Samochody powypadkowe - otwierające

Nawet niewielkie wgniecenie na karoserii samochodu potrafi znacznie obniżyć jego cenę. Jeśli uszkodzenie jest powierzchowne i kolizja nie wpłynęła na elementy nośne lub zespół napędowy, naprawiając samochód powypadkowy zaoszczędzimy trochę pieniędzy.

Kierowcy zwykle unikają jak ognia samochodów z powypadkową przeszłością, nawet jeśli auto brało udział wyłącznie w parkingowej stłuczce lub innym niegroźnym zdarzeniu. Wizja kolizji i uszkodzenia wielu elementów sprawia, że do takiego samochodu nigdy nie podejdą ze stuprocentowym zaufaniem. Tymczasem nie brakuje amatorów polowania na uszkodzone, tanie auta. Liczą, że kupując zniszczone auto i nieco inwestując w naprawy, ostatecznie nabędą sprawny samochód za niższą cenę od rynkowej. Ten scenariusz faktycznie może się spełnić, pod warunkiem że wypatrzymy okazję z względnie niewielkimi defektami, a wystawioną za znacznie mniej niż bezwypadkowe egzemplarze. To, niestety, wymaga czasu i cierpliwości.

Oględziny przede wszystkim

Przede wszystkim trudno ocenić poziom uszkodzeń po samych zdjęciach w ogłoszeniu. Sprzedający sprytnie ukrywają istotne uszkodzenia auta, ukrywając je w cieniu, przykrywając folią lub montując elementy z innych samochodów. Ogłoszenia najczęściej dotyczą powypadkowych aut sprowadzonych. Auta z Polski pochodzą przeważnie od osób preferujących jazdę bezwypadkowym pojazdem lub są „efektem” rozliczenia szkody całkowitej. Warto pamiętać, że jeśli ktoś ma korzystne warunki ubezpieczenia, terminem szkody całkowitej określa się nawet stłuczony reflektor, połamany zderzak i inne drobne defekty. Dlatego nie należy się bać tego określenia i mimo wszystko dokładnie obejrzeć interesujący nas samochód, niezależnie jak jest opisywany.

Okazja życia lub złom bez przyszłości

Poniżej podajemy przykładowe oferty kupna powypadkowego auta. Niektóre z nich są prawdziwymi okazjami i szansą na tańszy zakup względnie nowego samochodu, ale w przypadku poważnego naruszenia elementów konstrukcyjnych naprawa jest nieopłacalna i nie da efektu zbliżonego do fabrycznego. Przy okazji podpowiadamy, co dyskwalifikuje dany samochód, a co można tanim kosztem naprawić. Oferty podzieliliśmy na okazje, warunkowo godne zainteresowania i złomy, w które lepiej nie inwestować.

 Okazja nr 1 

Cena zakupu auta: 40 000 zł
Szacunkowy koszt naprawy: 20 000 zł
Wartość rynkowa samochodu: 75 000 zł

Prezentowane poniżej Audi TT może wygląda na poważnie zniszczone, ale w rzeczywistości ucierpiały w nim tylko elementy blacharskie nadwozia. Mechanika działa bez zarzutu, nie wystrzeliły poduszki powietrzne, nie doszło do odkształceń nadwozia i straty geometrii, a co najważniejsze – samochód jeździ o własnych siłach. Uszkodzone części (przedni błotnik, reflektor, drzwi, zderzaki) bez problemu się wymieni, gorzej z tylnym błotnikiem, który wymaga wycięcia i wstawienia nowego. Doprowadzając Audi do porządku, zaoszczędzimy ok. 15 tys. zł.

 Okazja nr 2 

W Skodzie Rapid uszkodzenia są jeszcze mniejsze. Doszło do powierzchownych zarysowań i wgniecenia na błotniku, ale mechanika i poduszki powietrzne pozostały nietknięte. Tylnego błotnika nie da się odkręcić: pozostaje albo klepanie i szpachlowanie, albo wymiana. Polega ona na wyprostowaniu i wycięciu go w miejscach fabrycznego łączenia, a następnie wspawaniu nowego elementu. Miejsca spawów wyrównuje się, cynuje, nakłada szpachlę i ostatecznie szlifuje. Koszty nieco wzrosną, jeśli samochód „dostanie” w błotnik z wlewem paliwa. Sporo pieniędzy trzeba przeznaczyć na ewentualny remont zawieszenia, zwłaszcza gdy z tyłu zastosowano skomplikowaną konstrukcję, np. wielowahaczową lub skrętną.

