Fotoradar za granicą

Jeżeli jadąc przez Niemcy zobaczymy błysk fotoradaru, w ciągu kilku tygodni otrzymamy wezwanie do zapłaty. Mandat nie musi być wysoki, ale nie warto go lekceważyć.

Jeszcze kilka lat temu popełniane za granicą wykroczenia zwykle uchodziły płazem. Od 2014 r. działa jednak Krajowy Punkt Kontaktowy, który na zapytanie zagranicznych służb udostępnia m.in. dane właścicieli pojazdu. I to bardzo sprawnie. W 2015 r. wymieniono korespondencję w sprawie ok. 50 tys. wykroczeń. W 2016 r. – blisko miliona, a w 2018 r. – aż 1,5 mln! Najwięcej, bo aż 730 tys. zapytań przyszło z Niemiec. W dużej mierze jest to zrozumiałe, gdyż świetnie utrzymanymi drogami tego kraju Polacy podróżują nie tylko na zachód Europy, ale również na północ i południe kontynentu.

Spalanie na autostradzie - licznik
Na niemieckich autostradach trzeba pilnować nie tylko prędkości (oczywiście na odcinkach z limitami), ale również odstępu od poprzedzającego pojazdu. Za jazdę „na zderzaku” grożą wysokie mandaty.

W przypadku nieświadomych kierowców ryzyko wpadki jest spore, gdyż w Niemczech fotoradary nie muszą być poprzedzane tablicami ostrzegawczymi ani malowane w jaskrawe barwy. Mało tego, urządzenia do pomiaru prędkości bardzo często są chowane za barierami autostrad czy innymi elementami infrastruktury. Strzegą nie tylko przestrzegania ograniczeń prędkości, ale również stosowania się do sygnalizacji świetlnej oraz utrzymywania odległości na autostradach (powinna ona wynosić wyrażoną w metrach połowę aktualnej prędkości – np. 70 m przy 140 km/h).

Mandat z Niemiec – po jakim czasie przyjdzie?

Mandat z fotoradaru w Niemczech
W przypadku popełnionych w Niemczech wykroczeń pisma z prośbą o wskazanie sprawcy docierają do Polski w ciągu kilku tygodni. Ciekawostką jest punkt wyjścia do nałożenia grzywny. Niemiecka policja od zmierzonej prędkości odejmuje błąd pomiarowy urządzenia (3 km/h lub 3% przy wyższych prędkościach) i dopiero na tej podstawie nakłada mandat, wychodząc z założenia, że wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść podejrzanego – zmierzone 91 km/h może odpowiadać bowiem zarówno 88, jak i 94 km/h. W Polsce kwestia błędu pomiarowego jest w ogóle pomijana.

Urzędnicza machina działa zaskakująco sprawnie. Wezwania do wskazania sprawcy lub złożenia wyjaśnień docierają do Polski w ciągu 5-7 tygodni. Wypełnione dokumenty można odesłać pocztą lub odpowiedzieć na pismo także online. W dokumentach otrzymujemy login i hasło do policyjnej strony, na której można zapoznać się z dokumentacją sprawy.

Mandat z Niemiec – płacić czy zignorować?

Zdjęcie z fotoradaru - pismo z Niemiec
Pismo od niemieckiej policji jest w całości w języku polskim. Aby nadać sprawie dalszy bieg, trzeba wskazać winnego lub złożyć zeznania (w języku niemieckim). Dokumenty można wypełnić także na stronie internetowej.

W momencie gdy niemieckie służby ustaliły już, że wykroczenie zostało popełnione należącym do nas pojazdem i otrzymaliśmy pismo z prośbą o wskazanie sprawcy lub przyznanie się do wykroczenia, lekceważenie sprawy nie jest dobrym pomysłem. W najlepszym wypadku możemy zostać poproszeni o uregulowanie należności podczas kontroli drogowej czy na lotnisku w Niemczech, w najgorszym – sprawie zostanie nadany urzędowy bieg, a należności – oczywiście powiększone o wszystkie dodatkowe koszty – zostaną pobrane z konta przez komornika.

Nie ma co liczyć także na zasłonięcie się nieznajomością języka. Przychodzące z Niemiec dokumenty są w całości po polsku. Znajduje się na nich także kod, który po zalogowaniu się na stronie policji pozwala na obejrzenie zdjęcia z fotoradaru. Poza autem znajduje się na nich wykadrowana tablica rejestracyjna.

Niemcy – wysokości mandatów za przekroczenie prędkości

Niemieckie autostrady słyną z braku ograniczeń prędkości. Szybka jazda jest akceptowana jednak wyłącznie tam. Nasi zachodni sąsiedzi starają się skrupulatnie przestrzegać wszystkich ograniczeń prędkości. Dosyć pobłażliwie karane jest naruszanie ograniczeń o nie więcej niż 20 km/h. Za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości do 35 euro. Później sankcje zaczynają lawinowo rosnąć. Przykładowo – przekroczenie dozwolonej prędkości o 28 km/h oznacza już 80 euro mandatu i 28,5 euro opłat dodatkowych. Jeżeli kierowca wcześniej popełniał już wykroczenia, prowadzący sprawę funkcjonariusze mają możliwość zwiększenia kary. Za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h, co w Polsce kosztuje 500 zł, w Niemczech płaci się 240-280 euro. Ponad 70 km/h za dużo to 600-680 euro. Do limitów prędkości warto się więc stosować. W szczególności obowiązujących na autostradach – partie bez limitu często przeplatają się z odcinkami po których można jechać 100-130 km/h.

Zobacz film: Fakty i mity o niemieckich autostradach

Ponadto kierowca, który dwukrotnie w ciągu roku został przyłapany na przekroczeniu dozwolonej prędkości o 26 km/h otrzymuje miesięczny zakaz prowadzenia pojazdu. Przy większych naruszeniach zakaz nakładany jest z „automatu”. Dla polskiego obywatela oznacza on tylko brak możliwości jazdy po Niemczech, a nie zatrzymanie prawa jazdy. Dopóki zmianie nie ulegną przepisy, nie trzeba też martwić się niemieckimi punktami karnymi – nie są one przypisywane do naszego konta punktowego (tak samo kierowcy z zagranicznymi prawami jazdy nie „punktują” w Polsce).

Oceny czytelników
[Głosów: 43 Średnia: 3.6]

5 KOMENTARZE

  1. Wcale nie są tak świetnie utrzymane. Do tego jeszcze niemieckie „MOP-y” pozostawiają sporo do życzenia….. Zapomnac można o suszarkach do tej, ręcznikach papierowych a często nawet wodzie i mydle…..

  2. A do nas przyszedł mandat z Niemiec choć tam nie jeździliśmy. Okazało się po obejrzeniu zdjęcia że identyczna rejestracja ale duńska i oczywiście inny samochód. Nawet słowa „entschuldigung” nie było…

  3. W Niemczech jest odpowiednim Janosika. Blitzer.de. w sklepie Play nie ma go dla Polaków. Trzeba ściągnąć na własną rękę z Internetu.
    Używam, działa i polecam .

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here