Po kilkutygodniowym zastoju, w końcu coś się ruszyło i sypnęło nowościami. Zdecydowanie największą z nich jest McLaren GT. Poza tym Audi pokazało A4 po liftingu, a Opel – czteronapędowego, hybrydowego Grandlanda X.

Audi A4/S4/A4 Allroad

A4 obecnej generacji (B9) boryka się ze spadkami sprzedaży tak samo, jako wszystkie modele klasy średniej, co jest spowodowane nieustannie trwającym boomem na SUV-y. W przypadku średniaka Audi spadki są jednak szczególnie bolesne – w 2018 r. w samej Europie wybrało go aż o 23% mniej klientów niż rok wcześniej. Aby zahamować ten trend i odpływ klientów do nowszych samochodów rywali (m.in. nowe BMW serii 3 i Volvo S/V60), niemiecka marka wprowadziła szeroko zakrojoną modernizację A4. Co ciekawe, to drugi lifting aktualnej generacji – poprzedni, znacznie subtelniejszy miał miejsce w 2018 r.

Odnowione A4 z wyglądu nawiązuje do dwóch innych modeli producenta z Ingolstadt. Przedni pas przywodzi na myśl miejskie A1, natomiast tylny – limuzynę A6 (tutaj przeczytasz test Audi A6). Dynamiczniejsze rysy nadwozia podkreślają z kolei dodatkowe przetłoczenia błotników.

Istotne zmiany zaszły również w kokpicie – z konsoli środkowej zniknęło pokrętło sterowania multimediami, a w zamian zastosowano ekran dotykowy. Sam system pochodzi z najnowszych modeli Audi, dzięki czemu działa szybciej niż do tej pory i oferuje dodatkowe usługi łączności. Ciekawostkę stanowi fakt, że także po zakupie auta będzie można dokupić dodatkowe funkcje.

Gama silnikowa ma obejmować 8 jednostek o mocy od 136 do 190 KM. Nowością są zelektryfikowane wersje benzynowe 2.0 TFSI, wytwarzające 150, 190 lub 245 KM. Dzięki układowi mikrohybrydowemu, opartemu na instalacji 12 V, zużycie paliwa ma być obniżone nawet o 0,3 l paliwa na 100 km.

Jeszcze większe oszczędności ma gwarantować instalacja 48 V zastosowana w topowym wariancie S4, który w Europie – zapewne przez mające się pojawić w przyszłym roku jeszcze bardziej restrykcyjne normy emisji dwutlenku węgla do atmosfery – będzie od teraz dostępny tylko z silnikiem wysokoprężnym. 347-konny wariant jednostki 3.0 TDI, wspomagany elektryczną sprężarką i turbosprężarką, zapewnia przyspieszenie do 100 km/h w czasie 4,8 s. Poprzednia, benzynowa wersja o mocy 354 KM, która nadal będzie oferowana poza Starym Kontynentem, na to samo potrzebowała o 0,1 s mniej.

Modernizacja nie ominęła również uterenowionego wariantu A4 w postaci modelu Allroad, wyróżniającego się nie tylko osłonami w nadwoziu i podwoziu, ale także m.in. zmodyfikowanym zawieszeniem oraz większym rozstawem kół z przodu i z tyłu, odpowiednio, o 6 i 11 mm. O ile modele A4 i S4 do sprzedaży trafią jeszcze w maju, o tyle Allroad zadebiutuje nieco później, bo na początku wakacji.

BMW M5 Edition 35 Jahre

Kariera tego samochodu rozpoczęła się w 1984 r., a pierwszy model dysponował 3,5-litrowym, 6-cylindrowym, wolnossącym silnikiem rzędowym o mocy 286 KM. Współpracował on z 5-biegową przekładnią ręczną, z której moment obrotowy trafiał do tylnych kół. Auto osiągało 100 km/h w 6,1 s i rozpędzało się do 251 km/h.

