Jak wydłużyć trwałośc silnika

Silnik jest najdroższym elementem każdego samochodu. Nie powinno więc dziwić, że kierowcy szukają odpowiedzi, jak wydłużyć życie silnika. Okazuje się, że nie jest to trudne!

Kapitalny remont silnika kosztuje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Wymiana uszkodzonego motoru na używany, jednak z gwarancją legalności i stanu technicznego oraz z dokonaniem kilku niezbędnych czynności serwisowych pochłonie kilka tysięcy złotych. Nic dziwnego, że kierowcy martwią się żywotnością silników swoich aut.

Pamiętając o kilku prostych zasadach można istotnie zwiększyć trwałość jednostki napędowej.

1. Nim ruszysz, poczekaj 30 sekund po odpaleniu silnika

Długotrwałe rozgrzewanie silnika na postoju mija się z celem – przyczynia się do marnotrawienia paliwa, powstawania niepotrzebnych spalin czy wreszcie wydłuża czas rozgrzewania się silnika, który szybciej osiąga temperaturę roboczą podczas pracy. Z drugiej jednak strony nie warto ruszać natychmiast po odpaleniu silnika – zwłaszcza, jeżeli pojazd nie był używany od kilku dni. Pozwalając mu popracować nawet przez pół minuty na biegu jałowym sprawimy, że olej zostanie rozprowadzony po wnętrzu jednostki napędowej, co ograniczy tempo zużywania się kluczowych elementów.

2. Delikatnie traktuj silnik przed rozgrzaniem do temperatury roboczej

Zimny silnik
Nim silnik osiągnie temperaturę roboczą, powinien być bardzo delikatnie traktowany. W miarę możliwości nie należy go wkręcać na więcej niż 2500 obr./min.

Silnika nie należy nadmiernie obciążać przed rozgrzaniem go do temperatury roboczej, która wynosi ok. 90 stopni Celsjusza. Uwaga! Dotyczy to zarówno płynu chłodzącego, jak i oleju, który rozgrzewa się dwukrotnie wolniej od „wody”. Kiedy wskazówka temperatury cieczy zatrzyma się w połowie skali, olej zwykle ma ok. 40-50 stopni Celsjusza. W zależności od silnika i warunków osiągnięcie 80-90 stopni Celsjusza to kwestia od kilku do nawet kilkunastu kilometrów jazdy. Stopniowe rozgrzanie silnika jest ważne z kilku powodów. Elementy motoru są wykonane z różnych metali, które rozgrzewają się w różnym tempie, zmieniając przy tym swoje rozmiary, co w skrajnej sytuacji powoduje powstawanie niekorzystnych naprężeń. Zwiększanie objętości przez części (np. tłoki) prowadzi do zmniejszenia luzów między elementami silnika, czego efektem może być np. osiągnięcie właściwej kompresji. W miarę rozgrzewania olej nabiera płynności, dzięki czemu lepiej chroni współpracujące elementy.

3. Nie staraj się za wszelką cenę utrzymywać niskich obrotów

Po rozgrzaniu silnika można wykorzystywać cały zakres obrotów. I w określonych przypadkach należy to robić. Nic nie jest tak niszczące dla panewek, dwumasowego koła zamachowego czy łożyskowania skrzyni biegów jak próby przyspieszania z gazem w podłodze na wysokim biegu. Rośnie spalanie, przyrost prędkości jest niewielki, a obciążenia – potężne. Lepiej zredukować bieg, wkręcić silnik na 3500 obr./min i więcej, by po sprawnym osiągnięciu pożądanej prędkości zmienić bieg na wyższy. Co istotne, okresowe wykorzystywanie osiągów sprzyja wypalaniu osadów z komór spalania, układu wydechowego, sadzy z DPF-u, jak również wymusza pracę układu zmiennej geometrii w turbosprężarce (jeżeli kierowca jeździ tylko na niskich obrotach, nierzadko jest on blokowany przez sadzę).

4. Nie gaś silnika zaraz po forsownej jeździe

Rozgrzane turbo
Turbosprężarka pracuje w ekstremalnych warunkach. Aby wydłużyć jej życie, nie należy ostro traktować zimnego silnika, ani gasić go bezpośrednio po forsownej jeździe.

