mazda cx-3 test losia

Zaliczenie próby symulującej nagłą zmianę pasa ruchu – tzw. testu łosia – nie powinno być dzisiaj poważnym wyzwaniem. W niektórych przypadkach ten egzamin wciąż okazuje się wyzwaniem. Prezentujemy najnowsze wyniki testów łosia. Nie brakuje zaskoczeń: Fordy dorównują Porsche 911.

Test łosia symuluje bardzo niebezpieczną sytuację na drodze – manewr omijania nagle pojawiającej się przeszkody, np. wbiegającego na drogę pieszego czy samochodu wyjeżdżającego z bocznej ulicy. Skąd wzięła się nazwa „test łosia”? W Skandynawii te duże zwierzęta stwarzają poważne zagrożenie. Nie uciekają na widok nadjeżdżającego auta, a zderzenie z nimi może skończyć się tragicznie. Niezwykle ważny jest zatem sposób, w jaki samochód zachowuje się podczas gwałtownego omijania przeszkody. Próby odwzorowujące taki manewr wykonywane są w Szwecji od lat 70. Prawdziwą sławę zyskały w roku 1997 – właśnie wtedy, podczas próby przeprowadzonej przez dziennikarzy magazynu „Teknikens Värld”, przewrócił się Mercedes klasy A, a o teście łosia usłyszała cała Europa.

Tak niebezpieczne zachowanie auta zmusiło Mercedesa do wprowadzenia zmian – standardowym wyposażeniem najmniejszego modelu stał się system ESP, przejęty wprost z luksusowej klasy S (seria 140), która otrzymała go w 1995 r. Dziś stanowi on już obowiązkowy element każdego nowego samochodu sprzedawanego w Europie.

(Nie)stabilny tor jazdy

Problem powinien być rozwiązany, jednak przypadków równie niebezpiecznie zachowujących się aut ciągle nie brakuje. Podczas testu łosia dochodzi do zmiany rozkładu obciążenia – w typowej próbie samochód najpierw gwałtownie skręca w lewo (symulacja „ucieczki” przed zderzeniem), a chwilę potem w prawo, gdy kierowca próbuje wrócić na pierwotny tor jazdy (aby uniknąć zderzenia czołowego). Newralgicznym momentem jest właśnie ta druga zmiana kierunku. To na tym etapie przewrócił się kiedyś Mercedes, a i obecnie wiele aut ma poważne problemy z utrzymaniem wszystkich kół na nawierzchni lub zmieszczeniem się między pachołkami wyznaczającymi tor jazdy.

Wysoka masa, wysokie ryzyko

Okazuje się, że w wielu przypadkach winna jest niewłaściwe zestrojenie układu ESP, najczęściej zbyt słabe. Zwłaszcza w przypadku aut o większej masie. Bardzo istotne, by nie przeładowywać samochodu ponad dopuszczalną masę całkowitą. Właśnie „nadwaga” była przyczyną poważnych problemów, jakie kilka lat temu miały m.in. Jeep Grand Cherokee oraz hybrydowa odmiana Mercedesa klasy C. W grupie „zagrożonych” aut znajduje się też wiele SUV-ów – wysokie nadwozia zwiększa ryzyko wywrotki, utrudniają także optymalne skalibrowanie układu ESP. Ale szczególną uwagę podczas gwałtownych manewrów muszą wykazać kierowcy aut, w których takiego elektronicznego pomocnika w ogóle nie ma.

70 km/h – tyle wynosi minimalna prędkość, przy której auto powinno bezpiecznie „zaliczyć” test łosia

Jak przebiega test łosia

Samochód ma za zadanie przejechać tor wyznaczony pachołkami (schemat rozstawienia z przykładowymi odległościami poniżej; szerokość bramki zależy od szerokości auta). Badana jest maksymalna prędkość, z jaką da się pokonać taki odcinek bez opuszczania toru jazdy. Samochody są obciążone do dopuszczalnej masy całkowitej (komplet pasażerów plus balast w bagażniku), ciśnienie w kołach odpowiada zaleceniom producenta. System ESP jest włączony.

test łosia schemat próby

Najlepsi i najgorsi

Poniżej prezentujemy wyniki, jakie w teście łosia odnotowały wybrane, aktualnie produkowane modele samochodów. Pochodzą one z redakcji szwedzkiego magazynu „Teknikens Värld” (pełna lista: kliknij) oraz hiszpańskiego serwisu km77.com. Podana prędkość dotyczy prób, w czasie których samochody przejechały wyznaczony tor jazdy bez strącania pachołków.

