Jednym z kryteriów przy zakupie nowego auta jest pojemność bagażnika. Dowiedz się, w jaki sposób producenci mierzą objętość przestrzeni bagażowej.

Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika, pojemność bagażnika jest jednym z kluczowych parametrów samochodu, a w codziennej eksploatacji ma większe znaczenie niż np. przyspieszenie czy prędkość maksymalna. Dlatego właśnie planowana objętość kufra jest określana już na etapie projektowania nowego modelu. Ma to znaczenie nie tylko ze względów praktycznych – chodzi także o uwzględnienie wytrzymałości konstrukcji.

„Wstępne prace projektowe są wykonywane na komputerze, łącznie z symulacją pomiaru objętości. Program może to zrobić automatycznie, korzystając ze standardowych wirtualnych brył lub może się tym zająć operator komputera” – wyjaśnia Ladislav Kraus, który jest odpowiedzialny za rozwój bagażników w modelach Skody.

„Obliczanie może zająć cały weekend. To dlatego, że komputer szuka najlepszego możliwego układu. Jeśli bryła nie pasuje do całego układu, program próbuje ustalić, jak daleko musi się cofnąć, aby optymalnie wykorzystać przestrzeń” – dodaje Peter Hancko, jeden z konstruktorów bagażnika w Skodzie.

W programie do modelowania 3D ustawianie wirtualnych brył w bagażniku zajmuje zazwyczaj cały dzień. Układanie rzeczywistych kostek w prawdziwym aucie trwa zaledwie kilka godzin, oczywiście wszystko zależy od wielkości przestrzeni bagażowej.

Jednak cały proces nie jest tak łatwy i prosty jak mogłoby się wydawać, a zasady pomiaru są ściśle określone w normie technicznej ISO3832. Do obliczenia objętości bagażnika technicy używają specjalnych zielonych kostek o wymiarach 20x10x5 centymetrów i pojemności 1 litra, które następnie zostają ułożone ściśle obok siebie.

„Ważne, by objętość, którą osiągamy za pomocą kostek, a następnie podajemy w specyfikacjach technicznych pojazdu, była łatwa do zrekonstruowania w dowolnym momencie” – mówi Kraus.

Przy mierzeniu pojemności przestrzeni bagażowej technicy Skody muszą przestrzegać kilku zasad, np. nie mogą wkładać kostek na siłę. Wytyczne precyzują także jak głęboko można umieścić kostki w zależności od wersji normy technicznej pojazdu. Mogą one być układane przy krawędzi oparć tylnych siedzeń, ale z zastrzeżeniem, że nie mogą przekroczyć wysokości rolety.

„Zasady pozwalają na przykład na wyjęcie z bagażnika wszystkiego, co nie jest przykręcone. Ale nie posuwamy się tak daleko, ponieważ chcemy, aby wymiary pojemności były realistyczne i spójne z rzeczywistą powierzchnią użytkową” – podkreśla Kraus.

W pomiarze objętości kufra uwzględnia się również miejsce pod podłogą (we wnęce na koło zapasowe), a gdy oblicza się maksymalną pojemność przestrzeni bagażowej, czyli przy złożonych tylnych siedzeniach, brana pod uwagę jest także przestrzeń pod nimi. Pozwala na to standard techniczny, jednak pod warunkiem, że ta przestrzeń jest dostępna po otwarciu drzwi.

Do całkowitej pojemności bagażnika wlicza się też schowki znajdujące się z tyłu samochodu, np. w drzwiach. Wynika to z faktu, że norma techniczna nakazuje, aby podawana była największa zmierzona objętość bagażnika. Sam pomiar przy złożonej kanapie jest jeszcze dodatkowo skomplikowany, ponieważ m.in. przednie siedzenia muszą być ustawione we właściwej pozycji.

„Manekiny służą do ustawiania fotela w pozycji określonej dla przeciętnego użytkownika przez normę techniczną. Za siedzeniem umieszczamy poliwęglanową ściankę działową mocno ograniczającą przestrzeń, w której możemy ustawić kostki. Dzięki temu nie przesuwają się one między fotelami” – wyjaśnia Hancko.

1 KOMENTARZ

  1. To nic dziwnego, że nowe auta mają takie niby wielkie bagażniki, skoro nawet wnęka na koło zapasowe jest wliczona. Stara norma DIN by tego w życiu nie dopuściła, więc podawane dla niej pojemności są mniejsze, choć bagażnik tak naprawdę jest większy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here