Burnout Paradise Remastered

Moda na odświeżone wersje gier zatacza coraz szersze kręgi. Tym razem swoją drugą szansę otrzymała popularna przed laty gra Burnout Paradise.

Macie jakieś wspomnienia z grania w Burnout Paradise? Bo ja pamiętam bajecznie kolorowy świat, płomienie buchające z rur wydechowych i oczywiście – spektakularne wypadki. Resztę spowiła gęsta mgła niepamięci. Teraz nadszedł czas na odświeżenie wspomnień – właśnie na rynku pojawiła się odrestaurowana do potrzeb aktualnych konsol wersja Burnouta.

Burnout Paradise Remastered
Nie zabraknie wyścigów hot-roadów.

Oryginalny Burnout Paradise miał premierę w styczniu 2008 roku i sprzedawany był wtedy w wersjach na PC, PlayStation 3 i Xbox 360. Oszałamiał efektami specjalnymi, otwartym terenem i rozbudowanym trybem rozgrywki sieciowej.

Odświeżony Burnout

Wersja Remastered to odświeżona technologicznie gra, przystosowana do potrzeb aktualnych konsol – PlayStation 4 i Xbox One.  Zmiany pojawiły się głównie w grafice – podbito rozdzielczość, poprawiono jakość tekstur i wykorzystano nowoczesne efekty graficzne, poprawiające ogólną jakość obrazu. Nie można powiedzieć, gra wygląda dużo lepiej niż na starszych konsolach, ale jednak pozostawia pewien niedosyt. Zwłaszcza jeżeli porównywać będziemy ją z grami przygotowanymi z myślą o aktualnej generacji konsol. Tutaj zwłaszcza Drive Club, czy chociażby Need for Speed : Payback pokazują, na co stać aktualne konsole. O możliwościach najmocniejszych pecetów nie warto nawet wspominać. Resumując – Burnout Paradise: Remstered pod względem jakości grafiki to duży skok dla tego tytułu, ale nie może się równać z tą z topowych gier konkurencji.

Oldschoolowa zabawa

Sama rozgrywka nie uległa wielkim zmianom. Podobnie jak w oryginale, trafiamy do wielkiego miasta, po którym możemy się swobodnie poruszać. W obecnych czasach zaskakuje brak celu w grze. Najnowszy Need for Speed chociażby, opowiada historię nieudanej kradzieży i późniejszej walki z gangiem. Może i ta fabuła jest płytka i bardziej pasuje do filmów klasy B, ale jednak wszystkie wyścigi i wydarzenia w NFS mają jakieś umiejscowienie w historii. W Burnout Paradise nic takiego nie uświadczymy. Idea jest  taka, że praktycznie na każdym skrzyżowaniu czeka na nas wyścig. Wystarczy nacisnąć jednocześnie gaz i hamulec, by do niego dołączyć. Wygrana pozwala nam kolekcjonować nowe punkty do licencji kierowcy i czasem odblokować nowe samochody. Sam ten pomysł jest tak niewiarygodnie oldschoolowy, że przypomina naprawdę pierwsze gry samochodowe. Czy to źle? W sumie nie, bo gra ma przede wszystkim nas bawić, a Burnout to nie Wiedźmin, gdzie scenariusz ma bardzo duże znaczenie.

Burnout Paradise Remastered
Niby stłuczka parkingowa, ale naprawa będzie słono kosztować.

Jak zostać taksówkarzem w Paradise City

Przejdźmy teraz do istoty opisywanej gry. Przede wszystkim, Burnout to gra typowo zręcznościowa.  Co to oznacza? Nie oczekujmy od niej doznań realizmu prowadzenia samochodu znanego z Project Cars 2 czy Asseto Corsa. Tutaj istotna jest prędkość i używanie dopalaczy. Same wyścigi to nieustająca seria wypadków, wyprzedzeń, płonących rur wydechowych i zakrętów pokonywanych z niewiarygodnymi prędkościami. Czy to źle? Nie! Sprawia to ogromną frajdę i naprawdę z przyjemnością pędzimy po ulicach Paradise City.

Burnout Paradise Remastered
Przepraszam, chyba się zgubiłem. Którędy do mety?

Co do samych wyścigów, to pokazują one, jak bardzo zmieniło się na przestrzeni lat podejście do samych graczy. Zabrzmi to jak z Monty Pytona, ale za naszych czasów „byliśmy tak biedni, że mieszkaliśmy w kałuży i jedliśmy torf”. W aktualnych samochodówkach, przez całą trasę prowadzi nas wirtualna nawigacja, z poprawnej trasy nie pozwalają nam zjechać wirtualne, kolorowe ściany. Burnout pod tym względem wrzuca nas właściwie nie w głęboką wodę, ale prosto do kipiącego wodospadu. Wyobraźcie sobie, że wyścigi prowadzone są przez całe miasto, od punktu A do punktu B. Ale nie ma wyznaczonej trasy, nie ma nawigacji. Lekką podpowiedzią jest tylko kompas, wskazujący metę. Pojawiają się też zdawkowe komunikaty, gdzie powinniśmy skręcić, ale często są nieco mylące. A dróg dotarcia do mety jest z reguły kilka… I do dyspozycji mamy mapę, ale nie jest ona wygodna w użyciu. Mówiąc krótko, żeby zacząć bezproblemowo wygrywać wyścigi, trzeba zostać lokalnym, wirtualnym taksówkarzem, znającym wszystkie miejsca i skróty na pamięć. To naprawdę nie jest łatwe…

Och, jaka piękna katastrofa

Seria Burnout od zawsze oczarowywała graczy niezwykle efektownie odwzorowanymi wypadkami. I tym właśnie zdobywa nasze serca i tym razem. Wszelkie kraksy to technologiczny i graficzny majstersztyk. W momencie uderzenia zwalnia czas, kamery zbliżają się na samochód i widzimy dokładnie gnące się blachy, płomienie, odbijające się pojazdy i  efektowne dachowania. Robi to kolosalne wrażenie. I choć wszystko nie jest do końca realistyczne, ale efekty rodem z Hollywood powodują, że aż chce się podziwiać własne kraksy!

Burnout Paradise Remastered

Burnout Paradise Remastered
Istotą Burnout Paradise są spektakularne wypadki.

Stary, ale przypudrowany

Burnout Paradise Remastered to ciekawa koncepcja odświeżenia wspomnień starszych graczy. Niestety, pewne sprawy chyba należy zostawić za sobą. Granie w przypudrowaną wersję jest przyjemne, ale nie wywołuje wielkich emocji i nie jest takim technicznym zaskoczeniem jak 10 lat temu. Dla nowych graczy, Burnout Paradise Remastered może być jednak zbyt oldschoolowym tytułem i zniechęcić ich nieco archaicznym trybem rozgrywki i odstającą od dzisiejszych standardów grafiką. Na plus trzeba zaliczyć świetną ścieżkę muzyczną.

Nasza ocena: 5/10

Cena: PS4 i XOne – 139 zł.