wypadek

Polacy są za surowym karaniem sprawców wypadków drogowych. Aż 39% z nas jest za odbieraniem praw jazdy za spowodowanie zdarzenia, w których są ofiary.

Jak wynika z badania, zrealizowanego przez UCE Research i SYNO Poland dla Helper CPP, 39% ankietowanych uważa, że za spowodowanie wypadku drogowego powinno być obligatoryjnie zabierane prawo jazdy. Najwięcej zwolenników kary jest w grupie wiekowej 23-35 lat. Kobiety częściej niż mężczyźni opowiadają się za obligatoryjnym zabieraniem prawa jazdy sprawcy wypadku.  Głównymi orędownikami takich kar są osoby z miast od 20 tys. do 49 tys. mieszkańców, a także ze wsi i miejscowości do 5 tys. mieszkańców.

Wśród osób popierających takie rozwiązanie najczęściej pojawiają się głosy o zatrzymywaniu dokumentów na okres do 2 lat. Okres od 6 do 12 miesięcy proponuje 19,3% respondentów, do pół roku – 14%, 1-4 lat – 9,4%, a dożywotnio – 8,4%. Przeciwko zabieraniu prawa jazdy opowiada się 37,6% Polaków. Natomiast 23,4% badanych nie ma opinii na ten temat.

– Podział społeczeństwa w tej kwestii może wynikać z braku wiedzy prawnej oraz przekazu medialnego. Bardzo często wypadek nie jest wynikiem działania jednostronnego, a błędów popełnionych przez kilka stron. Jeśli nasilenie winy nie jest duże, to sądy nie orzekają tego środka karnego. A typowy wyrok to rok w zawieszeniu na 3 lata. Mówimy o sytuacji, w której dochodzi do rozstroju zdrowia powyżej 7 dni, a sprawca nie był pod wpływem alkoholu i nie uciekł z miejsca zdarzenia – komentuje Janusz Popiel, prezes Alter Ego, Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych.

Redakcja poleca: Punkty karne 2020. Aktualny punktownik, czyli taryfikator punktów karnych

Zdaniem dr Wojciech Korchut, psychologa z uniwersytetu SWPS, należałoby opracować procedury prawne, które pozwalałyby przywracać uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Do takich zdarzeń dochodzi przecież z różnych przyczyn. Czasami jest to przypadek, a niekiedy agresja wynikająca z dysfunkcji osobowościowych.

– Z jednej strony mamy pirata drogowego, którego bezmyślna jazda, np. na terenie zabudowanym doprowadziła do potrącenia na pasach pieszego. Z drugiej strony jest ktoś, kto spowodował wypadek, bo zwyczajnie się zagapił. Takie osoby należy inaczej traktować. W pierwszym przypadku uprawnienia powinny być od ręki zabierane i wydawane dopiero po dłuższym czasie, koniecznie po zdanym egzaminie. Natomiast w drugim przypadku prawo jazdy mogłoby być odbierane prewencyjnie, jednak na krótszy okres – zaznacza Maciej Kamiński, ekspert rynku motorycznego, prezes zarządu Helper CPP.

Natomiast Janusz Popiel zwraca uwagę na Polaków, którzy utracili prawo jazdy, a mimo to dalej prowadzą. To problem, bo środek karny jednak nie działa. Zdaniem prezesa Alter Ego, warto więc zastanowić się nad innymi rozwiązaniami, np. dozorem. W niektórych krajach zakłada się opaskę na nogę, więc zachowanie sprawcy jest monitorowane. Jeśli szybko się przemieszcza, to oznacza, że może siedzieć za kierownicą.

– Gdy lekarz popełnia błąd podczas zabiegu operacyjnego czy też operuje po alkoholu, to większość z nas domaga się za taki czyn kary. Podobnie jest z innymi zawodami, jednak kierowców traktuje się z większym pobłażaniem. Prawo jazdy jest praktycznie dostępne dla każdego, kto uzyska odpowiedni wiek i lepiej lub gorzej zda egzamin. Rzadko jednak zdajemy sobie sprawę z faktu, że debiutant na drodze – często bardzo młody – dostaje do ręki broń, przy pomocy której może zakończyć czyjeś życie np. jako zabójca pieszego na pasach. Jest to problem, który się rozmywa, bo posiadanie samochodu nie jest postrzegane przez społeczeństwo w kategoriach odpowiedzialności – podkreśla dr Korchut.

2 KOMENTARZE

Skomentuj 123 Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here