Test transmitera Bluetooth

Jeżeli Twoje auto nie ma gniazda USB czy Bluetooth, możesz uzupełnić oba braki za niecałe… 20 złotych. I to z całkiem dobrym skutkiem! Testujemy tani transmiter Kebidumei z AliExpress.

Ostatnie lata upłynęły pod znakiem skokowego rozwoju pokładowej elektroniki. Przez 5 lat zmieniło się więcej niż od momentu zaprezentowania… płyty kompaktowej. Niegdyś dostępne za dopłatą gniazda USB czy interfejsy Bluetooth stają się standardem nawet w tanich modelach.

Tani sposób na Bluetooth i USB w starszym aucie

Kto ma starsze auto bez tych dodatków, nie musi wymieniać samochodu, ani nawet planować rozbudowy pokładowego systemu audio. Sprzymierzeńcem okazuje się… nowoczesna, a do tego coraz tańsza elektronika. A dokładnie mówiąc – wpinany w gniazdo zapalniczki radiowy transmiter z Bluetooth oraz dwoma gniazdami USB.

Test transmitera Bluetooth z ladowarka USB
Plastik jest błyszczący, więc dość szybko pokryje się siecią drobnych, szpecących zarysowań. Transmiter obsługuje napięcia 12 V i 24 V, więc może być z powodzeniem używany także w ciężarówkach.

W ogłoszeniu w serwisie Aliexpress sprzęt był opatrzony logo Kebidumei, ale obok pojawiały się też propozycje transmiterów Kebidu. Na etapie składania zamówienia można zdecydować się na urządzenie w kolorze czarnym lub ze srebrną górną częścią. Nie wpływa to na cenę.

Za transmiter zapłaciliśmy 12,19 zł. Doszły do tego koszty wysyłki w wysokości 7,48 zł. Paczka z Chin dotarła w ciągu 14 dni. Tradycyjnie, jak inne tanie przedmioty kupowane na Aliexpress, także ten został dostarczony bez opakowania, a jedynie w folii ochronnej. Zabrakło też instrukcji – nie tylko w języku polskim, ale jakiejkolwiek (nawet w postaci kodu QR do pobrania pliku z sieci). Wszystkie funkcje urządzenia trzeba więc poznawać metodą prób i błędów.

Całość w miarę solidnie zmontowano i spasowano, ale błyszczące tworzywo użyte do wykonania transmitera okazało się podatne na szybkie powstawanie zarysowań. Przyciski stawiają wystarczający opór, by sygnalizować, że są wciskane oraz przeciwdziałać przypadkowemu naciskaniu.

Test transmitera
Przyciski na obudowie służą do przełączania utworów, odbierania połączeń oraz zmiany częstotliwości transmisji dźwięku do radia.

Sprzęt, jak twierdzi producent, został wyposażony Bluetooth 4.2 z EDR, czyli funkcją rozszerzająca szybkość transmisji. Sparowanie przekaźnika z telefonem nie nastręcza trudności. Później urządzenie jest wykrywane bezpośrednio po włączeniu i szybko samoczynnie nawiązuje połączenie.

Urządzenie nawiązuje połączenie z radiem samochodowym za pośrednictwem fal FM. Informacja o aktualnie włączonej częstotliwości znajduje się na obudowie. Po dłuższym naciśnięciu przycisku można wybrać dowolną w zakresie 87,5-107,0 MHz, zmieniając ją co 100 kHz.

Test transmitera Bluetooth z ladowarka
Transmiter sam w sobie jest spory, a jeżeli wepniemy do niego pamięć USB, zestaw osiąga spore rozmiary – mogą uniemożliwić zamknięcie osłony popielniczki czy schowka.

Transmiter jest w stanie przekazać do samochodowego radia za pośrednictwem fal radiowych dowolne informacje głosowe, które są wysyłane do niego przez Bluetooth – od muzyki, poprzez rozmowę telefoniczną, na wskazówkach nawigacji kończąc. Istnieje też możliwość odtwarzania plików audio z pamięci USB. Transmiter rozpoznaje i odtwarza pliki w formatach .mp3, .wma, .wav, .ape czy .flac. Maksymalna obsługiwana pojemność dysku USB to 32 GB.

Tani radiowy transmiter Bluetooth – jakość dźwięku

Jakość streamingu, biorąc pod uwagę, że w grę może wchodzić przesył do transmitera za pośrednictwem Bluetooth oraz późniejszy przesył falami radiowymi, nie rozczarowuje. Nie jest to oczywiście poziom płyty czy gniazda Jack (wprawne ucho dostrzeże ubytki wysokich tonów), ale zaryzykujemy stwierdzenie, że w przeciętnym samochodzie z fabrycznym zestawem audio tak odtwarzane pliki będą brzmiały nie gorzej niż muzyka odbierana z radia. Co ważne, nawet przy domyślnie ustawionej częstotliwości transmisji dźwięku do radia nie występowały żadne interferencje z lokalnymi rozgłośniami – dźwięk nie nakładał się, ani nie zanikał. Zastrzeżeń nie mieliśmy również do prędkości ładowania prądem 2,1/1 A za pośrednictwem gniazda USB. Mimo są dwa, to prąd podaje tylko jedno. Drugie służy wyłącznie do odtwarzania plików audio.

Test transmitera Bluetooth
Prosty wyświetlacz może informować o aktualnym poziomie głośności muzyki wysyłanej przez transmiter do radia czy ustawionej częstotliwości radiowej, za pomocą której urządzenie komunikuje się z radiem.

Urządzenie ma też kilka minusów. Jednym z nich jest sposób osadzenia w gnieździe zapalniczki. Wciśnięcie do niego transmitera nie nastręcza trudności, jednak wystarczy również przypadkowe potrącenie urządzenia, by zaczęło się ono wysuwać z gniazda 12V. Plusem też nie są jego rozmiary – na tyle duże, że np. mogą uniemożliwiać zamknięcie pokrywy pod którą znajduje się gniazdo.

Odtwarzanie plików z pamięci USB nie uruchamia się natychmiastowo, a z lekkim opóźnieniem. Brak wyświetlacza sprawia, że do sprawnego przełączania się między utworami konieczna jest chociażby orientacyjna znajomość ich kolejności. Domyślny poziom głośności został ustawiony na połowę stanu maksymalnego. W naszej ocenie lepiej zdaje egzamin ustawienie maksymalnej głośności w transmiterze i regulowania natężenia dźwięku pokrętłem radia. Niestety po każdym wyłączeniu urządzenia natężenie dźwięku wraca do poziomu domyślnego.

Test taniego transmitera Bluetooth – podsumowanie

Sprzęt, choć nie jest idealny, zdaje egzamin, a relację ceny do jakości uznajemy na korzystną. Transmiter nie jest idealny, ale za niecałe 20 zł otrzymaliśmy zarówno dwa gniazda do ładowania USB, jak i dodatkowe funkcjonalności, które mogą przydać się użytkownikom starszych pojazdów.

Test transmiter_bluetooth_kebidumei

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj