Volkswagen Touareg

Touareg – najbardziej zaawansowany technicznie model Volkswagena, największy i z ogromnymi ambicjami. Jedyny z gamy tego producenta, który może rywalizować z luksusowymi autami segmentu premium. Teraz czeka go jednak inne zadanie – pokonać góry Atlasu Wysokiego.

Maroko. Liczące 34 mln obywateli państwo w północnej części Afryki, „upchnięte” pomiędzy Ocean Atlantycki, Morze Śródziemne a Saharę. Żądni wypoczynku i wrażeń znajdą tutaj wszystko – wspaniałe plaże, pustynię, a nawet górskie szczyty pokryte śniegiem. Najwyższy z nich leży w Atlasie Wysokim i liczy aż 4167 m n.p.m. Dżabal Tubkal, bo o nim mowa, znajduje się zaledwie 63 km na południe od zamieszkałego przez blisko milion ludzi Marrakeszu. Nam nie będzie dane jednak dotrzeć aż tak wysoko – „wdrapiemy się” na około 2800 m.

Atlas Wysoki
Przez 120 dni w roku Atlas Wysoki jest pokryty śniegiem.

Od hotelu w Marrakeszu do podnóża gór Atlasu Wysokiego dzieli nas jakieś 30 km. Ruszamy w kolumnie jedenastu identycznych Touaregów – wszystkie w złotym kolorze, z 3-litrowymi 286-konnymi turbodieslami pod maską, stałym napędem na cztery koła i pneumatycznym zawieszeniem. Ze względu na charakterystykę naszej około 140-kilometrowej trasy koła każdego z aut zaopatrzono w ogumienie typy A/T, a więc przeznaczone w niezbyt wymagający teren.

Wbrew moim obawom opony zaopatrzone w solidne bloki wcale nie obniżają komfortu jazdy – podczas spokojnego podróżowania praktycznie nie czuć ich wpływu na prowadzenie czy pracę układu kierowniczego. Przy prędkości około 100 km/h w kabinie nadal jest cicho, a Touareg wciąż zapewnia wysoki komfort.

Volkswagen Touareg - opony
Opony typu A/T, a więc w lekki teren nie podnoszą hałasu w kabinie Touarega.

Z rozleniwienia miarową jazdą wyrywa mnie widok wyrastających daleko przede mną gór Atlasu Wysokiego. Wyglądają absolutnie zjawiskowo – w przeciwieństwie do spalonej słońcem ziemi i mijanych co jakiś czas budynków. Zazwyczaj są one niskie, żółte lub pomarańczowe i o mało wyszukanej architekturze. I nie ma się czemu dziwić. W końcu Królestwo Maroka to kraj dość ubogi, w którym PKB na osobę wynosi pięciokrotnie mniej niż w Polsce.

Wraz z kolejnymi kilometrami przybliżającymi nas do gór ruch uliczny staje się coraz mniejszy, a asfaltowa droga – coraz bardziej kręta. Zmienia się też krajobraz. Początkowo zbocza są pokryte zielonymi drzewami i krzewami, które wcześniej, bliżej Marrakeszu były skupione jedynie wokół rzek i strumieni. Widoki zapierają dech w piersiach, a asfaltowa nitka, choć wąska, przeważnie jest w zadziwiająco dobrym stanie.

Volkswagen Touareg
Kręta asfaltowa droga górska jest dość wąska.

Po drodze mijamy pojedyncze domy, a nawet stację narciarską. Daleko od nas, na jednym ze szczytów dostrzegam wyciąg, a gdzieniegdzie zalega śnieg. Patrzę na termometr – na wyświetlaczu widnieje 14 stopni, co oznacza, że od wyjazdu z Marrakeszu temperatura spadła niemal o połowę. A przecież jesteśmy dopiero na 2000 m.

Gdy kończy się asfalt, dostaję polecenie, aby z ustawień samochodu wybrać program Offroad+. Po jego załączeniu prześwit auta rośnie do 25,8 cm, co stanowi wartość o 7 cm większą niż w normalnym ustawieniu. A to już naprawdę dużo. Porównywalnym dysponuje np. Jeep Wrangler w odmianie Rubicon (25,2 cm), a więc model o najlepszych właściwościach terenowych w gamie.

Tryb Offroad wpływa m.in. na charakterystykę układu napędowego i systemów wspomagania.

Krótką przerwę po dotarciu na 2800 m wykorzystujemy na rozprostowanie nóg i szybką sesję zdjęciową. Mimo że jesteśmy praktycznie „pośrodku niczego”, wystarczy dosłownie chwila, abyśmy zostali „zaatakowani” przez lokalnych handlarzy. Oferują nam przede wszystkim różnego rodzaju wisiorki, bransoletki, a nawet „coś” na wzór kamieni szlachetnych. Są przy tym wyjątkowo nachalni i absolutnie nie uznają odpowiedzi odmownej. Ba, jeden zaczyna się ze mną licytować, dosłownie w pół minuty schodząc z pułapu 30 do 3 euro. Niestety, akurat nie mam przy sobie ani euro, ani miejscowych dirhamów. Marokańskiej waluty nie można wywozić z kraju, co na lotnisku skrupulatnie sprawdzają celnicy.

Z ulgą wracam za kierownicę. Wąska szutrowa droga z licznymi kamieniami jest bardzo kręta. Praktycznie nie przekraczamy 30 km/h. Spod aut unoszą się tumany kurzu, który szybko zalega na nadwoziu. Touareg bez problemu pokonuje dość strome podjazdy i pomimo swoich ogromnych rozmiarów dobrze radzi sobie nawet w ciasnych nawrotach. Nie ma w tym jednak żadnego przypadku, ponieważ o jego zwrotność dba tylna oś skrętna, zmniejszająca średnicę zawracania z 12,2 do 11,2 m. Mimo tego kilka razy zmuszani jesteśmy do „brania” nawrotów na dwa razy.

Volkswagen Touareg
Na serpentynach można docenić tylną oś skrętną Touarega.

Niezależnie od krajobrazu za oknem SUV Volkswagena znakomicie izoluje od zewnętrznych niedogodności. Owszem, w trybie Offroad+ zawieszenie staje się wyraźnie sztywniejsze, przez co nierówności są bardziej odczuwalne w kabinie, ale i tak bez problemu można je wytrzymać. 90-litrowy zbiornik paliwa – jedno z dobrodziejstw pakietu Offroad (podobnie jak m.in. osłony podwozia) – gwarantuje ogromną niezależność, dlatego podczas naszej jazdy spoglądanie na stan paliwa mijało się z sensem, a wentylowane fotele z funkcją masażu (notabene bardzo dobrego) nieustannie przypominają o tym, że nowy Touareg potrafi być komfortowy.

Gdy zjeżdżając z gór docieramy do mostu, jadący na czele naszego konwoju przewodnik przez radio informuje o tym, że na jego barierach suszą się ubrania, a wodzie można dostrzec ręcznie piorące rzeczy Marokanki. To znak, żebyśmy jak najmocniej zwolnili, aby nie zakurzyć „efektów” ich pracy. Po chwili docieramy do górskiego miasteczka, gdzie witają nas wychodzące ze szkoły dzieci. Wśród nich panuje ogromne poruszenie – w końcu kolumna jedenastu Touaregów nie jest tu codziennym widokiem. Podobnie jak ich rozdający słodycze pasażerowie.

Volkswagen Touareg
Miejscowy koloryt, czyli pranie rozwieszone na barierkach mostku.

Przed powrotem do Marrakeszu udajemy się na krótki tor offroadowy ustawiony wokół płytkiego strumienia. Touareg bez problemu brodzi w wodzie o głębokości do 58 cm (standardowo: 50 cm), dlatego niezbyt rwący nurt nie stanowi dla niego większego wyzwania. Uważać trzeba tylko na wielkie głazy, które tu i ówdzie wystają ponad wodę.

Volkswagen Touareg
Touareg potrafi brodzić w wodzie o głębokości do 58 cm.

Przy jeździe po zboczu przydaje się wskaźnik przechyłu, natomiast podczas pokonywania rowu – porządne kąty natarcia i zejścia (oba wynoszą po 28 stopni) oraz zmyślna elektronika. Nawet jeśli dwa koła wiszą w powietrzu, to mimo niezależnego zawieszenia i braku reduktora Touareg łagodnie pokonuje przeszkodę – moment obrotowy kierując do tych kół, które mają kontakt z nawierzchnią. Nie mniej imponuje sztywność nadwozia, które w terenie nawet nie „piśnie”. I to pomimo szklanego dachu.

Volkswagen Touareg
Jedno koło wiszące w powietrzu podczas pokonywania przeszkody to dla Touarega nie problem.

Nasza wyprawa trwała prawie 10 godzin. Wszystkie auta mocno zakurzone kierują się w stronę hotelu. Wraz ze zbliżaniem się do Marrakeszu znów na drogach pojawiają się liczne Dacie, SsangYongi i Toyoty oraz niewielkie motocykle. I jeszcze jeden stały element krajobrazu – pilnujący rond i skrzyżowań policjanci.

Touareg sprostał naszej wyprawie bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. Choć to przede wszystkim komfortowy SUV, to jednak z terenowymi aspiracjami – góry Atlasu Wysokiego nie stanowiły dla niego większego wyzwania.

Przynajmniej w tych miejscach, z którymi przyszło nam się zmierzyć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here