20 minut – tyle czasu właściciel cieszył się swoim nowiutkim Lamborghini Huracan Performante Spyder. Sprawdź, co było dalej.

Wyobraź sobie taką sytuację: budzisz się rano ze świadomością, że już za kilka godzin wyjedziesz z salonu swoim wymarzonym Lamborghini. W dodatku nie mówimy tu o jakiejś podstawowej wersji, tylko o topowym modelu Huracan Performante Spyder. Centralnie umieszczony silnik 5.2 V10 dostarcza 640 KM i 600 Nm, co pozwala na osiągnięcie „setki” w 3,1 s, a 200 km/h pojawia się na liczniku już po zaledwie 9,3 s. Wskazówka prędkościomierza zatrzymuje się dopiero na 325 km/h. I to wszystko bez dachu nad głową.

Wreszcie nadchodzi ten długo wyczekiwany moment – w dłoni ściskasz kluczyk i wsiadasz do swojego nowiutkiego Huracana. Gdzie by tu pojechać? Oczywistym wyborem jest autostrada, pierwsza okazja, żeby sprawdzić, co potrafi 640-konne Lamborghini.

Jednak już po kilkunastu minutach coś idzie nie tak. Na wyświetlaczu pojawia się kontrolka silnika, a auto gwałtownie się zatrzymuje. Nie przewidział tego kierowca busa za Tobą i jego furgonetka wbija się w tył Huracana.

Do takiego zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu na autostradzie M1 w pobliżu miasta Ossett w hrabstwie West Yorkshire w północnej Anglii. Z niewyjaśnionych jak na razie przyczyn, w wartym ponad milion złotych Lamborghini doszło do awarii, w wyniku której samochód nagle stanął na środku jezdni, a chwilę później wjechał w niego van.

Źródło: LeicestershireLive

Oceny czytelników
[Głosów: 4 Średnia: 4]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here