W większości aut zgaszenie silnika jest równoznaczne z zatrzymaniem jego smarowania i chłodzenia. Warto o tym pamiętać i nie gasić silnika bezpośrednio po forsownej jeździe z dużym obciążeniem. Nawet kilkadziesiąt sekund pracy na biegu jałowym przez zgaszeniem może pozwolić chociaż na częściowe schłodzenie najbardziej obciążonych elementów – w tym turbosprężarki, która potrafi dosłownie rozgrzać się do czerwoności. Warto pamiętać, że w silniku rozkład temperatur ma charakter punktowy. Kiedy wskaźnik temperatury cieczy chłodzącej informuje o 90 stopniach Celsjusza, korpus turbosprężarki może mieć kilkaset stopni.

5. Nie bagatelizuj usterek

Wycieki oleju
Wycieki oleju mogą doprowadzić do uszkodzenia elementów gumowych, a w skrajnej sytuacji pożar samochodu – może dość do zapłonu nasączonej olejem maty tłumiącej hałas.

Silnik wraz z osprzętem stanowi jedną, współpracującą ze sobą całość. Oznacza to, że jedne usterki mogą generować kolejne. Kiedy zużyte bezpośrednie wtryskiwacze benzyny zaczynają przelewać paliwo, następuje nadmierne zmywanie filmu olejowego z gładzi cylindrów, co prowadzi do przycierania się silnika, a następnie spalania oleju (problem znany np. właścicielom BMW z motorami V8). Przelewające wtryskiwacze diesla mogą wypalić dziury w tłokach. Nierówna praca niszczy dwumasowe koło zamachowe i skrzynię. W wyniku spalania oleju wewnątrz silnika odkłada się wiele osadów – w skrajnej sytuacji mogą doprowadzić one do zatkania sitka smoka olejowego i zatarcia silnika. Wycieki oleju mogą rozpuścić gumowe przewody. Lista powiązanych usterek jest naprawdę długa. Dlatego jeżeli stwierdzimy, że motor pracuje inaczej niż dotychczas, warto udać się do serwisu. Można w ten sposób dużo zaoszczędzić.

6. Nie usuwaj elementów osprzętu

Dwumasowe koło zamachowe
Dwumasowe koło zamachowe można zastąpić jednomasowym. Zwykle nie jest to dobre rozwiązanie. Zespół napędowy zacznie być niepotrzebnie obciążany siłami pojawiającymi się w trakcie pracy motoru.

Kiedy samochód zaczyna domagać się poważniejszych napraw, kierowcy szukający za wszelką cenę oszczędności zaczynają zastanawiać się nad usunięciem w ich ocenie zbędnych elementów osprzętu. Jednym z nich jest dwumasowe koło zamachowe. Montaż sztywnego koła ze słabszego diesla czy innej jednostki jest oczywiście możliwy. Wiąże się jednak z powstawaniem niekorzystnych wibracji i sił. Najbardziej cierpią na tym skrzynie biegów, ale trzeba mieć świadomość, że jeżdżenie z uszkodzonym lub usuniętym kołem dwumasowym może doprowadzić do pęknięcia wału korbowego silnika. Zwykle koszt naprawy jest tak wysoki, że trzeba szukać używanego motoru. Także zaślepienie zaworu EGR bez ingerencję w elektronikę może przynieść więcej szkody niż pożytku – samochód zacznie przechodzić w tryb awaryjny i tracić moc.

7. Sprawdzaj poziom oleju

sprawdzanie poziomu oleju
Kontrola stanu oleju nie jest ani trudna, ani czasochłonna. Niestety większość kierowców ją bagatelizuje, co może skrócić trwałość silnika.

Właściwe smarowanie jest podstawą trwałości silnika. Aby było ono zachowane, trzeba kontrolować poziom oleju. Najlepiej wyrobić sobie nawyk regularnych kontroli, np. podczas tankowania samochodu. Warto dołożyć starań, by poziom oleju nie spadał do minimum. Dolną i górną kreskę na bagnecie dzieli ok. 0,5-1 litra oleju, który nie tylko smaruje silnik, ale również odbiera z niego ciepło. Stan oleju jest szczególnie ważny, jeżeli preferujemy dynamiczną jazdę. W skrajnej sytuacji przy dużym przeciążeniu bocznym olej może odpłynąć z okolic smoka olejowego. Z tego powodu w silnikach wyczynowych montuje się specjalne przegrody lub wlewa olej ponad przewidziany przez konstruktorów silnika stan. Do codziennej jazdy wystarczy, że będziemy utrzymywali go w okolicach maksimum. Właściciele diesli mogą zaobserwować… podnoszenie się poziomu oleju. To skutek źle przebiegającego procesu wypalania DPF – elektronika zwiększa dawki paliwa w celu zwiększenia temperatury spalin. Nadmiar paliwa przedostaje się po gładziach cylindrów do oleju, miesza z nim i pogarsza smarowanie.

8. Stosuj wysokiej klasy oleje i często je wymieniaj

wymiana oleju
Oszczędzanie na oleju nie ma sensu. Ale równie ważne są terminowe wymiany – lepszy tańszy olej, który będzie często wymieniany, a kierowca zadba o regularne kontrole jego stanu, niż drogi olej, którym kierowca w ogóle się nie interesuje.

Na oleju nie warto oszczędzać. Lepiej kupić dobrej klasy środek smarny, który będzie spełniał wszelkie zalecenia producenta. Równie ważne jest kupowanie oleju w sprawdzonych miejscach – z rynku płyną sygnały o pojawiających się w handlu podróbkach oleju renomowanych firm (zwykle o znacznie gorszych parametrach niż wskazano na etykiecie). Warto też pamiętać, że nawet niedrogi, ale spełniający wszelkie zalecenia producenta olej, który będzie często wymieniany, powinien chronić lepiej od drogiego, jednak rzadko wymienianego oleju. Dystans między wymianami trudno określić. Jest on bowiem różny dla auta użytkowanego wyłącznie w cyklu miejskim (sprzyja on mieszaniu się paliwa z olejem), a samochodem jeżdżącym na długich trasach. Mechanicy sugerują, by nie przekraczać 15-20 tys. km między wymianami.

9. Nie kupuj tanich filtrów oleju

Dobry olej to nie wszystko. Istotny jest również filtr oleju, który odpowiada za wyłapywanie zanieczyszczeń – w tym niezwykle destrukcyjnych dla elementów metalowych opiłków. Na rynku nie brakuje tanich zamienników filtrów. Warto zwracać uwagę, co kupujemy. Tanie lub podrabiane filtry mają wkład filtrujący wykonany z najtańszych materiałów, nierzadko o zmniejszonej powierzchni. Może dochodzić do tego nieprawidłowa konstrukcja lub brak zaworów jednokierunkowych i obejściowych – pierwsze zapobiegają odpływowi oleju po wyłączeniu silnika, drugie zapewniają obieg oleju, gdy zatka się filtr. Różnica między dobrym, a marnej klasy filtrem to od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych. Skutki awarii spowodowanej ich stosowaniem mogą być liczone w tysiącach złotych.

10. Nie oszczędzaj na filtrach powietrza i paliwa

Wybor filtra
Na rynku nie brakuje filtrów. Nawet jeżeli nie różnią się rozmiarami i numerem, mogą mieć inny materiał filtrujący.

Nowoczesne samochody mają wtryskiwacze wykonane z zegarmistrzowską wręcz dokładnością. Wszelkie niewyłapane zanieczyszczenia z paliwa mogą doprowadzić do zatkania mikroskopijnych dysz we wtryskiwaczach. Koszt naprawy może sięgnąć tysięcy złotych. Kilkaset zapłacimy za czyszczenie wtryskiwaczy – jeżeli mamy szczęście, przywróci im pierwotną sprawność. Nie warto więc oszczędzać na filtrze paliwa – kupować oryginały lub markowe zamienniki i regularnie je wymieniać. To samo możemy powiedzieć o filtrze powietrza. Najtańsze są mogą być zbyt restrykcyjne, mieć za małą powierzchnię filtrującą lub nie przylegać dokładnie do obudowy filtra. To wszystko może zakończyć się spadkiem mocy, zwiększeniem zużycia paliwa lub zasysaniem do wnętrza motoru zanieczyszczeń.

3 KOMENTARZE

  1. Jeśli silnik zaczyna spalac olej w ilości 0.5 litra na 300 km. To wiąże się to już z remontem silnika czy można jeszcze jeździć?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here