Z okazji Święta Niepodległości przedstawiamy dwa najnowsze projekty polskich inżynierów. Czy mają szanse podbić rynek?

Historia polskiej motoryzacji to odwieczne pasmo sukcesów i porażek. Jedni będą pytać retorycznie, „o jakich sukcesach mowa?”, a z kolei drudzy wytrwale będą przekonywać, że „jak na ówczesne realia” to nasze samochody były świetnymi konstrukcjami. Jednak fakty są takie, że choć obecnie w naszym kraju powstają m.in. Fiaty 500 i dostawcze Volkswageny, to nie znajdziemy wśród nich już żadnego auta, będącego dziełem polskich inżynierów.

Co jakiś czas pojawiają się zapowiedzi o nowym samochodzie polskiej konstrukcji, najczęściej odwołującym się do aut z czasów PRL. Niestety (inni powiedzą – na szczęście) te projekty zazwyczaj nie wychodzą poza fazę koncepcyjną i możemy oglądać jedynie efektowne grafiki zamiast realnych pojazdów. Ostatnio jednak pojawiły się dwie warte zainteresowania konstrukcje. Warto tylko zauważyć, że nie są one całkowicie autorskie – pierwsza z nich bazuje na modelu Fiata, a druga – stanowi rozwinięcie pojazdu znanego od lat.

FSE M

Skrót FSE oznacza Fabrykę Samochodów Elektrycznych z Bielska-Białej. O firmie pierwszy raz mogliśmy usłyszeć w 2017 r., kiedy to pokazała „polskiego” Fiata 500 z napędem elektrycznym. W ubiegłym miesiącu ten producent zaprezentował swój pierwszy model, jeden z trzech planowanych. Elektryczny „dostawczak” bazuje na Fiacie Doblo i został opracowany przy użyciu środków z unijnych funduszy w ramach programu INNOMOTO.

FSE M jest już gotowy do wdrożenia do seryjnej produkcji. Nowy model oferuje nabywcom od 3,4 m3 do 4,6 m3 pojemności załadunkowej i ładowność do 600 kg. Funkcjonalność przestrzeni bagażowej obniżają akumulatory umieszczone pod podłogą – próg załadunku znajduje się wyżej niż w zwykłym, spalinowym Doblo. Pierwsze jazdy testowe wykazały, że FSE M w cyklu mieszanym jest w stanie przejechać do 130 km na jednym ładowaniu. Dokładne parametry techniczne auta nadal są owiane tajemnicą.

Fabryka Samochodów Elektrycznych zamierza skupić się na produkcji aut dostawczych. Wkrótce mamy poznać dwa kolejne modele: FSE S i FSE L. Jeśli nazewnictwo nawiązuje do rozmiarów odzieży, możemy się spodziewać, że S będzie mniejszy od M, a L – większy. Czyżby tym razem w grę wchodziły elektryczne wersje Fiatów Fiorino i Ducato? Przekonamy się. Plany producenta z Bielska-Białej są naprawdę ambitne – docelowo chcą oferować ponad 10 wersji pojazdów elektrycznych o ładowności od 235 kg do ponad 1000 kg i pojemności załadunkowej od 1 m3 do 15 m3.

Zobacz również: Motoryzacyjne fabryki w Polsce

Honker M-AX

Starachowicka firma Autobox Innovations, specjalizująca się w przebudowie wojskowych Starów 266, nabyła dokumentację techniczną i prawa do produkcji Honkera. Model M-AX został pokazany podczas wrześniowego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Należy jednak podkreślić, że jest to jedynie oferta modernizacji już istniejących Honkerów – nowe auto zachowuje numer nadwozia (ramy) i rok produkcji samochodu będącego bazą do przeróbki.

Nadwozie Honkera M-AX jest nieco dłuższe od pierwowzoru i otrzymało zmieniony wygląd przodu, którego modyfikacje wynikają z zastosowania nowego zespołu napędowego. Pod maską znajdziemy 3-litrowego turbodiesla z Iveco Daily. Producent przewiduje kilka wariantów mocy: od 146 KM i 350 Nm do 170 KM i 430 Nm. Za przekazywanie napędu będzie odpowiadać 6-biegowa ręczna skrzynia (również z Iveco). Honker M-AX jest wyposażony w trzy blokady mechanizmów różnicowych: międzyosiowego, przedniego i tylnego.

Zupełnie zmienione zostało przednie zawieszenie. W miejscu sztywnego mostu na resorach pojawiło się zawieszenie niezależne. Na obu osiach zagościły hamulce tarczowe wentylowane (oryginał miał z tyłu bębny). Nowością są układ ABS oraz klimatyzacja.

Z oczywistych względów oferta Autobox Innovations jest przeznaczona głównie dla wojska. Ministerstwo Obrony Narodowej w ramach programu Mustang szuka następcy dla wysłużonych Honkerów. Póki co MON po raz kolejny unieważnił przetarg na nowe pojazdy. Być może w tej sytuacji modyfikacja Honkerów do specyfikacji M-AX okaże się potrzebnym rozwiązaniem.

Oceny czytelników
[Głosów: 4 Średnia: 4.3]

3 KOMENTARZE

  1. Co do Honkera, to lepiej byłoby skonstruować go od początku i skupić się na wadach i zaletach poprzednika, aby zostawić to, co było dobre, a zlikwidować to co było wadliwe. Sama przebudowa przodu nie dość, że brzydka, to jeszcze bezsensowna. Niech wynajmą projektantów z prawdziwego zdarzenia, z gustem, a nie kogoś żyjącego tamtą epoką, samochody produkowane w Polsce przez Polaków w Polskim zakładzie mają nie tylko zrewolucjonizować rodzimy rynek, ale winny stać się konkurencyjne za granicą i to nie tylko cenowo, ale też pod względem innowacyjności.

  2. Polacy to syf maja zamiast mozgu czym chca zablysnac kto to kupi ? Niech juz nie wymyslaja i pozostawia ta funkcje innym kraja jak ktos mysli powaznie to powienien wymyslec pojaz w przedziale cenowym 40-50 tys max! Kombi czy inne a nie brac sie za durne projeky rodem z kosmosu cenowego debil kupi jakiegos zmyslonego skladaka za 300 ty typu arinery i inne gowna ….polacy ha ha ha samochody ha ha ha

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here