NowościOpiniaMotoryzacja w 2024 roku. Czego możemy się spodziewać?

Motoryzacja w 2024 roku. Czego możemy się spodziewać?

Nie ma najmniejszych wątpliwości. Motoryzacyjny rok 2024 będzie trudny. Zwłaszcza dla Europy i europejskich producentów.

Produkcja i sprzedaż

Przewiduje się, że w 2024 roku sprzedaż nowych pojazdów na świecie osiągnie 88,3 miliona sztuk, co oznaczać będzie wzrost o 2,8% rok do roku. Pomimo chwilowej niepewności, kontynuowanie trendu elektryfikacji wydaje się nieuchronne. Trudno sobie wyobrazić teraz zmianę tego kierunku, ale już widać spowolnienie. Zarówno w liczbach jak i emocjach. Prognozuje się, że globalna sprzedaż pojazdów elektrycznych na baterie (BEV) osiągnie 13,3 miliona sztuk w 2024 roku, co będzie stanowić 16,2% światowej sprzedaży samochodów osobowych. Rynek aut elektrycznych rozwija się, jednak nie można zapominać, że jest to wciąż nisza.

Analiza rynków poszczególnych regionów wskazuje, że Europa zakończyła 2023 rok ze wzrostem o 12,8%. W 2024 roku może liczyć na wzrost zaledwie 2,9%. W USA przewiduje się wzrost sprzedaży o 2,0% w 2024 roku. Natomiast w Chinach prognozowany jest wzrost o 4,9% w 2023 roku i kolejny o 4,2% w 2024 roku.

Z kolei raporty dotyczące produkcji wskazują na jej wzrost w skali globalnej o 9,0% w 2023 roku, ale spadek o 0,4% w 2024 roku. W Chinach poziom produkcji pozostanie praktycznie na tym samym poziomie, podczas gdy w Europie przewiduje się spadek o 1,8%.

Elektryfikacja

Miejsce dla samochodów elektrycznychEuropa spowalnia i zaczyna mieć problem z samochodami elektrycznymi. Ich sprzedaż nawet w Niemczech spadnie, zwłaszcza w pierwszej połowie roku. Wszystko za sprawą końca premii ekologicznej. Bezkrytyczni sympatycy aut elektrycznych powoli tracą entuzjazm dostrzegając, że przyjmuje ona formę mobilności dla bogatych. Ten trend rozlewa się także na inne europejskie rynki. Skoro nawet bogaty rynek niemiecki zorientował się, że stawianie na samochody elektryczne to prosta droga do wykluczenia motoryzacyjnego, trudno się spodziewać, że na biedniejszych rynkach będzie inaczej.

Chińskie marki

Zauważyli to również chińscy producenci, którzy szturmują europejskie rynki i powoli zyskują na reputacji. Nie zaleją jednak Europy swoimi produktami z dnia na dzień. Nie wszyscy odniosą też sukces. Warto jednak zauważyć, że mają zupełnie inną strategię niż europejskie koncerny. Wchodzą na rynek z ofertą atrakcyjną cenowo i wcale nie stawiają wszystkiego na jedną kartę aut elektrycznych. Wręcz przeciwnie – zaczynają od atrakcyjnych cenowo modeli spalinowych, zapewniają wieloletnią gwarancję i serwis. To model koreański na sterydach.

Mobilność alternatywna

Mobilność alternatywnaSpada także zachwyt nad koncepcją alternatywnej mobilności. Promowanie tanich biletów w Niemczech za 49 euro w ramach których można przez miesiąc korzystać z transportu lokalnego we wszystkich miastach i kolejowego na poziomie regionalnym doprowadziło do masowych awarii, zatłoczenia i gigantycznych spóźnień. Ponad połowa pociągów była opóźniona. Dobry transport nie może być tani, zwłaszcza w większej skali. W Wielkiej Brytanii i Japonii wiedzą to od dawna, Niemcy przekonali się w ubiegłym roku.
Pozostają oczywiście jeszcze hulajnogi, rowery i motocykle, ale wprowadzane w kolejnych europejskich miastach zakazy i ograniczenia też każą patrzeć sceptycznie na nie jako remedium na problemy z miejską komunikacją. To świetne uzupełnienie, ale z pewnością nie rozwiązanie problemu miejskiej komunikacji.

Kolejny błąd systemu

System rozpoznawania znakówJuż niebawem obowiązkowe będzie instalowanie w samochodach systemów wspomagających opartych na kolejnej błędnie działającej technologii. Asystent prędkości ISA (Intelligent Speed Assistant) ostrzega kierowców, aby utrzymywali prawidłową prędkość, nawet jeśli nie odpowiada ona obowiązującemu ograniczeniu prędkości. To kolejny po systemie rozpoznawania znaków układ, który staje się obowiązkowym wyposażeniem samochodu, który… po prostu nie działa, za to musimy za niego płacić. Czy chcielibyśmy latać samolotami w których zainstalowano system, który nakazuje pilotowi lecieć na innym pułapie niż wskazany przez kontrolę lotu?

Motoryzacja dla bogatych

Mercedes AMG S63 wnętrzeŚlepe, bezkrytyczne parcie na elektryfikację doprowadza już do tego, że samochody stają się tak drogie, że coraz więcej osób na nie po prostu nie stać. Cieszą się jedynie producenci luksusowych pojazdów. BMW, Mercedes, Porsche, a tym bardziej Ferrari czy Lamborghini problemów w nadchodzących latach nie będą mieli. Gorzej będzie się wiodło Kowalskiemu, któremu zakażą wjazdu do centrum miasta jego 25-letnim samochodem z powodu wprowadzenia strefy czystego transportu. Nie najlepsze perspektywy mają europejscy producenci aut popularnych wierzący, że ich auta elektryczne podbiją Europę od Suwałk po Lizbonę. Może się bowiem okazać, że Kowalski zamiast takiego kupi sobie o 5 lat młodsze Audi, a w miejsce europejskiego producenta wejdzie chiński, który lepiej rozumie nie tyle potrzeby, co możliwości Kowalskich. To wersja optymistyczna. Wersja pesymistyczna jest taka, że znowu staniemy się światową potęgą motocyklową. Jak na przełomie lat 60. i 70., kiedy mieliśmy pięć fabryk motocykli, a Polska była drugim krajem na świecie pod względem ich produkcji.

Nie przegap najnowszych artykułów! Obserwuj Wybór Kierowców na FACEBOOKU

1 KOMENTARZ

  1. Nie dajmy się zwariować elektrykom. Niedługo przekonają się,że to nie taki tani interes i nie wpływający na zmiany klimatyczne. Kolejna możliwość zrobienia fortuny na ludzkiej głupocie. Do czego dążą CI manipulatorzy ludzkimi umysłami???

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

NEWSY
Polecane
Wybór redakcji