Atak zimy w Teksasie spowodował gwałtowny wzrost opłat za prąd. Jedno ładowanie auta elektrycznego może teraz kosztować ponad 3000 zł. Sprawdź szczegóły.

W Teksasie (USA) nagłe ochłodzenie w połączeniu z niespotykanymi dotąd, obfitymi opadami śniegu wywołało kryzys energetyczny. Sieć elektryczna została w wielu miejscach uszkodzona, natomiast zapotrzebowanie na prąd wzrosło, ponieważ Amerykanie jak tylko się da próbowali dogrzać swoje domy.

Ograniczona podaż energii elektrycznej przy zwiększonym popycie wywindowała ceny za prąd na niebotyczny poziom. Koszt 1 MWh wzrósł z 50 dolarów do… 9000 dolarów. A to oznacza, że jeśli mieszkaniec Teksasu chciał w ostatnim czasie naładować swoją Teslę Model S lub Model X z akumulatorem o pojemności 100 kWh, to za „tankowanie” do pełna musiał zapłacić nawet 900 dolarów, czyli ok. 3333 zł. Przed atakiem zimy takie samo ładowanie kosztowało zaledwie 18 dolarów (ok. 66 zł)

Należy przy tym zauważyć, że o ile ze względu na warunki pogodowe z jazdy samochodem można było po prostu zrezygnować (i tym samym uniknąć zawyżonych opłat za ładowanie), o tyle z korzystania z domowych sprzętów już nie. W mediach pojawiły się już pierwsze doniesienia o mieszkańcach stanu Teksas, którzy otrzymali nowe rachunki za prąd. W niektórych przypadkach wysokość opłat „podskoczyła” z kilkuset do nawet kilkunastu tysięcy dolarów.

Źródło: Carscoops

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here