Test boostera Yato

Rozwój technologii sprawił, że powerbank może umożliwić uruchomienie auta, w którym brakuje prądu. Testujemy urządzenie rozruchowe YT-83080 firmy Yato.

Niedobory prądu są w stanie unieruchomić najlepszy nawet samochód. Według niemieckiego ADAC blisko połowa przypadków wezwań pomocy drogowej jest związana właśnie z akumulatorem. Kierowcy nie mają w zwyczaju kontrolować stanu naładowania akumulatora, ani okresowo podłączać go do ładowarki czy prostownika. W połączeniu z coraz bardziej rozbudowaną elektroniką, której wiele modułów pozostaje w stanie czuwania nawet po zamknięciu auta zwiększa to prawdopodobieństwo wystąpienia problemów z prądem.

Powerbank Yato

Można się przed nimi chociaż częściowo bronić, kupując powerbank z funkcją rozruchową. Oczywiście takie urządzenie nie uchroni akumulatora przed rozładowaniem, ale istnieje duża szansa, że umożliwi szybkie i samodzielne uruchomienie samochodu bez wzywania assistance, taksówki z kablami rozruchowymi, proszenia o pomoc sąsiada czy zabierania akumulatora do domu w celu jego naładowania.

Na potrzeby testu kupiliśmy powerbank z funkcją rozruchową YT-83080 firmy Yato. Waży 210 g, a do tego ma niewielkie rozmiary, więc z powodzeniem można nosić go w plecaku. Po stronie plusów można wpisać też wykonanie – obudowa jest precyzyjnie spasowana, a biało-czerwona kolorystyka robi dobre wrażenie. Błyszczący plastik nie jest jednak specjalnie praktyczny – by szybko nie pokrył się rysami schowaliśmy powerbank do materiałowego woreczka (niestety nie jest on dołączony do zestawu). Deklarowany przez producenta prąd rozruchowy to 200 A, a szczytowy – 400 A. By móc skorzystać z funkcji rozruchowej, trzeba w obudowę wpiąć grubszy przewód, który jest zakończony klemami. Później pozostaje włączenie powerbanku przyciskiem na obudowie i podjęcie próby rozruchu silnika – powinna trwać maksymalnie dwie sekundy.

Test powerbanku Yato YT-83080 – czy uruchomi silnik?

Booster Yato ma umożliwiać odpalanie silników o pojemności do 2,5 l. Przetestowaliśmy na skrajnie rozładowanym akumulatorze samochodu i motocykla. Niedobory prądu były w nich na tyle duże, że przy próbie rozruchu nie działo się dosłownie nic. Urządzenie rozruchowe bez trudu poradziło sobie z rozruchem jednośladu z silnikiem o pojemności 125 ccm. W przypadku samochodu również zdało egzamin, choć słychać było, że rozrusznik kręci z większym oporem niż zwykle. Silnik nie podjął także pracy po pierwszym zakręceniu rozrusznikiem (realizowanym w pełni automatycznie po przekręceniu kluczyka, więc nie mieliśmy wpływu na czas próby, która trwała dłużej od zalecanych dwóch sekund). Przy drugiej próbie, którą zgodnie z zaleceniami producenta podjęliśmy po odczekaniu 30 sekund, które są niezbędne do schłodzenia boostera i kabli, silnik rozpoczął pracę, a diody na boosterze sygnalizowały, że jest on w połowie rozładowany.

Test urzadzenia rozruchowego Yato

Przy bardzo rozładowanym akumulatorze możemy nie uzyskać więc deklarowanych przez producenta do 20 prób uruchomień silnika. Na dobrą sprawę jest to mało istotne, bo jeżeli po najdalej dwóch czy trzech zakręceniach rozrusznikiem silnik (zwłaszcza wyposażony we wtrysk paliwa) nie podejmuje pracy, problem raczej nie tkwi w braku prądu, a może wynikać jeszcze z czegoś innego (np. nieprawidłowych dawek paliwa czy przytkanych filtrów).

Urządzenie i przewody było też lekko ciepłe – nie na tyle, by parzyć czy rodzić obawy o stan sprzętu. Oczywiście z kolejnym ładowaniem warto poczekać, aż sprzęt ostygnie. Po odpaleniu silnika należy możliwie szybko – najdalej w ciągu 30 sekund – odpiąć powerbank od samochodu.

Prąd jest gromadzony przez litowo-polimerowe ogniwa. Nie wykazują one tzw. efektu pamięciowego, więc mogą być doładowywane w dowolnej chwili. Problemem nie jest także samorozładowanie. Akumulator naładowany na „trzy kreski” (producent zaleca przechowywanie z naładowaniem do 70%) po kilku miesiącach nieużywania sygnalizował taki sam stan naładowania.

Powerbank rozruchowy Yato YT-83080 – dodatkowe funkcje

W zestawie, poza powerbankiem i przewodem rozruchowym, znajduje się kabel do ładowania elektroniki – z jednej strony ma on klasyczną wtyczkę USB, z drugiej jest zakończony wtyczkami lightning (do iPhone), mini USB, micro USB oraz 30-stykową. Żeby rozpocząć ładowanie, wystarczy podpiąć urządzenie do powerbanku i włączyć go przyciskiem na obudowie.

Wyposazenie powerbanka rozruchowego Yato

Do ładowania powerbanka Yato YT-83080 należy używać wyłącznie dołączonej do zestawu ładowarki. To poniekąd minus – wygodniejsza byłaby możliwość ładowania zwykłą ładowarką z wtyczką USB, którą każdy ma w domu pod ręką. Dobrym pomysłem jest natomiast dołączenie do zestawu ładowarki zasilanej z samochodowego gniazda 12V. Jeżeli mamy „niepewny” już akumulator, wystarczy podłączyć booster do ładowania, a do zakończenia jazdy uzupełni ono sporo energii (pełne naładowanie jest kwestią 2 godzin). Sama ładowarka 12V dosyć dobrze „siedzi” w gnieździe zapalniczki, więc nie ma mowy o przypadkowym wypięciu.

Ponowne wciśnięcie przycisku włącznika aktywuje latarkę, a dokładniej wbudowaną w obudowę diodę. Nie zapewnia ogromu światła, jednak w zupełności wystarcza, by oświetlić sobie obszar pracy np. przy akumulatorze. Ponownym wciśnięciem wywołuje się pulsowanie diody, a jeszcze kolejnym – nadawanie kodem Morse’a sygnału SOS.

Kieszonkowy booster Yato YT-83080 – czy warto kupić?

Czy warto kupic powerbank Yato

Obecnie za Yato YT-83080 trzeba zapłacić ok. 190-230 zł w zależności od punktu, w którym je kupimy. To sporo jak na powerbank (najtańsze urządzenia można kupić za kilkanaście złotych), ale nie można zapominać, że wezwanie taksówki z przewodami rozruchowymi czy dużym boosterem również kosztuje. Niektórzy kierowcy inwestują w assistance. Skoro połowa przypadków wezwań pomocy (przynajmniej wg ADAC) jest związania z akumulatorem, może warto też rozważyć zakup właśnie boostera zamiast kupowania assistance? Zaletą testowanego urządzenia jest wszechstronność – chociaż niewielki, jest w stanie wspomóc rozruch silnika jednośladu czy samochodu. Nie można też zapominać, że testowany powerbank ma pojemność 7500 mAh, więc bez podłączania do prądu umożliwia wielokrotne naładowanie drobnej elektroniki. Skorzystaliśmy z tego chociażby podczas zimowej wycieczki w góry – kiedy poddane działaniu niskiej temperatury smartfony zaczęły się wyłączać i żądać podłączenia do prądu, by w ogóle się uruchomić, powerbank nie cierpiał na niedobory prądu i bez trudu przywracał smartfony do życia (mimo że pracował poniżej zalecanej przez producenta temperatury przechowywania). Gdyby nie on, moglibyśmy z nich skorzystać dopiero po podłączeniu do ładowarki w schronisku. Producent określa żywotność urządzenia na 500 cykli pełnego naładowania i rozładowania.

Test powerbanku Yato YT-83080

3 KOMENTARZE

  1. Ciekawy produkt, w sumie kupiłem Ecoflow delta 2 na podróże samochodem gdybym potrzebował coś podładować itd, ale taki powerbank do kompletu też się przyda – na drodze nigdy nic nie wiadomo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj