Rdza jest największym wrogiem zmotoryzowanych. Mocno skorodowane nadwozie nie pozwoli na zaliczenie badania technicznego, a w przypadku starszych aut naprawa może być nieopłacalna. Korozję można jednak powstrzymać, zawczasu wykonując zabezpieczenie antykorozyjne nadwozia.

Najmniejszym problemem – i to głównie natury estetycznej – jest korozja krawędzi elementów przykręcanych do nadwozia. Nie pogarsza istotnie zabezpieczenia przed skutkami zderzeń, a wymiana drzwi, maski, klapy bagażnika czy przednich błotników jest możliwa do przeprowadzenia we własnym zakresie nawet przez osoby nieposiadające garażu. Znacznie większym problemem jest postępujący proces rdzewienia tylnych błotników, podłogi, progów czy podłużnic. To elementy na stałe przytwierdzone do nadwozia. Ich demontaż wymaga wiercenia i cięcia, a montaż – spawania i lakierowania. Jest to więc zadanie dla blacharza, który za kompleksową usługę może wystawić rachunek opiewający nawet na kilka tysięcy złotych. W efekcie rdzewiejące nadwozie wyklucza z dalszej eksploatacji wiele starszych samochodów.

W jakich autach warto poprawić fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne?

Niektóre auta, głównie azjatyckich marek, jak również Fordy czy Mercedesy (m.in. W203, W210 czy W163) słyną z niewielkiej odporności na korozję. Po kilkunastu latach zniszczenia mogą być znaczne. W przypadku fabrycznie nowych aut rdza pojawia się punktowo i na krawędziach elementów. Przez kilka lat może nie być realnym zagrożeniem dla pojazdu. Zjawisko potrafi jednak przybrać na sile, a nawet niewielkie ogniska rdzy będą obniżały cenę auta przy próbie jego odsprzedaży.

Zła wiadomość jest taka, że idealne dodatkowe zabezpieczenie przed korozją… nie istnieje. Jedynym w pełni skutecznym rozwiązaniem jest ocynkowanie nadwozia na etapie produkcji samochodu. Dobrym przykładem jest Audi 80 B3, które nie rdzewieje, chyba że było naprawiane po wypadku. Dodatkową konserwacją proces rdzewienia nadwozia można jednak znacznie spowolnić, a odświeżając warstwę antykorozyjną – nawet zatrzymać na dłuższy czas.

Jak przygotować samochód nałożenia preparatów antykorozyjnych?

Zabezpieczenie pojazdu przed korozją
Podczas nanoszenia preparatu antykorozyjnego trzeba osłonić przed nim m.in. elementy układu hamulcowego.

Podwozie musi zostać przygotowane do konserwacji. Nałożenie ochronnej warstwy na znajdujące się w zakamarkach błoto czy zanieczyszczenia przyniosłoby więcej szkody niż pożytku – rdza mogłaby trawić nadwozie pod powłoką bitumiczną. Przed konserwacją konieczne jest dokładne umycie podwozia. Trzeba też przyjrzeć się większym ogniskom korozji – albo oczyścić je do gołej blachy i pokryć podkładem reaktywnym, albo usunąć luźną rdzę, a mocno przylegającą do metalu zabezpieczyć neutralizującym korozję podkładem epoksydowym.

Obecnie zainteresowanie tego typu usługami spadło, ale wciąż można znaleźć serwisy specjalizujące się w antykorozyjnym zabezpieczeniu auta. Zabieg można przeprowadzić też samodzielnie. Funkcję mycia podwozia posiada wiele myjni automatycznych, a w większych miastach funkcjonują serwisy samoobsługowe z podnośnikami. Auto można też podnieść na lewarku i zabezpieczyć przed upadkiem np. drewnianym klockiem.

Antykorozyjna konserwacja podwozia

Antykorozyjne zabezpieczenie podwozia
Podwozie zabezpieczone przed korozją powłoką woskowo-bitumiczną.

