Usunięcie wkładu filtra - otwierające

Obecnie usuwanie filtrów cząstek stałych jest nielegalne, ale nie wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Nowy projekt ustawy ma ograniczyć ten proceder i wprowadzić wysokie grzywny dla kierowców wycinających filtr DPF ze swoich aut.

Filtr cząstek stałych jest obowiązkowym elementem montowanym we współczesnych, nowoczesnych dieslach. Jego obecność wymusiła norma emisji spalin Euro 5 z 2004 roku, lecz do wszystkich aut z silnikami wysokoprężnymi trafił dopiero 6 lat później. Pomimo swojej znaczącej roli w ochronie środowiska, filtr szybko stał się zmorą kierowców użytkujących samochody głównie po mieście. Takie warunki jazdy nie sprzyjały jego prawidłowej pracy, w efekcie czego DPF się zapychał i konieczna była wymiana, oznaczająca wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Z tego powodu wielu kierowców postanowiło rozwiązać problem raz na zawsze, dokonując nielegalnej wycinki filtra. Pomimo pojawienia się tańszych sposobów na walkę z uciążliwym filtrem (np. regeneracja kąpielą w gorącej wodzie z detergentem za kilkaset złotych), proceder ich wycinania wcale nie ustał i wciąż jest poza jakąkolwiek kontrolą. Wiele wskazuje na to, że niedługo się to zmieni.

Filtr przed regeneracją
Zanieczyszczony filtr można zregenerować już za kilkaset złotych, płucząc go w specjalnej komorze z gorącą wodą, która pod ciśnieniem usuwa nagromadzoną sadzę i przywraca filtrowi pełną sprawność.

Nawet 5000 zł grzywny

Do sejmu trafił projekt ustawy mający wprowadzić kary za usuwanie elementów samochodu odpowiedzialnych za oczyszczanie spalin. Z oczywistych względów dotyczy to właśnie filtrów cząstek stałych. W przypadku wykrycia jego braku w samochodzie, który był w niego fabrycznie wyposażony, nieuczciwy kierowca zapłaci nawet 5000 zł grzywny. Konsekwencje nie ominą również warsztatu, który dokonał wycinki DPF-u: zapłaci on tyle samo, co klient zlecający modyfikację. Dla porównania, obecnie za „przyłapanie” na nielegalnym usunięciu DPF-u grozi co najwyżej wycofanie auta z ruchu, a firmy oferujące tego typu usługi nie są w żaden sposób karane.

Wycinanie filtra
Konsekwencje nie ominą także placówek zajmujących się wycinaniem filtrów cząstek stałych. Zapłacą za to tyle samo, co zlecający im usunięcie DPF-u klient.

Czy filtr DPF jest naprawdę tak ważny?

Planowane wysokie kary za wycinanie filtrów DPF mają swoje uzasadnienie. Ten element nie trafił do samochodów bez powodu: filtr cząstek stałych wyłapuje i okresowo wypala nawet 90% cząstek sadzy (PM) emitowanych przez pojazdy z silnikami wysokoprężnymi i uznanych przez Światową Organizację Zdrowia za substancje rakotwórcze. Efekt? Czystsze powietrze i brak uciążliwego dymienia znanego ze starych diesli. Warto nadmienić, że gdyby systemy redukcji tlenków azotu sprawdzano nie tylko podczas badań homologacyjnych, ale i w rzeczywistych warunkach drogowych, problem emitowania szkodliwych spalin w dieslach w zasadzie by nie powstał.

Wycięcie DPF-u znacząco podwyższa emisję szkodliwych spalin?

Stacje kontroli pojazdów wyposażone są w specjalne dymomierze określające poziom zadymienia spalin podczas pracy silnika na wysokich obrotach. W starych dieslach tzw. współczynnik K oscyluje w granicach 1,0 l/m. Nowocześniejsze silniki wysokoprężne z systemem common rail, ale jeszcze bez filtra cząstek stałych, uzyskują wynik ok. 0,3-0,7 l/m poziomu zadymienia. Z kolei w samochodach z prawidłowo działającym DPF-em dymomierz wskazuje od 0,01 do 0,03 l/m – to niemal 50-krotna różnica w porównaniu z leciwym dieslem. W samochodzie z wyciętym filtrem wskaźnik wzrasta do przedziału 0,25-0,7 l/m, czyli ponad 10-krotnie. To jednak wciąż daleko do dopuszczalnej wartości zadymienia, która dla diesli po 2008 r. wynosi aż 1,5 l/m, a to oznacza, że niemal każdy sprawny samochód z wyciętym DPF-em nadal mieści się w granicy zadymienia spalin ustalonej przez przepisy. W związku z tym by móc karać za nielegalne usuwanie filtrów trzeba by zmienić obowiązujące limity pomiarowe, a to już wymaga przekonstruowania unijnych rozporządzeń odnośnie wykonywania badań technicznych.

Pomiar dymomierzem
Według obowiązujących przepisów norma zadymienia badanego analizatorem to 1,5 l/m. Takiej wartości nie osiągają nawet stare diesle. W autach z wyciętym DPF-em wskaźnik waha się między 0,25 a 0,70 l/m.

Istnieje jeszcze jedna przeszkoda w wykryciu samochodu z wyciętym filtrem DPF. Większość aut ma założony ogranicznik obrotów odcinający wkręcanie się silnika na biegu jałowym do ok. 2-2,5 tys. obr., a to nie jest wystarczający zakres, by określić poziom zadymienia spalin. Inną sprawą jest fakt, że diagności nie chcą się zgadzać na tego typu pomiary w obawie przed odpowiedzialnością za możliwe uszkodzenie jednostki napędowej. W praktyce pozostaje tylko wzrokowa weryfikacja. Diagnosta rozpozna brak fabrycznego filtra cząstek stałych po spawach na puszce, w której znajdował się filtr. Firmy zajmujące się usuwaniem przecinają ją, wyjmują filtr, spawają i montują pustą puszkę z powrotem do samochodu. By system nie wykrył błędów, stosuje się modyfikację sterownika.

Pusta puszka filtra
Tak wygląda rozcięta obudowa filtra cząstek stałych. Po wyjęciu wkładu puszkę się spawa i wędruje ona do samochodu.

Jakich zmian trzeba dokonać, by faktycznie wykryć brak DPF-u?

Wszelkie zmiany prawne, tj. kary za wykrycie usuniętego filtra cząstek stałych okażą się bezsensowne, jeśli nie skoryguje się dopuszczalnego poziomu zadymienia spalin i nie zmieni się przepisów dotyczących przeprowadzania samych badań. Realną szansą na bezpieczne i szybkie wykrycie usuniętego filtra cząstek stałych jest podpięcie testeru diagnostycznego pod złącze OBD. Jeżeli temperatura przed i za filtrem okaże się identyczna, a ilość sadzy w filtrze wyniesie zero, najprawdopodobniej mamy do czynienia z autem poddanym nielegalnemu zabiegowi wycięcia DPF-u. Zastosowanie profesjonalnych diagnoskopów w stacjach kontroli pojazdów wymaga jednak zmian unijnych procedur badań oraz właściwego przeszkolenia diagnostów. Co ciekawe, taką praktykę stosuje się już m.in. w Niemczech. W innym przypadku wrócimy do punktu wyjścia: samochód, nawet jeśli będzie miał wycięty DPF, będzie spełniał normy zadymienia spalin i kara nie będzie miała uzasadnienia.