Nowa Toyota Yaris 2020 produkcja fabryka

Nowe auta są coraz droższe. Za samochód klasy B z bazowym silnikiem i klimatyzacją oraz lakierem metalik trzeba dziś zapłacić ponad 50 tys. zł, za podstawowy kompakt – około 70 tys. zł. Skąd te ceny?

Jeszcze parę lat temu auto miejskie w ubogiej, ale realnej specyfikacji można było kupić za około 40-42 tys. zł. Dziś to nierealne. Najtańsza Skoda Fabia (1.0 60 KM) kosztuje 51 800 zł, Opel Corsa (1.2 75 KM) – 52 490 zł, Kia Rio (1.2 84 KM) – 48 990 zł, Toyota Yaris (1.0 72 KM) nowej generacji – 58 900 zł (fot.). W tym ostatnim przypadku do wyboru jest jeszcze stara generacja Yarisa, którą z tym samym silnikiem wyceniono na minimum 45 500 zł, ale porównywalna wersja wyposażenia (Active) to wydatek 52 500 zł.

Zjawisko potwierdzają statystyki: IBRM Samar podał, że w I kwartale 2020 r. średnia cena sprzedaży nowego samochodu w Polsce wynosiła ok. 120 tys. zł, czyli o 11% więcej niż w analogicznym okresie roku 2019.

Nowe samochody w Polsce coraz droższe: 7 powodów

1

Jednym z podstawowych powodów, dla których tak się dzieje, jest inflacja, która od końca 2016 r. oscylowała na poziom ok. 2% r/r, a na początku tego roku przekroczyła barierę 4% r/r (dane: bankier.pl). To m.in. skutek dużej ilości pieniądza na rynku. Spadek inflacji nastąpił dopiero wraz z wybuchem pandemii koronawirusa. Jak przekłada się to na praktykę? Samochód, którego cena w 2010 r. wynosiła 42 tys. zł, w 2020 r. z powodu samej inflacji kosztowałby 50 tys. zł (źródło: kalkulator inflacji MF).

2

Drugi powód to zmiany w podejściu do tworzenia oferty – niektórzy producenci przestali oferować niemal fikcyjne, wyjątkowe ubogie wersje, które stanowiły promil sprzedaży. Najjaśniejszym z ostatnich przykładów jest tu nowa Skoda Octavia, która w bazowej wersji 1.0 TSI Active kosztuje 82 200 zł… a to wciąż „tylko” samochód kompaktowy. Z drugiej strony już w tej odmianie Octavia ma w wyposażeniu skórzaną kierownicę, alufelgi, reflektory LED-owe oraz ekran 8,25″. I jest naprawdę dużym autem (prawie 4,7 m długości).

nowa skoda octavia 2020 salon
Nowa Skoda Octavia nie jest oferowana w „marketingowej”, ubogiej wersji.

3

Trzeci powód, najważniejszy – normy i wyposażenie. Nowe auta muszą spełniać coraz bardziej wyśrubowane standardy bezpieczeństwa oraz emisji spalin. W 2021 r. w życie wejdą restrykcyjne limity emisji CO2, których koszty producenci przerzucą na nabywców. O ile w przypadku samochodów premium wzrost cen nie musi być odczuwalny, o tyle w przypadku najmniejszych pojazdów może nawet przesądzić o opłacalności ich produkcji. Powoduje bowiem konieczność dodatkowych inwestycji, np. w układy oczyszczania spalin lub tzw. miękkie hybrydy.

„Generatorami” dodatkowego wyposażenia są również inne wymogi unijne (ostatnio – radio cyfrowe DAB), a także sami klienci, którzy coraz częściej oczekują łatwej integracji ze smartfonem czy głosowej obsługi funkcji samochodu.

Poza tym producenci są „zmuszeni” do wzbogacania wyposażenia seryjnego o systemy pasywnego i aktywnego bezpieczeństwa (m.in. z powodu zaostrzających się wymogów Euro NCAP). Przykładowo nowy Yaris oferuje 8 poduszek powietrznych, pełnozakresowy aktywny tempomat (0-180 km/h) z rozpoznawaniem znaków, śledzi pas ruchu i ma poszerzone możliwości wykrywania kolizji. Gdyby wziąć „starego” Yarisa za 52 500 zł i dodać do niego elementy wyposażenia nowej generacji (m.in. podgrzewane lusterka, radio cyfrowe, interfejsy Android Auto oraz Apple CarPlay, bardziej zaawansowane multimedia oraz więcej systemów wsparcia), jej bazowa cena – 58 900 zł – zaczyna mieć uzasadnienie.

4

Czwarty powód – więcej samochodu w samochodzie. Choć na długość nowe auta nie rosną już tak jak jeszcze kilka lat temu, to często przybywa ich w innych kierunkach. Przykładem znów niech będzie nowy Yaris, który przy tej samej długości ma o 5 cm dłuższy rozstaw osi i jest o 5 cm szerszy, a do tego został lepiej wykończony oraz wyciszony. Obok bogatszego wyposażenia są to istotne czynniki zwiększające koszty produkcji.

5

Piąty powód – rozwój techniczny. Ograniczanie emisji spalin wymusza wzmożone prace rozwojowe nad nowymi modelami i źródłami napędu, przede wszystkim nad autami elektrycznymi, które póki co się nie sprzedają. Jednak dla producentów to koszty, które ktoś musi pokryć…

6

Szósty powód – kryzys. Wybuch pandemii koronawirusa wstrząsnął branżą motoryzacyjną, wymusił szeroko zakrojone cięcia wydatków i obniżył rentowność biznesu. Pomijając sezonowe promocje, z perspektywy indywidualnego nabywcy oznacza to tylko, że taniej nie będzie.

7

Siódmy powód – coraz wyższe koszty pracy oraz produkcji, i to nawet w krajach rozwijających się. Zresztą jeszcze przed kryzysem wiele marek zaczęło „ciąć” gamy silnikowe i oferować więcej elementów wyposażenia w pakietach – to sposób na wydajniejszą, tańszą produkcję.

Czy samochody będą tańsze?

Z pewnością nie. Paradoksalnie, drożejące auta spalinowe mogą jednak przyczynić się do rosnącej popularności hybryd plug-in oraz pojazdów stricte elektrycznych – bo stopniowo będzie maleć różnica w cenie między tymi pierwszymi a drugimi i trzecimi.

Producenci znaleźli zresztą pewien trik, by konsumenci „przymykali oko” na rosnące ceny nowych samochodów. To produkty finansowe, w tym leasing z wysoką wartością wykupu. Zamiast ceny auta podaje się tu koszt miesięcznej raty. A ta nawet przy dobraniu dodatkowego wyposażenia czy wyborze droższej wersji silnikowej wzrasta o 100-200 zł. Czyli na pierwszy rzut oka – niewiele…

Oceny czytelników
[Głosów: 11 Średnia: 3.8]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here