PlaySeat Evolution - czy warto kupić?

Jednym z najpopularniejszych, a zarazem najtańszych stelaży do montażu kierowcy jest PlaySeat Evolution. Sprawdzamy czy warto kupić ten zestaw w wersji alcantara. Jakie ma zalety i wady?

Grono miłośników simracingu, czyli poważnej rywalizacji w wyścigowych i rajdowych symulatorach, stale rośnie. Trudno się dziwić – koszty startu nawet w amatorskich imprezach są dosyć wysokie (zwłaszcza jeżeli ktoś marzy o miejscu na podium), a współczesne gry na tyle dobrze oddają rzeczywistość, że w wirtualnym świecie można poczuć zarówno emocje, jak również istotnie podnieść swoje umiejętności.

PlaySeat - przed montażem
Wyjęty z pudełka PlaySeat ma niewielkie rozmiary. Cieszy, że producent zadbał o późniejszą możliwość złożenia oparcia, przysunięcia pedałów do siedziska oraz obniżenia kierownicy bez używania narzędzi – „skompaktowanie” zestawu ułatwia jego przechowywanie.

O wirtualnym motorsporcie zrobiło się głośno podczas pandemii – w domach zostali uwięzieni nie tylko gracze, ale również czołowi zawodnicy, który włączyli się do rywalizacji. Wystarczy tu wspomnieć o takich gwiazdach jak Petter Solberg, Robert Kubica czy Max Verstappen. Kto chciałby zacząć przygodę z simracingiem, musi zainwestować w odpowiednio mocny komputer lub konsolę, a także kierownicę. Niestety dość szybko okaże się, że wrażenia z jazdy – gdy siedzi się na krześle, a kierownica jest przykręcona do biurka lub stołu – są przeciętne. Trudno znaleźć odpowiednią pozycję za kierownicą, platforma z pedałami będzie się przesuwała po podłodze, a za każdym razem układ między fotelem i pedałem będzie nieco inny. Tego typu problemy znikają, gdy kupi się stelaż do montowania kierownicy z podstawą na pedały oraz kubełkowym fotelem. Jednym z najpopularniejszych produktów tego typu na rynku jest PlaySeat Evolution.

PlaySeat - zestaw
PlaySeat Evolution jest dostarczany w formie zestawu do samodzielnego montażu. Elementy są dobrze zabezpieczone przed uszkodzeniami i precyzyjnie wykonane, dzięki czemu składanie nie nastręcza trudności.

Dzięki dołączonej do zestawu instrukcji i dobrze wykonanym elementom złożenie PlaySeata nie nastręcza większych trudności. Z zadaniem można uporać się w niecałe pół godziny. Drugie tyle potrafi zająć osadzenie kierownicy (otwory na śruby w PlaySeacie są dopasowane do ich położeniach w popularnych kierownicach), dopasowanie położenia ruchomych elementów (odległości fotela od kierownicy i pedałów) oraz uporanie się z przewodami, które można poprowadzić wzdłuż stelaża lub poświęcić nieco więcej czasu i ukryć je wewnątrz stalowych rur, co zresztą polecamy. W ten sposób można poprowadzić nie tylko część przewodów od kierownicy, ale również przewody zasilające.

PlaySeat - czy warto kupić?
Kąt oparcia nie jest regulowany – przez producenta został jednak ustawiony optymalnie. Wysokość kierownicy oraz odległość między fotelem i pedałami, jak również kąt nachylenia platformy, do której montuje się pedały, można dopasować do własnych preferencji.

Pierwsze sesje, przynajmniej w naszym przypadku, okazały się dosyć… rozczarowujące, bo elementy wewnątrz fotela wydawały różne dźwięki. Częściowo udało się je ograniczyć po przesmarowaniu ich sprayem silikonowym, a po kilku dniach zupełnie ustały – najwyraźniej konstrukcja siedzenia musiała się „ułożyć”. Z dostępnych w sieci testów wynika jednak, że nie zawsze nieprzyjemne dźwięki ustępują z upływem czasu. Idealna nie jest również sztywność platformy mocującej kierownicę, która przy ostrzejszych manewrach „pracuje” na boki. Skalę zjawiska można ograniczyć, wkładając podkładki pod jej boczne podpory.

