Współpraca reklamowaMustang Mach-E oraz Explorer - nowe odsłony legend Forda

Mustang Mach-E oraz Explorer – nowe odsłony legend Forda

Lubimy znane od lat hity, z dystansem podchodzimy do nowości. Dotyczy to nie tylko utworów muzycznych, ale również samochodów. Obawy nie zawsze są uzasadnione!

Któż z nas nie słyszał sformułowań, że „lepiej to już było”, „kiedyś to było” albo że „prawdziwe samochody nie są już produkowane”. Tego typu stwierdzenia mają skomplikowane podłoże. W wielu aspektach naszego życia obowiązuje zasada, że lubimy to, co znamy. Jeżeli zostaniemy skonfrontowani z nowymi rozwiązaniami czy zjawiskami, to nierzadko próbujemy wyjaśniać sobie nowe według zasad starego. Tym samym w mniejszym lub większym stopniu pozostajemy przywiązani do tego, co jest nam już dobrze znane.

Świat motoryzacji przynajmniej raz na dekadę funduje kierowcom konieczność wyjścia poza strefę komfortu. Na przełomie wieków było to pojawienie się turbodiesli z common railem – nagle okazało się, że auto z silnikiem wysokoprężnym może sprawnie jeździć i mało palić. Liczba zainteresowanych zakupem nowoczesnego diesla szybko rosła. Kolejne tabu zostały złamane przez nowoczesne automatyczne skrzynie biegów i silniki po downsizingu. Pierwsze udowodniły, że mogą sprawnie żonglować przełożeniami, nie wpływając na spalanie czy osiągi – wielu kierowców zaczęło dopłacać do automatów. Dużo obaw budziły też małe silniki z turbo, które z czasem przekonały jednak do siebie kierowców – okazały się trwałe, elastyczniejsze od wolnossących konstrukcji i oszczędne przy spokojnej jeździe.

Rodzina MustangowObecnie jesteśmy świadkami zamieszania związanego z elektromobilnością. Część kierowców z nieufnością podchodzi do takiego napędu. Kontrowersje mogą sięgnąć zenitu, gdy poza e-napędem koncern użyje legendarnej nazwy. A na taki krok Ford zdecydował się prezentując w pełni elektrycznego Mustanga Mach-E. Ta odsłona Mustanga nie jest już rasowym, niskim coupe, tylko SUV-em utrzymanym w konwencji coupe. Z kolei Mach-E to nawiązanie do Mach 1 – pakietu poprawiającego osiągi i prowadzenie w klasycznych Mustangach. Nowa interpretacja legendy Forda wywołała lawinę komentarzy na temat decyzji koncernu i legend motoryzacji. Okazała się też… strzałem w dziesiątkę. W ubiegłym roku koncern spod znaku niebieskiego owalu wyprodukował więcej Mustangów Mach-E niż spalinowych odpowiedników.

Ford Mustang Mach-E Frost WhiteZainteresowanie SUV-em wynika z kilku czynników. Przede wszystkim wciąż trwa boom na auta o uterenowionym charakterze i nic nie wskazuje, by szybko miał on wygasnąć. Mimo że Ford postawił na nadwozie typu SUV, zdołał osadzić w nim charakterystyczne dla Mustangów detale – w tym tylne światła, sześciokątną atrapę chłodnicy, maskę z przetłoczeniami i opadającą linię dachu. DNA Mustanga zostało więc zachowane. Dla sporej grupy klientów kluczowa jest zresztą sama magia marki Mustang, którą wcześniej nie mogli cieszyć się na co dzień – choćby dlatego, że musieli kupić bardziej funkcjonalne auto niż coupe. Nie brakuje też osób, które doceniają komfort jazdy samochodem z napędem elektrycznym – jedyną w swoim rodzaju reakcję na gaz oraz płynność przyspieszania, wynikającą z niemal stałej dostępności maksymalnego momentu obrotowego oraz braku skrzyni biegów. Obecnie w cenie od 269 550 zł, którą można obniżyć dzięki dotacji w ramach programu „Mój Elektryk” można cieszyć się tylnonapędowym Mustangiem Mach-E o mocy 269 KM, który na jednym ładowaniu przejedzie do 440 km. I choć na rynku można znaleźć inne „elektryki”, żaden z nich nie ma na grillu loga z galopującym koniem. A dla fanów motoryzacji to ma znaczenie.

Kolejne generacje Forda ExploreraInnym legendarnym modelem Forda, który doczekał się sześciu generacji, a następnie powstał w zupełnie nowej odsłonie jest Explorer. Korzenie tego auta sięgają 1990 r. Spory SUV, wyposażany przez lata w silniki V6 i V8, był raczej propozycją dla klientów z USA. Podobnie jak inne samochody z Ameryki, także Explorer budził zainteresowanie klientów w Europie. Ford otworzył się na ich potrzeby szóstą odsłoną Explorera. W europejskiej sieci dystrybucji pełni on rolę flagowego modelu Forda. Jest dostępny wyłącznie jako hybryda plug-in z benzynowym 3.0 V6 oraz silnikiem elektrycznym, które generują łącznie nawet 457 KM i 825 Nm. W połączeniu z 10-biegowym automatem i napędem na obie osie hybrydowy Explorer jest w stanie „katapultować się” do 100 km/h w zaledwie sześć sekund. A jeżeli akumulator trakcyjny zostanie naładowany, to bez zużywania kropli paliwa można przejechać do 42 km. Kto chciałby cieszyć się mocnym i komfortowym samochodem w amerykańskim stylu, który do tego nie będzie ginął w tłumie innych SUV-ów, przy poszukiwaniu auta może wziąć pod uwagę Explorera.

Ford Explorer EVRównie dobrze można jednak… poczekać na kolejną odsłonę auta! Całkowicie elektryczny Explorer EV to nowa wariacja na temat legendy Forda, która została jednak skrojona z myślą o gustach i potrzebach klientów z Europy. Mający 4,46 m długości samochód bez trudu zmieści się w nasze miejsca parkingowe. Charakterystyczne masywne nadwozie z plastikowymi osłonami w dolnej części oraz oponami o sporym profilu to nie tylko przepis na wyróżnienie się z tłumu, ale także zachęta do wybrania mniej uczęszczanych szlaków. Podczas eksploatacji terenu szczególnie dobrze sprawdzi się wariant z napędem na obie osie.

Ford Explorer (2024) - deska rozdzielczaZgodnie z aktualnymi trendami, Explorer EV będzie miał minimalistyczne wnętrze, w którym rolę przycisków i przełączników w dużej mierze przejęły duże ekrany. Na pokładzie nie zabraknie ładowarki indukcyjnej dla smartfona oraz pojemnych schowków. Konstruktorzy elektrycznego Explorera zadbali też o możliwość sprawnego ładowania akumulatora trakcyjnego – korzystając z odpowiednio szybkiej ładowarki uzupełnianie energii w zakresie od od 10% do 80% uda się przeprowadzić w zaledwie w 25 min. Explorer EV powinien pojawić się w salonach sprzedaży Forda na początku przyszłego roku. Już teraz koncern przyjmuje zamówienia na samochód.

NEWSY
Polecane
Wybór redakcji