W Wielkiej Brytanii jest warsztat, który zajmuje się sprzedażą nowych i używanych części do włoskich supersamochodów. Dowiedz się więcej na temat tego wyjątkowego miejsca.

Widok hali pełnej rozbitych i rozmontowanych Ferrari może zasmucić nie jednego miłośnika motoryzacji. Jednak w tym miejscu włoskie auta nie zostają beznamiętnie przerobione na surowce wtórne, lecz dostają drugie życie. Co prawda nikt ich nie remontuje, ale pochodzące z nich części są wykorzystywane do odbudowy innych egzemplarzy.

Eurospares to brytyjska firma znajdująca się w Halstead (hrabstwo Essex) i specjalizująca się w sprzedaży nowych oraz używanych części do Ferrari, Lamborghini, Maserati, a także Porsche. Historię tego warsztatu przybliżył nam dziennikarz tygodnika Autocar John Evans, który przeprowadził wywiad z Jamesem Pumo, właścicielem Eurospares.

Firma została założona w 1985 r. przez ojca obecnego właściciela. „Mój tata był fryzjerem” – wspominał James Pumo. „Miał kilka salonów w Manchesterze i jeździł do Włoch, żeby kupić nowe suszarki do włosów. Pewnego dnia dealer Ferrari zapytał go, czy przy okazji następnej podróży może kupić w fabryce kilka części. Tata szybko zdał sobie sprawę, że dzięki swoim włoskim kontaktom mógłby założyć firmę dostarczającą części do Ferrari i Lamborghini, i tak właśnie się to zaczęło.”

W ofercie Eurospares można znaleźć nowe części także do klasycznych modeli.

W ciągu ostatnich 10 lat do Eurospares trafiły setki Ferrari i zaledwie ok. 15 Lamborghini. W większości są to auta, których naprawa jest nieopłacalna – są mocno rozbite lub po powodzi. Oprócz tego, Pumo korzysta z dawnych kontaktów i sprowadza dla swoich klientów także nowe części, prosto od producentów. „Jeśli jakaś część nie jest już dostępna, ale nadal jest na nią zapotrzebowanie, no to trzeba coś z tym zrobić” – powiedział właściciel. „Dla przykładu, aktualnie mamy problem z kierownicami do Ferrari F40, więc skontaktowałem się z Momo i mówię: Zróbcie dla nas 100 sztuk.”

Eurospares zajmuje obecnie aż 7 hal magazynowych. Między regałami znajdziemy takie podzespoły, jak np. trzy silniki z Ferrari Testarossa (warte po ok. 14 000 funtów/72 500 zł każdy) czy jednostkę napędową z modelu F40 (wartą ok. 114 000 funtów/600 000 zł). W tym biznesie ważne jest, aby znać cenę nawet najdrobniejszej części. Nawet niepozorny „drobiazg” może kosztować ponad 1000 funtów – w końcu mówimy o włoskich supersamochodach. James Pumo podkreślił jednak, że Eurospares zazwyczaj sprzedaje części za połowę ceny nowych elementów.

Regał z zabawkami dla dużych chłopców.

Właściciel firmy na co dzień jeździ Ferrari F12 Berlinetta, ale do swojej pracy stara się podchodzić bez sentymentów. „Widziałem zbyt wielu ludzi, których remont samochodu doprowadził do szaleństwa” – powiedział. „Pewien starszy gość poświęcił trzy lata na odbudowę Ferrari 308. Źle podłączył alternator i kiedy odpalił silnik, auto stanęło w płomieniach. Gdy zadzwonił do mnie, żebym to od niego zabrał, był już na skraju załamania nerwowego.”

James Pumo przyznał się jednak, że z perspektywy czasu żałuje kilku samochodów. W 2002 r. kupił w Kornwalii Maserati Ghibli SS za 10 tysięcy funtów i sprzedał na części. Podobny los spotkał Lamborghini Countach 5000 QV, które nabył rok później. Wówczas te auta były stosunkowo mało warte, dopiero później ich ceny znacznie wzrosły. W styczniu 2020 r. Maserati Ghibli SS zostało sprzedane na aukcji RM Sotheby’s za ponad 300 tysięcy dolarów, natomiast za Lamborghini Countach klienci są gotowi zapłacić 300-400 tysięcy dolarów. „Dziś te dwa samochody mogłyby zapewnić mi spokojną emeryturę” – podsumował właściciel Eurospares.

Źródło: Autocar

Oceny czytelników
[Głosów: 3 Średnia: 5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here