Okazuje się, że nawet w pchaniu samochodu można być mistrzem. Udowodnił to Jussi Kallioniemi, który został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa.

Chyba każdemu choć raz w życiu zdarzyło się pchać samochód – czy to z powodu braku paliwa, problemów z odpaleniem, czy usterki. Jednak czy kiedykolwiek przypuszczaliście, że dzięki temu można trafić do Księgi Rekordów Guinnessa? Mieszkający w Finlandii Jussi Kallioniemi postanowił podjąć to wyzwanie.

Próba ustanowienia nowego rekordu odbyła się w sobotę 24 października na torze testowym Nokian Tyres w fińskiej Nokii. Jussi Kallioniemi wykorzystał do tego celu swoje prywatne (i zarazem dość nietypowe) auto – Saaba 9-7X z 2006 roku. Ważącego 2100 kg SUV-a udało mu się przepchać na dystansie 1 mili (ok. 1,6 km) w czasie 13 minut i 26 sekund, poprawiając tym samym dotychczasowy rekord o prawie 2 minuty. Przedstawiciele Księgi oficjalnie potwierdzili nowy najlepszy wynik w kategorii „Pchanie samochodu na czas na dystansie jednej mili”.

Mimo tego niewątpliwego sukcesu Jussi Kallioniemi pozostaje bardzo skromny. „Ludzie często mi mówią, że nie wyglądam na strongmana – i nim nie jestem. Był to wyczyn porównywalny do biegu na średnim dystansie, a nie pokaz siły. Istnieją dwa sposoby na uzyskanie potrzebnej siły: zwiększyć ją w sobie lub zmniejszyć opór” – mówi Fin. Dlatego aby ułatwić sobie nieco zadanie, Kallioniemi założył do swojego auta opony o niskim oporze toczenia. Jego wybór padł na ogumienie Nokian Hakkapeliitta R3 SUV.

A skąd w ogóle pomysł na bicie rekordu w tak oryginalnej konkurencji? Jak zwykle w takich sytuacjach bywa, zadecydował o tym przypadek. Jussi Kallioniemi miał problem z plecami i rozpoczął rehabilitację, która polegała na pchaniu ciężkiej skrzyni na siłowni. Po pewnym czasie zaczął się zastanawiać, w jaki sposób mógłby to sobie uatrakcyjnić i na stronie internetowej Księgi Rekordów Guinnessa znalazł odpowiedź – pchanie samochodu na czas.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here