Ile kosztuje stłuczka

W czasach pandemii wiele spraw można załatwić online. Nawet oględziny auta po stłuczce. Eksperci przestrzegają, że decydując się na taką likwidację szkody można sporo stracić.

Podczas pandemii zyskały na popularności tzw. oględziny online. Ubezpieczyciele proponują je niemal każdemu poszkodowanemu, tłumacząc to troską o zdrowie klientów i rzeczoznawców. – Zakład ubezpieczeń wysyła klientowi link do aplikacji w celu poprowadzenia wideokonferencji i zrobienia zdjęć. W praktyce wygląda to w ten sposób, że poszkodowany chodzi z telefonem w ręku wokół samochodu i dokumentuje uszkodzenia. W ten sposób przeprowadzone oględziny nie są profesjonalne. To raczej pobieżny zapis zewnętrznych szkód. Można to stosować ewentualnie w przypadku drobnych otarć czy obić, czyli tzw. szkód parkingowych – tłumaczy Daniel Olszewski, Rzeczoznawca Techniki Motoryzacyjnej i Ruchu Drogowego.

Przy poważniejszych szkodach konieczne są profesjonalne oględziny, najlepiej
przeprowadzone w warunkach warsztatowych. Można wtedy uszkodzone elementy zdemontować i sprawdzić wewnętrzne zniszczenia. To konieczność. Zdarza się, że uderzenie w tył, które doprowadziło tylko do powstania kilku rys i pęknięć na zderzaku kryje deformacje belki wzmacniającej, a nawet podłogi bagażnika.

Eksperci zwracają uwagę, że dla poszkodowanego nieobecność rzeczoznawcy przy samochodzie może sprawić, że ocena szkody będzie pobieżna. Kierowca, który samodzielnie sporządza dokumentację nie zawsze jest w stanie poprawnie zweryfikować uszkodzenia. I jak dodają eksperci, jest to dość ryzykownym rozwiązaniem, tym bardziej że kosztorysy ofertowe z reguły są mocno zaniżane. Dodatkowym zagrożeniem jest zawieranie ugody przez telefon, co faktycznie zamyka drogę do dochodzenia dalszych roszczeń.

Redakcja poleca: Na czym oszukują ubezpieczyciele? Jak walczyć o swoje prawa?

– Oględziny wykonane w tradycyjny sposób przez profesjonalistę pozwalają na wykrycie wszelkich ukrytych szkód. Kierowcy, którzy w czasie pandemii łatwo rezygnują z tej możliwości, popełniają błąd, narażając się często na spore starty finansowe. Działając w stresie, powinni przede wszystkim pamiętać o tym, że mają prawo odmówić ubezpieczycielowi zastosowania rozwiązania online bez podawania powodu. Natomiast w trosce o swoje zdrowie mogą wybrać inne środki bezpieczeństwa, stosowane chociażby w sklepach – podkreśla Maciej Kamiński, ekspert rynku ubezpieczeniowego, prezes zarządu Helper CPP.

Warto dobrze przemyśleć, czy chcemy zdecydować się na tzw. wypłatę kosztorysową. Tworząc propozycję finansową, ubezpieczyciele potrafią istotnie zaniżyć kosztorys, np. poprzez obniżenie stawek za roboczogodziny i amortyzacji części kwalifikujących się do wymiany. Jeżeli kwota jest skrajnie niska, o pomoc w postaci wyceny można prosić niezależnego rzeczoznawcę i odwoływać się od decyzji ubezpieczyciela.

Czujność warto zachować także podczas rozmów telefonicznymi z osobami odpowiedzialnych za likwidowanie szkód. Zdarza się, że pytają o zgodę na zamknięcie sprawy, co dla poszkodowanego oznacza ugodę i powoduje zrzeczenie się dalszych roszczeń, które mogą powstać w przyszłości. – Najlepiej jest poprosić o przesłanie kosztorysu oraz wszelkich propozycji na adres e-mail lub korespondencyjny. Nie należy godzić się na nic przez telefon. Rozmowa z likwidatorem nie jest przecież obowiązkowa, tak samo jak ugoda. Poszkodowany może powiedzieć, że potrzebuje się zastanowić i nie podejmie decyzji podczas kontaktu telefonicznego. Do tego ma prawo zaznaczyć, że musi zasięgnąć informacji, czy proponowana kwota będzie wystarczająca do wykonania naprawy. Zawsze warto to skonsultować, zanim podejmie się jakąkolwiek decyzje – wyjaśnia ekspert z Helper CPP.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here