Zdaniem amerykańskich naukowców w rozgrzanym wnętrzu auta można znacznie szybciej unieszkodliwić koronawirusa niż w mieszkaniu. Poznaj wyniki badań.

O ile pozostawienie dziecka czy psa w rozgrzanym samochodzie jest skrajnie nieodpowiedzialne, o tyle umieszczenie w aucie np. zakupów albo przesyłki może się okazać całkiem dobrym pomysłem. Przynajmniej tak wynika z ostatnich badań naukowców z University of Georgia (USA).

Zdaniem uczonych ciepło jest jednym z czynników neutralizujących koronawirusa. W temperaturze pokojowej (ok. 22 stopni Celsjusza) wirus jest w stanie przetrwać 1 dzień na papierze i kartonie, a na tworzywach sztucznych i stali nierdzewnej pozostaje aktywny nawet przez 3 dni. Podniesienie temperatury do 54 stopni Celsjusza „zabija” koronawirusa w ciągu 20 minut. Przy ok. 65,5 stopniach Celsjusza wirus zostanie unieszkodliwiony w zaledwie 5 minut.

W słoneczny dzień, przy temperaturze otoczenia ok. 21 stopni Celsjusza, wnętrze zaparkowanego samochodu może rozgrzać się nawet do 45 stopni Celsjusza. Przy ok. 26,5 stopniach Celsjusza kabina będzie miała już ponad 50 stopni Celsjusza. Co za tym idzie, pozostawione w aucie przedmioty zostaną szybciej zdezynfekowane niż takie, które odstawiliśmy np. do garażu. Pamiętajmy przy tym o zachowaniu zdrowego rozsądku. Na „kwarantannie” w samochodzie raczej nie zostawiajmy świeżych owoców, nabiału i innych produktów, które pod wpływem temperatury mogą się momentalnie zepsuć.

W ostatnim czasie można zauważyć, że wielu kierowców zostawia w aucie maseczki zawieszone na lusterku prawie jak choinka zapachowa. Opisywane wyniki badań pokazują, że takie zachowanie ma sporo sensu. Wielorazowa maseczka po kilku godzinach w rozgrzanym samochodzie może okazać się równie dobrze odkażona jak po praniu czy prasowaniu.

Zobacz również:

Jak samodzielnie odkazić auto od koronawirusa?

Jak bezpiecznie podróżować w czasie pandemii?

Źródło: Motor1

Oceny czytelników
[Głosów: 1 Średnia: 5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here