Zewnętrzne elementy podwozia – podłużnice, podłogę, wnęki i krawędzie błotników, a nawet ramy pomocnicze, wahacze czy belkę tylnego zawieszenia – zabezpiecza się powłoką woskowo-bitumiczną, która ochroni spód auta przed konsekwencjami uderzeń kamieniami spod kół czy drobnymi zarysowaniami (np. o gałęzie). Dokładnie położona warstwa ogranicza także penetrację wody, a zimową porą również kontakt nadwozia z solą. Dodatkowa konserwacja nie jest wieczna. Podczas eksploatacji może dojść do jej uszkodzenia. Co 2-3 lata trzeba sprawdzić, czy zabezpieczenie antykorozyjne nie wymaga uzupełnień. Jego degradacja postępuje szczególnie szybko w autach często jeżdżących po szutrach czy w trudnych warunkach – piasek wysypywany w okresie zimowym na drogi również jest skutecznym materiałem ściernym.

Zabezpieczenie przed korozją profili zamkniętych

Do konserwacji profili zamkniętych służą woski. Są dostępne w formie zestawów (ciśnieniowy pojemnik i zakończona dyszą rurka) do samodzielnej aplikacji. Ochronny wosk prowadza się przez technologiczne otwory w progach lub podłużnicach. Jeżeli nie są widoczne, zwykle odsłania je demontaż plastikowej „galanterii” – np. nakładek na progi. Opuszczający pojemnik preparat antykorozyjny jest płynny, dzięki czemu wnika nawet w zakamarki zamkniętych profili nadwozia. Nie tylko chroni on blachę przed atakiem korozji. Jeżeli rdzawe ogniska już zdążyły się pojawić, istnieje szansa, że odcinając dostęp tlenu  zatrzyma niszczący proces. Podkreślmy jednak, że chodzi o drobne punkty zapalne, a nie poważnie skorodowany próg z perforacjami.

Zabezpieczenie profili zamkniętych nadwozia
Do konserwacji zamkniętych profili nadwozia służą preparaty na bazie wosków, które tuż po aplikacji są płynne. Nakłada się je wprowadzaną przez otwory technologiczne rurką z dyszą rozpylającą.

Do zabezpieczenia lakieru służą woski. Wyjątkowo trwałą warstwę ochronną tworzą tzw. twarde woski. Są dosyć wymagające w aplikacji, więc niektórzy kierowcy rezygnują z nich na rzecz miękkich wosków czy mleczek lub balsamów do karoserii. Z punktu widzenia trwałości lakieru ważne jest szybkie usuwanie ptasich odchodów, plam z żywicy i innych zanieczyszczeń. Jeszcze ważniejsze jest zabezpieczanie rys i odprysków po uderzeniach kamieniami. Warto kontrolować także sytuację pod uszczelkami, nakładkami i listwami. W wielu modelach to właśnie pod nimi rozwija się niszczący proces korozji. Gdy rdza zaczyna być widoczna, naprawa często jest już trudna.

Konserwacja podwozia
Decydując się na samodzielne konserwowanie podwozia, warto pamiętać o osłonięciu przed nakładanym preparatu układu wydechowego. W przeciwnym razie przynajmniej przez kilka dni po nagrzaniu wydechu będzie on wydzielał nieprzyjemny zapach.

Nakładem kilku godzin pracy i z użyciem ogólnodostępnych produktów fabryczne zabezpieczenie antykorozyjne można poprawić nakładem 300-500 zł. W warsztacie rachunek za kompleksową usługę może być dwukrotnie wyższy, ale nie można zapominać, że to równowartość lakierowania 1-2 elementów.

Wykonanie dodatkowego, niefabrycznego zabezpieczenia antykorozyjnego z reguły wiąże się z utratą fabrycznej gwarancji na perforację. Czy jest czego żałować? Gdy pojawiają się poważne problemy z korozją, zwykle nie można już liczyć na oferowaną przez producenta ochronę gwarancyjną. Może okazać się, że auto nie było dostatecznie długo serwisowane w ASO, wykryte uszkodzenia nie zostały naprawione, element był powtórnie lakierowany poza fabryką bądź ASO albo warunki gwarancyjne… nie przewidują naprawy danego elementu. Czy warto dodatkowo zabezpieczać przed korozją nowy samochód każdy musi ocenić sam, najlepiej po dokładnym przestudiowaniu warunków gwarancji na lakier i perforację.

Oceny czytelników
[Głosów: 5 Średnia: 2.2]