PlaySeat złożony
Oparcie można złożyć po odryglowaniu zabezpieczeń znajdujących się w tylnej części oparcia. Aby zmniejszyć rozmiary zestawu można także obniżyć platformę do mocowania kierownicy i przysunąć do fotela podstawę pedałów. / fot. PlaySeat

Mimo niewielkich mankamentów inwestycję w PlaySeat Evolution polecamy z czystym sumieniem. Zestaw wymusza przyjęcie pozycji niczym w sportowym samochodzie, co w dużym stopniu poprawia wrażenia z grania. Już po jednym dniu z dużym zapasem czasowym zaczynają być poprawiane wyniki osiągane na kierownicy przykręconej do biurka – procentuje ergonomia miejsca „pracy”, jak również brak problemów z przemieszczaniem się pedałów czy siedzenia.

Wideotest PlaySeat Pro

PlaySeat Evolution – dostępne wersje

Zestaw PlaySeat Evolution jest dostępny w kilku wariantach. Bazowy fotel, możliwy do kupienia za 1400-1500 zł, jest pokryty sztuczną skórą. Sposobu tapicerowania odmiany Alcantara (1480-1600 zł) zapewne nikomu nie trzeba tłumaczyć – zarówno przez sprzedających, jak i wielu graczy jest uznawana za optymalną z racji atrakcyjnego wyglądu oraz przyjemnego w dotyku materiału, który ma być mniej podatny na zużycie od imitacji skóry. Wariant Evolution Pro (1800-2000 zł) ma „uszy”, które w prawdziwych kubełkach zapewniają dodatkową ochronę głowy. Dochodzą do tego wersje „tematyczne” dla miłośników konkretnych gier lub dyscyplin motorsportu – Dirt, Gran Turismo, Forza Motorsport, Project Cars, Red Bull GRC, WTCC, Dakar FIA oraz PlayStation, które cenowo są na poziomie PlaySeat Evolution Pro.

Co warto dokupić do PlaySeat Evolution?

Stelaż nie posiada gumowych podstawek. Jeżeli planujemy ustawienie PlaySeata na kafelkach czy parkiecie, warto zadbać, by zestaw nie przesuwał się podczas grania, ani nie doprowadził do zarysowania podłoża. Wystarczy do tego karimata lub kawałek wykładziny kupionej „z metra”. W ofercie jest też dywanik z logotypem PlaySeat. Kto posiada kierownicę z osobnym lewarkiem skrzyni biegów, może zainwestować w pałąk do zamocowania go przy kierownicy lub przy podstawie fotela. Dostępny jest też stelaż, który umożliwia przesuwanie siedziska na szynach – zupełnie jak w prawdziwym aucie.

Playseat - zestaw z monitorem
Po zmontowaniu zestawu trzeba umieścić go przed telewizorem lub monitorem. Ile osób, tyle pomysłów na aranżację przestrzeni do gry. Stylistycznie i rozmiarowo do PlaySeata nieźle pasuje stolik Vittsjö, który w Ikea kosztuje 49,99 zł. Przy tak niewielkiej odległości od grającego w zupełności wystarcza 24-calowy ekran.

Konstrukcja fotela pozwala na bezproblemowy montaż 3- lub 4-punktowych pasów bezpieczeństwa – górne „szelki” idealnie pasują w otwory w oparciu, dolne można przewlec przez szczeliny między siedziskiem i boczkami fotela, a do spięcia punktów służących do kotwiczenia pasów w samochodzie wystarczy szersza opaska zaciskowa. Czy warto? Wielopunktowe pasy potęgują wrażenie zasiadania w prawdziwym samochodzie, a do tego wymuszają przyjęcie optymalnej pozycji. W serwisach ogłoszeniowych używane repliki wyczynowych pasów są do kupienia za ok. 100-150 zł, co wydaje się niską kwotą, biorąc pod uwagę stopień, w jakim uatrakcyjniają zestaw.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here