W ramach ciekawostki dodaliśmy też wyniki kilku innych modeli aut – w tym dotychczasowy numer 1 we wszystkich testach łosia, czyli Citroena Xantię Activa V6 z 1999 r., która bez strącenia pachołków osiągnęła prędkość 85 km/h.

Nie bez znaczenia jest styl, w jakim poszczególne modele pokonywały test łosia. Jedne zaliczyły go śpiewająco i były wstanie przejechać tor nawet z wyższą prędkością, strącając np. jeden pachołek, z innymi trzeba było się mocno „siłować”, a kierowca nie czuł się zbyt pewnie. W tej pierwszej grupie na wyróżnienie zasługują m.in. Fordy Fiesta i Focus oraz… Honda Jazz, która w teście łosia uzyskała prędkość 80 km/h, ale przy 85 km/h ledwie musnęła pachołek:

Szczegółowe komentarze zawarte są w napisach do filmów ilustrujących poszczególne próby (wystarczy kliknąć na nazwę samochodu, włączyć napisy do filmu i w Ustawieniach wybrać tłumaczenie na język polski).

Modele, które w teście łosia miały duże problemy

PORSCHE MACAN (2015 R.)
Układ ESP blokuje lewe przednie koło, co sprawia, że samochód przez chwilę nie może wrócić na pierwotny tor jazdy. Ta interwencja ma – zdaniem producenta – zapobiegać ryzyku dachowania.

MERCEDES C 350 E (2015 R.)
Samochód wpadł w poślizgi zarówno przy pierwszym skręcie, jak i przy powrocie na pierwotny tor jazdy. Układ ESP nie poradził sobie z dodatkową masą akumulatorów hybrydowej wersji.

JEEP GRAND CHEROKEE (2012 R.)
Rzeczywista masa własna była większa od deklarowanej w dokumentach, po obciążeniu auta samochód stał się zbyt ciężki. W efekcie zachowywał się niestabilnie, dochodziło do niszczenia opon.

TOYOTA HILUX (2007/2016 R.)
Już przy prędkości 57 km/h egzemplarz wyposażony w 16-calowe obręcze, bez układu ESP, „stanął” na dwóch kołach. Producent zdecydował o zmianie rozmiaru stosowanych kół. Podobna sytuacja wystąpiła z aktualną generacją modelu – Toyota znów dokonała stosownych poprawek.

CITROEN NEMO (2010 R.)
Egzemplarz bez systemu ESP zakończył próbę wykonaną przy prędkości 80 km/h dachowaniem. Bliźniacze auta wyposażone w układ stabilizacji zachowały się bardziej stabilnie.

HYUNDAI i30 (2014 R.)
Podczas nagłej zmiany kierunku ruchu, w środku testu łosia, przestało działać wspomaganie kierownicy. Producent w związku z tym incydentem przeprowadził akcję serwisową.

KIA CEE’D SW (2015 R.)
Samochód był wyposażony w układ ESP, ale jego interwencje były praktycznie nieodczuwalne. W efekcie samochód bardzo mocno się ślizgał i próbę zaliczył dopiero przy prędkości 64 km/h.

Wyniki testu łosia – PODSUMOWANIE

Na pozór rozbieżności w prędkości przejazdu testu łosia nie są za duże, jednak nawet różnica pojedynczych km/h w olbrzymi sposób wpływa na stabilność auta podczas gwałtownych manewrach. Trzeba też pamiętać, że najbardziej niebezpiecznym momentem przy omijaniu przeszkody nie jest pierwszy skręt, lecz dopiero ten drugi, podczas którego chcemy wrócić na swój pas jezdni. W awaryjnych sytuacjach trzeba się przygotować na konieczność wykonania nagłej kontry – warto taki manewr przećwiczyć w kontrolowanych warunkach.

Oceny czytelników
[Głosów: 8 Średnia: 5]

3 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here