Miniony tydzień zdecydowanie „nie sypnął” nowościami. Światło dzienne ujrzała przede wszystkim sportowa wersja Mercedesa klasy A Limuzyna. Kolejne auta, czyli Ferrari P80/C i rosyjski Aurus Arsenal, to modele jeszcze bardziej niszowe.

Śmiało można powiedzieć, że w kończącym się tygodniu mieliśmy do czynienia z inwazją mocy. Najsłabsza z prezentowanych nowości, czyli Mercedes-AMG A 35 Limuzyna, dysponuje zastępem 306 KM. Kolejny pod tym względem jest rosyjski minivan ze swoim 598-konnym napędem hybrydowym, natomiast na szczycie znalazło się Ferrari, do którego napędu służy 3,9-litrowe, podwójnie doładowane V8. Choć Włosi nie podali szczegółów technicznych, w najnowszym F8 Tributo rozwija ono 720 KM.

Co więcej wiemy o bohaterach minionego tygodnia? O tym poniżej.

Mercedes-AMG A 35 Limuzyna

O tym samochodzie śmiało można powiedzieć „Junior AMG”. To druga po hatchbacku mocna odmiana aktualnego wcielenia klasy A. I tu między przednimi kołami pracuje 2-litrowy, turbodoładowany silnik benzynowy o mocy 306 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 400 Nm. Jednostka napędowa współpracuje z 7-biegową przekładnię dwusprzęgłową, z której moment obrotowy trafia do obu osi (za pomocą sprzęgła wielopłytkowego). A 35 do 100 km/h przyspiesza w czasie 4,7 s (identycznym jak hatchback) i osiąga ograniczoną elektronicznie prędkość maksymalną 250 km/h.

Oczywiście nowe auto otrzymało specjalny zestaw zewnętrznych dodatków, w którego skład wchodzą m.in. bardziej agresywnie stylizowane zderzaki – tylny z dyfuzorem i dwiema końcówkami wydechu, nakładki progowe oraz 18-calowe obręcze aluminiowe (opcjonalnie: 19-calowe). Typowe dla wersji sportowych zmiany przeszła również kabina, w której oprócz nowej kierownicy m.in. z łopatkami do zmiany biegów i pokrętłami zmiany ustawień samochodu na pierwszy plan wysuwają się kontrastujące czerwone przeszycia.

Kierowca może skorzystać z 4 podstawowych trybów jazdy: Slippery, Comfort, Sport i Sport+ oraz z konfigurowalnego Individual. W tym ostatnim kierowca osobno wpływa się m.in. na działanie silnika, układu kierowniczego, przekładni czy też opcjonalnego zawieszenia adaptacyjnego.

Publiczna premiera auta nastąpi na salonie samochodowym w Nowym Jorku (17-28 kwietnia 2019 roku).

Ferrari P80/C

Pikanterii temu autu dodaje nie tylko fakt, że to wyjątkowy, torowy model Ferrari, ale przede wszystkim to, że Włosi nad jego opracowaniem spędzili niemal 4 lata – najwięcej spośród wszystkich modeli, jakie stworzyli. Celem był stworzenia niezwykle skutecznego samochodu wyścigowego, inspirowanego dwoma historycznymi modelami: 330 P3/P4 oraz Dino 260 S.

Za bazę dla P80/C posłużyło 488 GT3, wyróżniające się powiększonym rozstawem osi, co dało projektantom nadwozia więcej swobody – mogli przesunąć kokpit do przodu i wydłużyć tylną część samochodu. Co ciekawe, przyszły właściciel P80/C (auto powstało w jednym egzemplarzu) zażyczył sobie dwóch różnych zestawów kół: torowych, 18-calowych, oraz „wystawowych” 21-calowych. Auto zostało w całości wykonane z włókna węglowego i dzięki wyjątkowo dopracowanej aerodynamice wyróżnia się o 5% lepszą efektywnością niż 488 GT3.

Do napędu P80/C służy centralnie umieszczony, podwójnie doładowany silnik 3.9 V8, współpracujący z 7-biegową przekładnią dwusprzęgłową. Szczegółowe dane techniczne nie zostały jednak ujawnione. Producent nie podał także kosztu całego przedsięwzięcia, ale pewne jest, że… tanio nie było.

Aurus Arsenal

Arsenal to owoc pracy rosyjskiej firmy Aurus, która powstała w celu stworzenia prezydenckiej limuzyny – modelu Senat – dla prezydenta Putina. Nowy model jest minivanem jeżdżącym już w kolumnie rosyjskiej głowy państwa, ale niedługo ma być dostępny także dla klientów indywidualnych. Arsenal stylem nawiązuje do Senata (zwanego rosyjskim Rolls-Royce’em), ma luksusowo wykończono wnętrze i parę przesuwanych drzwi po bokach.

Nowe auto zostało zbudowane na platformie modułowej, a do jego napędu służy hybrydowy układ, korzystający z jednostki V8 i wytwarzający 598 KM oraz 880 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Osiągi powinny być więc godne, choć i tak nie zmienia to faktu, że Arsenal wygląda trochę jak… przerośnięty karawan.

Oceny czytelników
[Głosów: 0 Średnia: 0]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here