Pomiar radarem

Na polskich drogach wielu kierowców świadomie łamie przepisy i bardzo rzadko są za to karani. W jakich sytuacjach istnieje największe ryzyko dostania mandatu: podczas pomiaru miernikiem przez drogówkę, pościgu z wideorejestratorem w radiowozie czy przy złapaniu przez fotoradar?

Statystyki dotyczące sprzętu kontroli kierowców w Polsce prezentują się poważnie: po naszych drogach jeździ 519 radiowozów z wideorejestratorem, a policjanci mają do dyspozycji 2030 mierników pomiaru prędkości. Pojawia się też coraz więcej stacjonarnych fotoradarów (obecnie 431), kamer odcinkowego pomiaru prędkości (30) i rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle (20). To właśnie za ich sprawą corocznie kierowcy otrzymują ponad 4 miliony mandatów, a to oznacza, że co piąty posiadacz prawa jazdy został ukarany za drogowe przewinienie. Większość mandatów pochodzi od policji (w ubiegłym roku drogówka wystawiła ich 3,5 mln), część od Inspekcji Transportu Drogowego i straży miejskiej. Najczęstszy powód otrzymania: przekroczenie prędkości, przeważnie w zakresie 21-30 km/h.

Kontrola drogowa
Policjanci wyłapią tylko niewielką część kierowców przekraczających prędkość. Skupiają się na tych, którzy robią to w znacznym stopniu.

Pomimo że podane liczby wzbudzają respekt, w rzeczywistości bardzo wielu piratów drogowych pozostaje bezkarna. Na polskich drogach normą jest natychmiastowe zwalnianie przed stojącym radiowozem lub fotoradarem, a nawet jeśli patrol złapie jednego kierowcę, pozostali w tym czasie korzystają z ich zaaferowania wypisywaniem mandatu i przekraczają prędkość tuż obok radiowozu. Kierowcy nauczyli się również „oszukiwać” najnowsze rozwiązanie na pędzących użytkowników aut, mianowicie kamery odcinkowego pomiaru prędkości. Ponieważ wyliczają one średnią prędkość na kilkukilometrowym odcinku drogi, jeśli kierowcy „połapią” się, że jadą na nim za szybko, zatrzymują się i czekają, aż upłynie trochę czasu i ostateczny rezultat prędkości będzie mieścił się w dopuszczalnej granicy. Jedynym skutecznym sposobem na piratów drogowych wydaje się być pomiar wideorejestratorem w nieoznakowanym radiowozie. Czy to właśnie dzięki tej metodzie policjanci wręczają więcej mandatów? W jakim przypadku istnieje największe ryzyko ukarania za drogowe wykroczenie?

Różne metody, różna skuteczność

Na to pytanie odpowiemy na podstawie doświadczenia. Miało ono za zadanie zweryfikować ryzyko faktycznego ukarania za złamanie przepisów z wykorzystaniem różnych metod pomiarów prędkości, tj. sprzętem policjantów (ręczny miernik, wideorejestrator w radiowozie) oraz po „złapaniu” przez fotoradar/odcinkowy pomiar prędkości. Wnioski przedstawiamy poniżej.

1. Ręczny miernik prędkości

Jako miejsce testu wybrano ruchliwą ulicę w Warszawie (Aleję Stanów Zjednoczonych), gdzie mimo dwupasmowej drogi obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Patrol policji ustawił się w niemal niewidocznym miejscu (za wiaduktem i na zakręcie) i rozpoczął „polowanie”. W międzyczasie liczyliśmy przejeżdżające samochody i również mierzyliśmy prędkość radarem Iskra-1. Godzinny pomiar przyniósł aż 325 samochodów jadących powyżej dozwolonej prędkości. Najwięcej z nich (107) przekroczyło ją o 11-20 km/h, jednak patrol najczęściej „łapał” pojazdy jadące o minimum 30 km/h za dużo. Ostatecznie wystawiono zaledwie 5 mandatów, co oznacza, że ryzyko ukarania w tym przypadku wynosi zaledwie 1,8%. Wiąże się to z czasochłonnym sprawdzaniem dokumentów złapanego kierowcy i z samym wypisywaniem mandatu. Inni użytkownicy dróg, widząc policjantów w radiowozie, przestają nawet zwalniać. Nie muszą się już bać, że poniosą odpowiedzialność za nadmierną prędkość.

