 316 000 zł), natomiast Zotye SR9 jest wyceniony na około 110 000 juanów (ok. 63 000 zł). Od 2017 do końca 2018 r. w Państwie Środka nabywców znalazło 45 393 egzemplarzy tego klona Porsche. W 2020 r. Zotye planuje ekspansję na rynek amerykański.

Oceny czytelników
[Głosów: 4 Średnia: 5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here