Obecne wcielenie „M-piątki” to prawdziwy potwór, który w debiutującej właśnie jubileuszowej edycji, bazuje na wariancie Competition. Oznacza to, że pod maską pracuje 4,4-litrowe V8 o mocy 625 KM (750 Nm maksymalnego momentu obrotowego pomiędzy 1800 a 5600 obr./min), katapultujące to auto do 100 km/h w 3,3 s, a do 200 km/h – w 10,8 s. Prędkość maksymalna to 305 km/h (auto wyposażono seryjnie w pakiet M Driver).

Jak przyspiesza nowe BMW M5? Jak działa tryb tylnonapędowy i jak to auto wypada na tle rywali – o tym przeczytacie tutaj.

Powstanie tylko 350 sztuk M5 Edition 35 Jahre, które z zewnątrz wyróżniają się przede wszystkim matowym lakierem o nazwie Frozen Dark Grey II. Auto ma 20-calowe obręcze wykończone w kolorze grafitowym i czarne, błyszczące zaciski hamulcowe. W kabinie największy wyróżnik to beżowe przeszycia oraz pomalowane na złoto elementy wykończeniowe (karbonowo-aluminiowe).

Auto w sprzedaży dostępne będzie od lipca bieżącego roku.

McLaren GT

Kolejny nowy model w gamie brytyjskiej marki to luksusowe gran turismo z… centralnie umieszczonym silnikiem. Typowo dla modeli McLarena, auto wyróżnia się lekką konstrukcją, wykorzystującą aluminium i włókno węglowe, dzięki czemu waży 1466 kg. Do napędu GT służy 4-litrowe, podwójnie doładowane V8 o mocy 620 KM i maksymalnym momencie obrotowym 630 Nm, osiąganym dopiero pomiędzy 5500 a 6500 obr./min.

Oznacza to, że na jedną tonę masy własnej przypada aż 405 KM, co przekłada się na pierwszorzędne osiągi. I tak: do 100 km/h to tylnonapędowe auto rozpędza się w 3,2 s, a do 200 km/h – w równe 9 s. Prędkość maksymalna wynosi 326 km/h,  Średnie zużycie paliwa Brytyjczycy ustalili na 11,9 l/100 km (według cyklu WLTP).

Nowy McLaren mierzy aż 4,68 m długości (wyraźnie więcej niż modele z serii Sport i Super Sport), 2,09 m szerokości (z lusterkami) i jedyne 1,21 m wysokości. Auto wyróżnia się też 110-milimetrowym prześwitem, który można powiększyć do 130 mm, dzięki specjalnej funkcji zawieszenia. A to oznacza, że niestraszne mu np. progi zwalniające.

Nie mniejsze wrażenie robią łączna pojemność bagażnika – przedni ma 150 l, a tylny: 420 l – oraz przestrzeń, wykończenie (skóra, włókno węglowe, aluminium) i wyposażenie kabiny. Znalazły się w niej m.in.: nagłośnienie Bowers & Wilkins oraz zupełnie nowy system multimedialny z nawigacją online.

Zainteresowani? Już możecie zacząć składać zamówienia. Cena: 237 500 euro!

Nissan NV250

Najnowszy przykład inżynierii marek, czyli Nissan NV250, będący tak naprawdę Renault Kangoo w „japońskim wydaniu”. Co ciekawe, to auto oferowane jest również jako Mercedes Citan.

NV250 do sprzedaży trafi we wrześniu bieżącego roku i dostępny będzie z dwoma długościami nadwozia do wyboru oraz w odmianach: kombi (krótki rozstaw osi), załogowej (tylko z dłuższym rozstawem osi) i furgon. Krótsza wersja od zderzaka do zderzaka mierzy 4,28 m, natomiast dłuższa – 4,67 m.

Maksymalna ładowność auta wynosi 800 kg (wersja z długim rozstawem). Do napędu NV250 posłuży 4-cylindrowy turbodiesel 1.5 dCi o mocach 80, 95 lub 115 KM, z tym, że najsłabszy z nich nie będzie oferowany w odmianie załogowej.

W przeciwieństwie do Renault, Nissan nie przewiduje wersji w pełni elektrycznej.

Mini John Cooper Works Clubman/Countryman

Oto odpowiedź Mini m.in. na 310-konne Audi SQ2. Brytyjska marka za jednym zamachem pokazała nie tylko najmocniejsze wcielenie Countrymana, ale i Clubmana.

Oba modele otrzymały poprawione układy jezdne, „wzmocniony” napęd 4×4 (w większości sytuacji moment obrotowy jest pchany na przednie koła), nowy sportowy układ wydechowy, bardziej wydajne hamulce (z tyłu z 4-tłoczkowymi zaciskami i tarczami o średnicy 330 mm) oraz delikatne zmiany na zewnątrz (m.in. inna osłona chłodnicy w Clubmanie i zmodyfikowany tylny zderzak) i w kabinie.

Clou programu stanowi jednak to, co pod maską. A więc kompleksowo przeprojektowany 4-cylindrowy silnik z turbodoładowaniem, który wzmocniono z 231 aż do 306 KM (450 Nm, czyli o 100 Nm więcej niż przedtem). W efekcie tych zmian czas rozpędzania do 100 km/h spadł z 6,3 s w przypadku Clubmana do 4,9 s, a w Countrymanie – do 5,1 s (z 6,9 s). Prędkość maksymalna w obu autach wynosi 250 km/h.

Silnik współpracuje z nową 8-biegową przekładnią automatyczną, która według informacji producenta zapewnia szybszą i bardziej komfortową zmianę przełożeń. Zaopatrzono ją w zintegrowany mechaniczny dyferencjał.

Opel Grandland X HYbrid4

Opel jak mało który producent potrzebuje obecnie modeli z „alternatywnymi” źródłami napędu. Wszystko przez mającą zostać wprowadzoną w przyszłym roku normę zaostrzającą emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Pierwsze światełko w tunelu stanowi Grandland X w odmianie hybrydowej (pierwsza hybryda typu plug-in w gamie Opla), do którego niedługo ma dołączyć zupełnie nowa Corsa, dostępna również w wariancie elektrycznym.

Tak jak i konstrukcja Grandlanda – z grubsza oparto go na Peugeocie 3008 – tak i jego nowe źródło napędu pochodzą od francuskiego koncernu, będącego obecnie właścicielem Opla. Auto pod maską ma więc 1,6-litrową jednostkę turbodoładowaną o mocy 200 KM oraz dwa silniki elektryczne, zamontowane przy każdej z osi – oba wytwarzają po 109 KM. Przedni „elektryk” został połączony z 8-biegową przekładnią automatyczną, natomiast tylny zintegrowano w tylnej osi razem z inwerterem i dyferencjałem. Grandland X zawdzięcza mu więc napęd na cztery koła.

Akumulatory litowo-jonowe o pojemności 13,2 kWh (umieszczone pod kanapą) można „nabić” z gniazdka, co w przypadku ładowarki o mocy 7,4 kW zabiera niespełna godzinę. Na samych elektronach niemiecki SUV jest w stanie pokonać dystans do 50 km, a średnie zużycie paliwa przy założeniu, że pierwsze kilometry zostaną przejechane bez użycia jednostki spalinowej, wynosi 2,2 l/100 km.

Grandland X (tutaj znajdziesz test porównawczy benzynowej odmiany 1.2) oferuje 4 tryby jazdy: elektryczny, hybrydowy, AWD i sportowy.

Zelektryfikowany crossover Opla na ulice wyjedzie na początku 2020 r., ale zamówienia będzie można składać już niedługo.

Porsche Cayenne S Coupe

Niedawny debiutant spod znaku Porsche doczekał się kolejnej odmiany silnikowej. Do podstawowej, 340-konnej (silnik 2.9 V6 biturbo) i potężnej 550-konnej (odmiana Turbo, V8 biturbo) dołączyła wersja pośrednia, oznaczona jako S.

Auto między przednimi kołami ma 2,9-litrowy silnik z układem podwójnego doładowania, wyciskający z siebie 440 KM i 550 Nm, które są stale wysyłane na obie osie poprzez 8-biegowy automat. Do 100 km/h S Coupe przyspiesza w 5 s i zapędza wskazówkę prędkościomierza do 263 km/h.

Nowy model Porsche już można zamawiać. W Polsce jego cena wynosi 498 000 zł.

Oceny czytelników
[Głosów: 2 Średnia: 2.5]

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here