Liczba wszystkich samochodów325
Pojazdy, które przekroczyły dozwoloną prędkość317
Pojazdy, które przekroczyły prędkość o 1-10 km/h39
Pojazdy, które przekroczyły prędkość o 11-20 km/h107
Pojazdy, które przekroczyły prędkość o 21-30 km/h96
Pojazdy, które przekroczyły prędkość o 31-40 km/h51
Pojazdy, które przekroczyły prędkość o ponad 40 km/h24
Liczba zatrzymanych aut5
Ryzyko otrzymania mandatu1,8%

 

Pomiar radarem
Policjanci w czasie godzinnego patrolu używali miernika przez zaledwie kilka minut. Resztę czasu zajęło wypisywanie mandatów.

2. Fotoradar i kamera

Tym razem sprawdzono, ile zarejestrowanych przez fotoradary/kamery wykroczeń faktycznie kończy się mandatem. Ryzyko ukarania wyliczono na podstawie danych statystycznych. Stacjonarne fotoradary w ubiegłym roku zrobiły 708 tys. zdjęć, ale wezwanie otrzymało 544 tys. kierowców, a mandatem zakończyło się tylko 310 tys. sytuacji. Prawdopodobieństwo otrzymania mandatu wynosi w tym wypadku 44%. Podobnie z kamerami rejestrującymi przejazd na czerwonym świetle: z zarejestrowanych 75,8 tys. wykroczeń do 64 tys. kierowców dotarły wezwania, ale tylko 34 tys. z nich dostało mandat (ryzyko ukarania = 45%). Kamery odcinkowego pomiaru prędkości są jeszcze mniej skuteczne: sprawiedliwość „dosięgła” zaledwie 35% złapanych kierowców.

Kamera czerwonego światła
W Polsce jest zaledwie 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle. To najskuteczniejsze rozwiązanie na kierowców łamiących przepisy: mandaty otrzymuje aż 45% złapanych użytkowników dróg.

3. Pomiar wideorejestratorem

Teoretycznie to najgroźniejsza broń przeciw drogowym piratom: nieświadomi obecności patrolu kierowcy bez obaw przekraczają prędkość, a poruszający się za nim nieoznakowany radiowóz przez krótki czas mierzy wideorejestratorem prędkość, zatrzymuje pędzącego kierowcę i wypisuje mandat. Niestety, ten pomiar zabiera jeszcze więcej czasu niż stanie z ręcznym radarem, w związku z czym przez godzinę ukarano zaledwie 3 kierowców na 406, którzy na badanym odcinku jechali zbyt szybko. Wszyscy zatrzymani przekroczyli prędkość o 21-40 km/h: należy przyjąć, że jeśli przekraczamy prędkość o wartości z tego przedziału, policja zatrzyma nas najprędzej. Faktyczne ryzyko otrzymania mandatu wyniosło jednak 0,5%.

Pomiar wideorejestratorem
Pomiar wideorejestratorem oznacza kilkukilometrową jazdę za mierzonym autem. Po zatrzymaniu procedura jest podobna, jak podczas pomiaru ręcznym miernikiem. W konsekwencji tym sposobem zatrzymuje się jeszcze mniej kierowców.

Podsumowanie

Trzeba mieć pecha, by w gąszczu pędzących aut otrzymać mandat od stojącej na poboczu drogówki: łapanie piratów to loteria, a z przeprowadzonych doświadczeń wynika, że za swoje przewinienia odpowiada zaledwie kilka procent kierowców. Fotoradary są o wiele skuteczniejsze, bo nie tracą czasu na weryfikowanie dokumentów i wypisywanie mandatów: ich zadaniem jest tylko namierzenie aut przekraczających prędkość. Resztą zajmują się już odpowiedni ludzie.

Fotoradar
Jeśli fotoradar zrobi nam zdjęcie, nie musimy się nastawiać na to, że będziemy musieli zapłacić mandat – tak kończy się niecała połowa przypadków zrobienia zdjęcia przez to urządzenie.
Oceny czytelników
[Głosów: 0 Średnia: 0]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here