Fotoradar

Nawet 98,5% kierowców w obszarze zabudowanym przekracza dozwoloną prędkość, a niektóry pędzą ponad 90 km/h, co sprzyja poważnym w skutkach wypadkom.

Wielu kierowców utrzymuje, że jeździ szybko, ale bezpiecznie. Czy jest to możliwe? Praw fizyki oszukać nie sposób. Wraz z prędkością lawinowo rośnie energia pędzącego pojazdu, a wraz z nią wydłuża się droga hamowania czy bardziej poważne stają się skutki zdarzeń drogowych. W efekcie w gęstym ruchu miejskim nawet drobny może doprowadzić do kolizji lub wypadku. Warszawski ZDM podaje, że Puławska i Marsa oraz al. Zieleniecka to przykłady ulic, na których w 2020 r. kierowcy najbardziej przekraczali dozwoloną prędkość.

„Najszybszym” punktem okazała się ul. Puławska między węzłem Wyścigi a skrzyżowaniem z ulicami Pileckiego i Poleczki. Średnia prędkość pojazdów w tym miejscu wyniosła 76,6 km/h. Pomiar wykazał, że tylko garstka kierowców jechała zgodnie z przepisami. Aż 98,5% zarejestrowanych w trakcie badania samochodów poruszało się z prędkością większą niż dopuszczalna! 91,1% aut przekroczyło tam prędkość o ponad 10 km/h, a niemal 15% jechało ponad 90 km/h. Takie dane są zatrważające – pokazują, że tylko 1,5% kierowców przestrzegało przepisów.

Trudno powiedzieć, by było to bezpieczne. Co prawda droga jest szeroka i pozornie bezpieczna, a nabierania prędkości nie ograniczają światła. Nie jest to jednak odcinek w pełni bezkolizyjny – po drodze jest skrzyżowanie bez sygnalizacji z ul. Romera i węzeł z ul. Rzymowskiego, na którym wielu kierowców zmienia pas ruchu. Efekt? W ciągu 6 lat odnotowano tam 12 wypadków i co najmniej kilkanaście kolizji (większość kolizji nie jest rejestrowana w bazie ZDM).

Redakcja poleca: Ten test mógł zakończyć się wypadkiem. Mało brakowało!

Drugim „najszybszym” punktem okazała się ul. Płochocińska w pobliżu wjazdu pod kompleks handlowy „Marywilska 44” (76,2 km/h średniej prędkości pojazdów), a trzecim – ul. Jagiellońska między przystankami „Dyrekcja FSO” i „Budzińskiej-Tylickiej” (75,5 km/h przy dopuszczalnej prędkości „60”). W 10 spośród 65 punktów pomiarowych ponad dwie trzecie kierowców przekraczało prędkość o ponad 10 km/h. W tej statystyce, poza Puławską, najgorzej wypadły ulice Marsa (83,8%) i Sobieskiego (81,3%) oraz al. Zieleniecka (80,4%).

Wyniki pomiarów z 2020 r. w zestawieniu z danymi z lat 2017-2019 pokazują, że kierowcy przyśpieszyli. W 2017 r. urządzenia ZDM podczas badań zmierzyły prędkość ponad 3,3 mln samochodów. Szybciej niż powinno poruszało się 1 mln 858 tys. 218 aut (56% wszystkich pojazdów). Rok później było ich 61% (3,5 mln skontrolowanych pojazdów), a dwa lata temu – 57% (2,4 mln). W 2020 r. liczba przekraczających prędkość wzrosła do 62% i stała się najwyższą od czterech lat. Na 1,38 mln  „sprawdzonych” samochodów aż 857,2 tys. jechało zbyt szybko. 529 822 auta (38%) przekroczyły prędkość o ponad 10 km/h.

Z raportu ZDM wynika też, że przybywa kierowców, którzy za zbyt szybką jazdę powinni stracić prawo jazdy. W 2017 r. więcej o co najmniej o 50 km/h poruszało się ich 12 tys. (0,36 %), w 2018 r. – 28 tys. (0,81%), w 2019 r. – 11 tys. (0,47%), a w zeszłym roku – 8 tys. (0,59%). Wskaźnik za rok ubiegły był o jedną czwartą wyższy niż za rok wcześniejszy. Takie dane mogą tłumaczyć, dlaczego wypadki w 2020 r., choć wydarzyło się ich mniej niż w latach poprzednich, były tragiczniejsze w skutkach. Jak podaje stołeczna policja, w 2020 r. w Warszawie doszło do 664 wypadków, w których zginęły 44 osoby, a 732 zostały ranne. Rok wcześniej odnotowano 905 wypadków, 35 ofiar śmiertelnych i 1031 rannych. Można więc wnioskować, że mniej samochodów przełożyło się na niższą liczbę zdarzeń drogowych, jednak większa prędkość kierowców przyczyniła się do wzrostu zabitych.

Źródło: ZDM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here