Zmiany w przeglądach 2018 - otwierające

W świetle nowych przepisów kierowcy zwlekający ze zrobieniem przeglądu zapłacą za niego dwa razy więcej, ale nie poniosą żadnych innych sankcji. Stacje kontroli pojazdów będą musiały natomiast poddać się szczegółowej kontroli Transportowego Dozoru Technicznego.

Wielu kierowców dotknęła wiadomość o tym, że według nowych przepisów przygotowanych przez rząd będą oni musieli zapłacić za przegląd ok. 50% więcej niż dotychczas. Resort transportu zrezygnował jednak z wprowadzenia tej podwyżki, ale pod warunkiem, że właściciel samochodu przyjedzie na badanie techniczne o czasie. Planowana akceptowalna zwłoka ma wynosić 30 dni, a jeśli kierowca uda się na przegląd po tym terminie, zapłaci za niego 196 zł. Oprócz wyższej kwoty i ewentualnego mandatu do 500 zł nie będzie jednak żadnych dodatkowych sankcji grożących spóźnialskim kierowcom. Początkowo przepisy zakładały przymus wykonania badania technicznego na jednej z 16 stacji kontroli należących do Transportu Nadzoru Technicznego.

Skończą się miejsca – dowód zostaje

Kierowcy, którzy przyjadą do diagnosty 30 dni przed upływem terminu badania technicznego, otrzymają zaliczony przegląd z datą ostatniego dnia, do którego mogli się legalnie poruszać samochodem. Jeśli natomiast w dowodzie rejestracyjnym skończą się miejsca na pieczątki ze stacji diagnostycznej, nowe przepisy dopuszczają dalszą jazdę bez konieczności jego wymiany, pod warunkiem wożenia ze sobą zaświadczenia o pozytywnym wyniku badania technicznego.

Zaświadczenie o przejściu przeglądu
Wraz z wejściem w życie nowych przepisów nie trzeba będzie wymieniać dowodu rejestracyjnego, jeśli skończą się w nim miejsca na pieczątki z przeglądów. Wystarczy ukazanie w razie kontroli zaświadczenia o pozytywnym wyniku przeglądu.

Kontrola stacji diagnostycznych

Zmiany dotyczą też właścicieli placówek zajmujących się wykonywaniem przeglądów. Według założeń nowego projektu ustawy stacje będą kontrolowane przez Transportowy Dozór Techniczny. W jaki sposób? Poprzez wyrywkowe sprawdzanie części pojazdów, mającego na celu potwierdzić, czy diagnosta rzetelnie wykonał badanie techniczne. Placówki będą natomiast odwiedzać tzw. tajemniczy klienci i jeśli wykryją jakieś odchylenia lub błędy, diagnosta otrzyma do 5 tys. zł kary. Planowane jest również umieszczenie kamer wewnątrz budynków. Właściciele stacji będą zobowiązani do przechowywania nagrań i w razie konieczności ukazania ich policji lub ITD. Pomoże to ustalić, w jakim stanie niesprawne teraz auto przeszło badanie techniczne i w razie oszustwa będzie stanowiło dowód na nieuczciwego diagnostę.

Obecne zmiany niewiele pomogły

Od końca zeszłego roku kierowcy płacą za przegląd jeszcze zanim auto wjedzie na ścieżkę diagnostyczną. Miało to na celu wyeliminowanie tzw. turystyki przeglądowej, czyli szukania stacji, na której auto zaliczy badanie techniczne. Jak się okazało, zmiana niewiele pomogła i przeglądu nie przechodzi zaledwie 2% aut (w Niemczech prawie 30%). Nowe przepisy mają wejść w życie 20 maja.

Zapłata za przegląd przed wjazdem
Zgodnie z obowiązującymi przepisami diagnosta pobiera od nas zapłatę za badanie techniczne jeszcze przed rozpoczęciem czynności diagnostycznych.