Miejska ladowarka

Ludzie boją się nowego. W całej Europie, w tym i w Polsce, zostały więc zorganizowane programy zachęcające do przesiadki do auta elektrycznego. Korzyści są zaskakująco wymierne.

Na początku był chaos. Dotyczy to nie tylko genezy powstania wszechświata, ale również początków elektromobilności. W 2012 r. i wcześniej na widok auta elektrycznego wiele osób ze zdumieniem przecierało oczy. Od tego czasu wiele się zmieniło. Auta zasilane prądem coraz częściej spotykamy na polskich drogach. Pionierzy wprowadzili do sprzedaży drugie generacje swoich elektryków, a pozostałe marki po prostu zaprezentowały auta na prąd, ucząc się na błędach innych.

Redakcja poleca: W przyszłości każdy będzie tak „tankował” swoje auto. Warto znać te trzy sposoby

Przywileje dla aut elektrycznych

Aby napędzić zainteresowanie elektrykami, kolejne kraje Europy zaczęły wprowadzać przywileje dla bezemisyjnych pojazdów. Brylowała w tym Norwegia, która zniosła podatek na takie auta, otworzyła dla nich buspasy, zlikwidowała opłaty za wjazd do miast, korzystanie z promów czy autostrad, a także wydzieliła miejsca do parkowania. Tym tropem poszły inne kraje. Z czasem pakiet przywilejów dla właścicieli elektryków wprowadziła Polska.

Jazda buspasem

Dużym udogodnieniem dla mieszkańców największych miast jest możliwość jazdy buspasami – ustawowo obowiązująca do końca 2025 r., aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie, by lokalni zarządcy dróg podtrzymali ten przywilej na zarządzanych przez siebie ulicach. W godzinach szczytu pozwala to na zaoszczędzenie przynajmniej od kilku do kilkunastu minut (oczywiście jeżeli takie pasy są na trasie naszego przejazdu). Z kolei przy niewielkim ruchu w weekendy czy wieczorami buspas zamienia się niemal w prywatny pas dla kierowcy auta na prąd. Czy ma to znaczenie? Owszem. Podnosi płynność jazdy, co korzystnie wpływa na bezpieczeństwo, komfort czy zużycie energii.

Darmowe parkowanie

Kolejny przywilej dotyczy parkowania – w strefach płatnego parkowania, przynajmniej do końca 2025 r., będzie ono bezpłatne. To nie tylko oszczędność kilku złotych za każdą godzinę postoju, ale również brak konieczności walki z parkomatem czy aplikacją do regulowania płatności.

Bezplatne parkowanie

Jeżeli planujemy zatrzymanie się w weekend lub wieczorem w ścisłym centrum miasta lub popularnej galerii handlowej, plusem okazują się także wydzielone miejsca do parkowania elektryków na czas ładowania. Jeżeli nie zajęli ich właściciele innych aut na prąd (co powoli coraz częściej zaczyna mieć miejsce) lub mimo zakazu nie postawiono na nich samochodu na benzynę czy olej napędowy, będziemy zwolnieni z konieczności poszukiwania miejsca parkingowego.

Wyznaczone miejsce do ladowania

Niski koszt przejechania 100 km

Co istotne, miejsca dla elektryków bywają szersze, by ułatwić podjechanie pod ładowarkę (gniazda znajdują się w różnych miejscach pojazdu), a nawet podpięcie pojazdu do gniazda o mocy 7 czy 11 kW uzupełni odbudowanie zapasu prądu na kolejne 100 km w ciągu jednej czy dwóch godzin. Dobrym przykładem jest elektryczny Fiat 500, który zużywa średnio niecałe 15 kWh/100 km i może być ładowany prądem zmiennym o mocy do 11 kW. Za taką usługę zapłacimy mniej niż korzystając z szybkiej ładowarki o mocy 50 kW lub wyższej.

Dokładny koszt jest uzależniony od taryfy danego operatora czy wykupionego abonamentu. Można jednak przyjąć, że w Fiacie 500 za prąd potrzebny na pokonanie 100 km zapłacimy ok. 12 zł. Przy obecnych cenach benzyny, oleju napędowego czy nawet LPG to rekordowo niska wartość i nawet drastyczne podwyżki cen prądu nie będą w stanie przeważyć szali.Wydzielone miejsca parkingowe

Lista ułatwień dla użytkowników elektryków może nie sprawiać wrażenia imponującej. Wystarczy jednak kilka dni jazdy elektrykiem, by przekonać się, że wystarczają, by ułatwić życie. Nie zamierzamy nikogo przekonywać do wyższości elektrycznej motoryzacji nad spalinową lub na odwrót. Każdy kierowca najlepiej zna warunki i sposób eksploatacji swojego pojazdu, zasobność własnego portfela czy chęć do wydawania określonych kwot na utrzymanie pojazdu. Wiemy natomiast jedno – kiedy w redakcji do wyboru były elektryczny i spalinowy samochód, a trzeba było załatwić coś na mieście, nikt nie wahał się, po który z kluczyków sięgnąć…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj