Volkswagen ID.3

Wokół samochodów elektrycznych i sposobu ich eksploatacji narosło sporo mitów. Większość okazuje się nieprawdziwa, a powielane „prawdy” wypaczają obraz elektromobilności.

Auta z napędem elektrycznym stają się coraz częstszym widokiem na polskich drogach. Według prowadzonego przez PSPA „Licznika elektromobilności” pod koniec sierpnia 2020 r. po naszych drogach jeździło 13 798 elektrycznych samochodów osobowych, z których 55% stanowiły pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) – 7 612 szt., a pozostałą część hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 6 186 szt. Nie można więc już powiedzieć, że Polacy nie są zainteresowani elektromobilnością. Grono sceptyków byłoby zapewne jeszcze mniejsze, gdyby udało się obalić wszystkie mity. A jest ich sporo. Poniżej prezentujemy najczęściej spotykane.

MIT: samochody elektryczne są drogie

Volkswagen ID.3 - polski cennikW ciągu ostatnich 10 lat koszt akumulatorów zmniejszył się o 80%, co ograniczyło ceny pojazdów elektrycznych. Obecnie cennik nowego Volkswagena ID.3 otwiera kwota 155 890 zł. Przypomnijmy, że mowa modelu z bogatym wyposażeniem standardowym, 204-konnym silnikiem oraz automatyczną skrzynię. W przyszłym roku, gdy ofertę uzupełni wersja ID.3 Pure z akumulatorem o mniejszej pojemności i mocy 150 KM, cena wyjściowa spadnie do niecałych 130 tys. zł. Tyle trzeba zapłacić za porównywalnego Golfa TDI. W wielu krajach, w tym Polsce, nabywcy aut elektrycznych mogą liczyć na dofinansowanie ze strony państwa. Nie należy również zapominać o tzw. „Total Cost of Ownership”, czyli wszystkich kosztach związanych z posiadaniem samochodu. Gdy je zsumujemy, okaże się, że auta elektryczne znajdują się w zasięgu możliwości finansowych coraz większej liczby ludzi. Trzeba bowiem pamiętać o wolno postępującej utracie wartości oraz niskich kosztach bieżącego utrzymania „elektryka”. Za energię zużywaną do ładowania akumulatorów, zwłaszcza, gdy proces przeprowadzamy we własnym garażu, zapłacimy znacznie mniej niż benzynę czy olej napędowy. koszty serwisowania wynoszą tylko około jednej trzeciej kosztów serwisu konwencjonalnych samochodów.

FAKT: liczba stacji ładowania jest już wystarczająca

Mapa punktów ładowania w Polsce
Samochód elektryczny można również naładować prądem o niskiej mocy z domowego gniazdka. W Europie około 70% ładowań odbywa się właśnie w domu lub w miejscu pracy użytkownika elektrycznego samochodu. Zasięgi nowych modeli coraz częściej przekraczają 300, 400, a nawet 500 km, co oznacza, że „dotankowywanie” po drodze staje się zbędne. Liczba ogólnodostępnych stacji ładowania szybko rośnie – nie tylko w Europie, ale również w Polsce. W Niemczech jest ich już ponad 17.400 – i każdego dnia przybywają kolejne. Supermarkety, hotele, właściciele parkingów instalują dla swoich klientów punkty zasilania, to samo robią firmy dla swoich pracowników. Ambitne plany związane z rozwojem infrastruktury dotyczą też Polski – ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych nakłada na gminy obowiązek stworzenia do końca 2020 roku rozbudowanej infrastruktury – od 60 punktów ładowania w gminach liczących do 100 000 mieszkańców, aż po 1000 stacji w ponad milionowych. Według PSPA w Polsce działają już 1253 stacje ładowania – 408 z nich to punkty szybkiego ładowania prądem stałym. W ich przypadku odbudowanie 80% energii w akumulatorze, w zależności od jego pojemności, trwa 30-60 min. Wszystko to wygląda dobrze nie tylko w teorii. Podczas redakcyjnych testów bez zbędnych komplikacji dojechaliśmy autem elektrycznym zarówno na Dolny Śląsk, jak i na Litwę.

Obecnie największym utrudnieniem okazują się różne sposoby dokonywania opłat za ładowanie. W niektórych stacjach trzeba użyć karty dostępowej, w innych skorzystać z aplikacji, a można także trafić na punkty z terminalem płatniczym. Również to zagadnienie może niebawem zostać rozwiązania. Będąc posiadaczem karty We Charge Volkswagena kierowca będzie mógł w przyszłości korzystać z energii elektrycznej na 100.000 stacji zasilania w całej Europie.

MIT: ładowanie „elektryka” trwa za długo

Volkswagen ID.3 - ładowanie
Elektrycznego samochodu nie trzeba ładować tak często jak wydaje się wielu osobom. W przypadku Volkswagena ID.3 ponad 300 km realnego zasięgu oznacza, że większość użytkowników będzie mogła podłączać auto do prądu raz na tydzień. Jeżeli energia jest codziennie uzupełniania w garażu lub w miejscu pracy, co w skali Europy ma miejsce w 70% przypadków, kierowca wyrusza w drogę z w pełni naładowanym akumulatorem. Problemem nie są także dłuższe podróże z wyższą prędkością. Model ID.3 może być szybko ładowany prądem o mocy sięgającej 100-125 kW. W trakcie jazdy autostradą oznacza to konieczność wykonywania półgodzinnych przed na „tankowanie” co 260 km. Zlokalizowanie ładowarki nie jest trudne – rozbudowany system nawigacyjny jest w stanie wskazać drogę do najbliższej stacji. Rozwój w tej dziedzinie następuje każdego dnia, coraz bardziej ułatwiając eksploatację elektrycznych samochodów.

FAKT: samochód elektryczny sprawdza się także na długich trasach

Volkswagen ID.3 zasięg na jednym ladowaniuProblem zasięgu rozwiązano już dawno. Nowe samochody elektryczne po jednokrotnym ładowaniu mogą pokonać nawet 549 km – takim zasięgiem może pochwalić się Volkswagen ID.3. Także infrastruktura – zwłaszcza wzdłuż autostrad i dróg szybkiego ruchu – staje się coraz lepsza. IONITY, spółka niemieckich producentów aut, buduje wzdłuż europejskich autostrad co 120 km kolejne punkty szybkiego ładowania (tzw. High Power Charging Station). W ciągu najbliższych lat ta sieć będzie nadal rosnąć. Jak podkreśla Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, plany operatorów punktów ładowania są bardzo ambitne i możemy spodziewać się szybkiego wzrostu liczby stacji, w tym także stacji szybkiego ładowania.

MIT: Elektryczne samochody są niebezpieczne

Elektryczne samochody zapewniają wysoki poziom bezpieczeństwa – tak jak wszystkie auta dopuszczone do ruchu w Europie. Do zapobiegania ryzyku powstania pożaru czy porażenia prądem służą specjalne systemy bezpieczeństwa. W razie wypadku przepływ prądu w akumulatorze jest natychmiast przerywany. Poza tym, akumulator w autach Volkswagena znajduje się w odpornej na zderzenia obudowie umieszczonej w podłodze pojazdu, gdzie jest chroniony przed uszkodzeniem. Testy przeprowadzone przez ADAC po raz kolejny pokazały, że ryzyko powstania pożaru w samochodzie elektrycznym jest znacznie niższe niż w wypadku aut z silnikiem spalinowym. Również proces ładowania jest całkowicie bezpieczny i może się odbywać także podczas deszczu.

FAKT: elektryczne samochody pomagają chronić klimat

Volkswagen-ID.3-zerowa-emisjaElektryczne samochody przyczyniają się do ochrony klimatu. W porównaniu z modelami z silnikiem Diesla czy benzynowym przyczyniają się do powstania znacznie mniejszej ilości dwutlenku węgla. Volkswagen Golf TDI w ciągu całego cyklu życia emituje średnio 140 g CO2/km, a elektryczny e-Golf – 119 gramów. Również w porównaniu z modelami zasilanymi wodorem lub tzw. eFuel (paliwem syntetycznym), auto elektryczne wypada bardzo dobrze. W najbliższych latach będzie się stawało jeszcze bardziej neutralne dla klimatu, ponieważ na wszystkich dużych rynkach do sieci trafia coraz więcej energii ze źródeł odnawialnych. Siłą rzeczy elektryczne samochody będą w coraz większym stopniu zasilane „zielonym prądem”. Volkswagen poszedł krok dalej – w chwili przekazania klientowi ID.3 jest całkowicie neutralny pod względem bilansu CO2, co uzyskano optymalizacją procesu produkcyjnego, wykorzystania w nim energii z odnawialnych źródeł oraz udziale w procesach na rzecz redukcji CO2. ID.3 staje się w ten sposób pionierem motoryzacji nieobciążającej środowiska naturalnego.

MIT: Zbyt wiele elektrycznych aut doprowadzi do przeciążenia sieci

Ładowanie samochodów elektrycznychNic nie wskazuje, by sieć energetyczna mogła nie sprostać rosnącej liczbie „elektryków”. Przykładowo – roczny pobór prądu w Niemczech wynosi 520 terawatogodzin. Milion samochodów zużywa w ciągu roku 2,4 terawatogodziny, czyli 0,5% ogólnego zapotrzebowania. Zagrożenia nie ma także w Polsce. Nawet natychmiastowe pojawienie się w naszym kraju miliona elektrycznych Golfów, nie spowodowałoby zwiększenia zapotrzebowania na energię elektryczną o więcej niż… jeden procent! Warto dodać, że według danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych krajowe zużycie energii elektrycznej w latach 2017-2018 wzrosło o 1,66%. Europejskim liderem w dziedzinie elekromobilności jest Norwegia. Tam istny boom na takie pojazdy nie spowodował załamania systemu energetycznego, mimo że co drugi samochód był ładowany z gniazdka.

FAKT: auta elektryczne nie spowodują spadku zatrudnienia

Volkswagen-ID.3-produkcjaElektryczny samochód można wyprodukować przy nakładach niższych o 30% niż w wypadku aut z silnikami spalinowymi. Na dłuższą metę w przemyśle samochodowym liczba miejsc pracy może się więc zmniejszyć. Volkswagen aktywnie wdraża program transformacji, a dzięki ofensywie w dziedzinie elektrycznych aut tworzy nowe, trwałe perspektywy dla tysięcy pracowników. Prawie wszystkie zakłady Volkswagena w Niemczech zostały już zaangażowane w produkcję aut z nowej rodziny ID. W samej fabryce w Zwickau przy produkcji modeli ID. będzie zatrudnionych 8.000 pracowników. W epoce strukturalnych zmian w przemyśle samochodowym pojazdy elektryczne zapewniają trwałe zatrudnienie.

MIT: elektryczne auta zagrażają pieszym

 Volkswagen ID.3 - systemy bezpieczeństwaAuta elektryczne poruszają się niemal bezszelestnie. Przy prędkościach rozwijanych w mieście trudny do wychwycenia bywa nawet szum ich opon. Mniejszy hałas to zaleta – podnosi komfort życia mieszkańców aglomeracji. Aby auta na prąd nie były zagrożeniem dla pieszych, generują cichy dźwięk. W przypadku modelu ID.3 jest on słyszalny do ok. 30 km/h. Podczas szybszej jazdy wystarczy sam odgłos opon toczących się po nawierzchni. Korzystny wpływ na poziom bezpieczeństwa ma także duża liczba systemów asystujących na pokładzie Volkswagena ID.3.

FAKT: elektryczne samochody dają przyjemność z jazdy

Jazda elektrycznym autem sprawia mnóstwo frajdy. Silnik elektryczny pokazuje swoje możliwości zwłaszcza podczas startu, gdy natychmiast oddaje pełny moment obrotowy. Do tego dochodzi konstrukcja sprzyjająca dynamicznej jeździe – akumulator modelu ID.3 znajduje się w podłodze i obniża położenie środka ciężkości, przez co elektryczny Volkswagen porusza się jak samochód sportowy. Ponadto kierowca i pasażerowie mają więcej miejsca na nogi, bo w elektrycznym aucie nie ma ani silnika spalinowego, ani mechanicznej skrzyni biegów, ani tunelu pośrodku podłogi.

FAKT: elektryczne auta wyglądają atrakcyjnie

Volkswagen ID.4 - elektryczny SUV VWDotychczas samochody elektryczne nie rzucały się w oczy. Różnice pomiędzy e-Golfem, a Golfem z silnikiem spalinowym zauważali tylko nieliczni. Ale to się zmienia. Volkswageny z rodziny ID. mają niemal futurystyczny design z punktami świetlnymi i wyraźnie zaakcentowanymi liniami nadwozia. Rewolucja dotknie także wnętrz. Ponieważ silnik elektryczny zajmuje znacznie mniej miejsca niż spalinowy, można było całkowicie zmienić proporcje elektrycznych aut – wyszło to na dobre ich stylistyce i sprawiło, że kabiny stały się dużo bardziej przestronne. W przyszłości elektrycznych samochodów będzie tak dużo, że zaspokoją wszelkie gusta i wszelkie potrzeby transportowe. Do rodziny ID. będą należeć modele od kompaktowych przez SUV-y po lifestylowego Bulli.

MIT: zabraknie surowców do produkcji „elektryków”

Volkswagen-ID.3-produkcja-bateriiSzacuje się, że przy dzisiejszej technice pokłady litu wystarczą do wyprodukowania miliardów elektrycznych samochodów. Poza tym akumulatory są stale udoskonalane. Na przykład udział kobaltu zmniejszył się w nich z 12 do 6%. Zaopatrzenie w surowce nie stanowi więc problemu, tym bardziej że zużyte akumulatory będą wykorzystywane ponownie. W dłuższym okresie akumulatory będą poddawane recyklingowi nawet w 97%. Rzadkie metale staną się więc coraz mniej potrzebne.

15 KOMENTARZE

  1. Panie Łukaszu, szkoda Pana słów. Malkontenci i tak nie uwierzą Panu i będą mity powtarzać, aż już dla wszystkich staną się śmieszni. Wtedy powiedzą, że zawsze wątpili w te mity. Ale to potrwa jeszcze kilka lat. Jeśli ktoś coś wie 5 lat wcześniej niż inni, przez 5 lat uznawany jest za wariata, a inni w tym czasie całkiem poważnie powtarzają mity. To w każdej dziedzinie norma!

  2. Energię elektryczną do ładowania mamy za darmo, bo z paneli słonecznych, prawda? A napęd elektryczny można znacznie łatwiej wyłączyć zdalnie (IOT), niż tradycyjny spalinowy, też zaleta w przypadku np. Policji. Ile lat gwarancji na 90% pojemności akumulatorów, dają producenci. W przypadku paneli słonecznych (magazynowanie energii) dla zwykłych aku, dają 2 lata a dla tych 3 razy droższych 5 lat. W autach jest chyba 8 lat ale dla spadku pojemności poniżej 70%.

  3. Odpowiedzią są tylko sensownie bilansujący się ośrodki lokalne to co robią ecoplanet24. Inaczej nie ma szans na infrastrukturę i moc do ładowania masowego elektryków

    • Drogi Volskwagenie. Jak zostanę przez Wasz cudowny produkt przewieziony z przepisową prędkością i włączonych wszystkich urządzeniach pokładowych przewieziony na trasie w-wa Berlin z maksymalną przepisową prędkością po autostradzie A2 w czasie zgodnym z tą prędkością kupię Wasz samochód i przyłączę się do chóru. Przysięgam publicznie!!!

  4. Im częstsze ładowanie, tym większy spadek pojemności akumulatora. Niestety, bateria nowoczesnych akumulatorów do tanich nie należy. Cena wymiany jest porównywalna z ceną wymiany silnika w aucie spalinowym. Ten artykuł jest tendencyjny do granic możliwości.
    Autem spalinowym (szczególnie z małą ilością elektroniki), można było przejechać nawet 300-400 tyś km bez generalnego remontu. Ja Fordem „Fusion” (1,4 benzyna – 80KM), jeździłem przez 13 lat, z jedną poważną awarią (na gwarancji). Przejechałem nim przez ten czas ok 100 000 km. Dostał go mój bratanek i po małym przeglądzie (ok. 1300 Pln) jeździ nim nadal. Na liczniku jest już 165 000 km. Suma przeglądów i napraw w tych 100 000 km, to ok. 6000-7000 PLN.
    Obecne hybrydy, bez poważnych napraw/wymian, osiągają z ledwością przebiegi 40-50 tyś km. Oszczędność na paliwie, nie rekompensuje ani zasięgu ani czasu podróży (ładowanie przez 30 min można włożyć między bajki). Być może sprawdzą się w ruchu miejskim ale to dopiero przy kilkukrotnym zwiększeniu ilości punktów ładowania.
    Ten artykuł, to zwykły marketing wspierający częstą wymianę samochodu. Bo tendencja jest wyraźna. Na przykładzie właśnie Forda. Benzyna, mało wysilony silnik bez turbo – okres eksploatacji 10-15 lat lub 100-150 tyś km. Benzyna z turbiną (np. słynne 130 KM z 1000 cm pojemności) – 3-5 lat, 50-75 tyś km. Ford mocno się przejechał na tej „modzie” bo wielu kierowców przesiadło się na inne firmy mające jeszcze w ofercie zwykłe silniki bez doładowania. Jak z hybrydami (szczególnie tymi tańszymi) napisałem wyżej.

    • Samochody elektryczne są stanowczo zbyt drogie. Mogą być drugim autem dla bogatej osoby, która w swojej willi będzie miała punkt ładowania. I taki autem będzie można jechać po zakupy a nie w podróż w Polskę. Już widzę setki aut, które chcą ładować akumulator przy jednej ulicy.
      Jeśli nie będzie ostrych restrykcji, to auta elektryczne długo będą tylko ciekawostką.

  5. Automatyczna skrzynia biegów w elektryku? Większej bzdury nie czytałem. Nawet zmiana kierunku jazdy odbywanie na drodze elektrycznej. Jedyna przekładnia to reduktor obniżający obroty silnika elektrycznego Ok. 10x.
    Pobór mocy przez stacje szybkiego ładowania są problemem od strony samochodu 400V i 125A daje 50kW
    To tyle co 20 domów jednorodzinnych. Sieć nie jest na to przygotowana.

  6. 1. Ze „zwykłego gniazdka” w domu ładowanie „od pustego do pełna” to kilkadziesiąt godzin. Na szybsze ładowanie trzeba zainwestować w jakąś ładowarkę. A i tak nie włączymy wtedy… prodiża! A co mają powiedzieć mieszkańcy bloków?!
    2. Cały problem w tym, że stacje ładowania „gdzieś stoją”. W zasadzie NIGDY na przydomowym parkingu. Na pełne ładowanie trzeba tam zostawić samochód na kilka może nawet kilkanaście godzin. Wiec trzeba do domu się udać piechotką lub taryfą. Mało to wygodne!
    3. W Polsce prąd jest uzyskiwany głownie z węgla, a wiec raczej mało ekologiczny.
    4. Sporo stacji ładowania? Wolne żarty! To proszę pojechać ze Słupska do Szczecina. Albo z Wrocławia do Krakowa. Powodzenia w ładowaniu po drodze!
    5. 260km i ładowanie półgodziny… dziękuję, postoję!
    6. Załóżmy, że mamy w kraju dużo elektryków. 50 z nich jedzie do IKEI i chce się naładować. Ciężko mi sobie wyobrazić 50 stacji ładowania! A dla 50 spaliniaków wystarczy… jeden dystrybutor i 20m2!

    • 7. I jeszcze coś – by szybko naładować… doładować gdzieś po drodze musimy ładować dużym prądem o wielkości podobnej do tej, co zużywa spawarka! Jeżeli by zrobić 10 czy 20 stanowisk to trzeba by do takiego miejsca doprowadzić… linię wysokiego napięcia!
      8. Nigdy nie mamy gwarancji, że będzie wolne stanowisko! Wtedy już postój na ładowanie wydłuży się do minimum godziny!
      9. Sporo już stacji ładowania jest płatne. I to ok. 2 zł/kWh!!! Przy tej cenie lepiej jeździć na paliwie czy chociażby LPG.

  7. Witam. Każde rozwiązanie niesie plusy i minusy. Ekologia,sprawność,koszty.
    Proszę przedstawić fakty o żywotności akumulatorów. Okres gwarancji łączony z przebiegiem. Po 8-10 latach lub przebiegu 160-200 tyś.km. mamy po gwarancji. Jeśli akumulatory padną to możemy auto oddać na złom bo kto w np. 10cio letnie auto zainwestuje 50-150 tysięcy złotych by włożyć w nie nowe akumulatory? Większość zwykłych Kowalskich posiada właśnie kilku-kilkunastoletnie auta bo na to ich stać i na niewielkie naprawy a nie takie które równają się zakupowi nowego auta

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here