 Okazja nr 3 i 4 

W pierwszej sytuacji samochód został uderzony tylko w jeden element – drzwi. W konsekwencji ucierpiał także próg, ale tylko nieznacznie. Drzwi swobodnie otwierają się i zamykają. Wystarczy poszukać tego elementu w kolorze, założyć i jeździć. Próg można wyprostować albo wyciąć wgięty fragment i wspawać reperaturkę. Naprawa Octavii z drugiej sytuacji ograniczy się do wymiany łatwych w montażu elementów i większość osób wykona ją samodzielnie.

 Wart zainteresowania nr 1 

Mercedes ze zdjęcia „dostał” w przód. Efektem jest połamany zderzak, uszkodzony grill i maska. Niestety, wystrzeliły też poduszki powietrzne, a tym samym zniszczona została deska rozdzielcza i dwa napinacze pasów. Znalezienie nowej deski nie jest trudne, ale kosztowne (ok. 2000 zł z poduszkami i napinaczami). Z używanymi, sprawnymi poduszkami jest podobnie, ale przepisy nie pozwalają na ich ponowny montaż. Mowa o Ustawie Prawo o Ruchu Drogowym, art. 66. Według niej zabrania się „stosowania w pojeździe przedmiotów wyposażenia i części wymontowanych z pojazdów, których ponowne użycie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego lub negatywnie wpływa na środowisko”. Należą do nich właśnie poduszki i jednostki ich kontroli elektronicznej. Sprzedaż poduszek jest natomiast legalna

 Wart zainteresowania nr 2 

W tym przypadku coś spadło na samochód i uszkodziło jego dach. Naprawa jest oczywiście możliwa albo przez wymianę całego dachu, albo poprzez jego klepanie i szpachlowanie. Nie obeszło się bez wystrzelenia poduszek wewnętrznych i zewnętrznych, chroniących pieszych. Wielu sprzedających nie podejmuje się naprawy i maskuje problem, oszukując komputer centralny. Powodem jest zbyt wysoka cena zewnętrznych poduszek i ich ograniczona dostępność.

 Złom nr 1 

Cena zakupu auta: 30 000 zł
Szacunkowy koszt remontu: 60 000 zł
Wartość rynkowa samochodu: 80 000 zł

Na poniższym zdjęciu widzimy niespełna rocznego SUV-a, w którym „oberwało” właściwie wszystko: od elementów blacharskich, po strukturę nośną (słupki, dach, podłoga), układ napędowy i wystrzelone poduszki. Samochód otrzymał uderzenie w przód i istnieje prawdopodobieństwo, że jego nadwozie całkowicie straciło geometrię: sugeruje to wygięty dach oraz wykrzywione przednie i tylne zawieszenie. Nie oznacza to, że samochodu nie da się naprawić. W tak ekstremalnych przypadkach wykorzystuje się fragmenty nadwozi z innych aut, jednak opłacalność tego procederu nie ma zbytniego uzasadnienia. Wydatki przekroczą wartość rynkową pojazdu.

Tak zniszczonego samochodu nie opłaca się naprawiać.
Tak zniszczonego samochodu nie opłaca się naprawiać.

 Złom nr 2 

Jeśli uderzenie nastąpiło w bok samochodu, prawdopodobnie zdeformowała się ściana grodziowa (oddzielająca silnik od kabiny), słupki, dach i podłoga auta. Oczywiście wszystko da się naprawić, jednak nie ma to sensu w przypadku tak starego i niewiele wartego pojazdu jak Renault Laguna II.

Uderzenie z boku zwykle dyskwalifikuje samochód z dalszej eksploatacji.
Uderzenie z boku zwykle dyskwalifikuje samochód z dalszej eksploatacji.

Podsumowanie

Chcąc kupić powypadkowy samochód należy zwrócić uwagę na poziom i skalę jego uszkodzeń, rozeznać się w cenach potrzebnych elementów i wstępnie skalkulować, czy to wszystko będzie się opłacać. Najlepiej, jeśli auto wymaga wymiany wyłącznie odkręcanych elementów, z którymi poradzi sobie niemal każdy. Z rezerwą trzeba podchodzić do aut z wystrzelonymi poduszkami powietrznymi.

Oceny czytelników
[Głosów: 1 Średnia: 5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here